34-letni Kamil K. trafił na dwa miesiące do tymczasowego aresztu po awanturze w jednym z hosteli przy ulicy św. Antoniego we Wrocławiu. Według śledczych mężczyzna w ciągu dwóch dni miał zdemolować wyposażenie hostelu i grozić pracownikowi, przykładając mu do głowy przedmiot przypominający broń.
Do dramatycznych zdarzeń doszło 25 i 26 stycznia w hostelu przy ul. św. Antoniego. Według ustaleń prokuratury Kamil K. miał wówczas wpaść w szał i zniszczyć część wyposażenia obiektu. Chodzi m.in. o uszkodzenie mikrofalówki, wyrwanie drzwi od lodówki i mebli kuchennych oraz stłuczenie naczyń. Straty właściciela hostelu oszacowano na co najmniej 6,5 tysiąca złotych.
To jednak nie wszystko. Mężczyzna miał grozić pracownikowi hostelu pozbawieniem życia i spaleniem całego obiektu. Według śledczych groźby brzmiały na tyle poważnie, że pracownik realnie obawiał się, że mogą zostać spełnione.
Najgroźniej zrobiło się, gdy Kamil K. przyłożył pracownikowi hostelu do głowy przedmiot przypominający broń palną. Jak wynika z informacji przekazanych przez prokuraturę, był to pistolet pneumatyczny Beretta mod. 92 FS kal. 4,5 mm. Wtedy także miał grozić mężczyźnie śmiercią.
Napastnik usłyszał trzy zarzuty – zniszczenia mienia oraz dwukrotnego grożenia pozbawieniem życia. W każdym przypadku przyjęto, że mamy do czynienia z występkiem o charakterze chuligańskim. Za takie czyny kodeks karny przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Podczas przesłuchania w prokuraturze Kamil K. nie przyznał się do winy. Na wniosek Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia–Stare Miasto sąd zastosował wobec 34-latka tymczasowy areszt na okres dwóch miesięcy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze