Reklama

Już wiem! Wrocławski PiS liczy dwie osoby. I całe obie poparły referendum, co może doprowadzić... do jego fiaska

21/02/2025 07:01

Nadal mnie bardziej pasjonuje wybór prezesa Śląska Wrocławia niż prezydenta RP. Takie emocje, że na żadnym meczu tej drużyny już dawno żaden kibic ich nie doświadczył. Poszła też pogłoska, że PiS poparło referendum w sprawie odwołania prezydenta Jacka Sutryka. To dobra wiadomość dla prezydenta miasta. Tymczasem kandydat Rafał Trzaskowski postanowił pobawić się, bo mu urząd prezydenta myli się z Transformers, a Karol Nawrocki chyba naprawdę bardziej chciałby zawalczyć o tytuł mistrza świata wszechwag z Usykiem niż o pałac. To może niech do swojego programu dopisze, że jak zostanie prezydentem, to ja już nie będę musiał płacić 107 zł i 99 groszy za oglądanie boksu.

Na początek jeszcze króciutko o tym Śląsku Wrocław, bo od wielu dni z niekłamanym zaciekawieniem obserwuję, jak niektórzy się angażują w losy tej spółki i zmianę jej władz. Trwa bowiem konkurs na prezesa, budzący w niektórych wielkie emocje. A przecież to chodzi o dość słaby klub, na którego mecze przychodzi kilka, kilkanaście, czasami kilkadziesiąt tysięcy ludzi. A proszę zobaczyć. Wrocławską wodę pije prawie milion ludzi, a czy ktoś pasjonuje się obsadą stanowiska szefa MPWiK? Bardzo nieliczni. I to głównie dlatego, że można na tym stanowisku zarobić z pół miliona złotych rocznie.

Ale zostawmy już ten konkurs, ponieważ na półmetku jest zbieranie głosów poparcia dla referendum w sprawie odwołania Jacka Sutryka, prezydenta Wrocławia. Jak idzie? No chyba nie idzie, ponieważ pierwszy raz, po kolejnym tygodniu akcji, organizatorzy nie pochwalili się wynikami. O niczym to oczywiście nie przesądza, ponieważ są dwie szkoły - jedna mówi, że więcej podpisów zbiera się na początku, inni doświadczeni zbieracze uważają, że pod koniec.

Reklama

Czy ta domniemana stagnacja to wina PiS-u? Kilka dni temu gruchnęło, że partia Jarosława Kaczyńskiego poparła to referendum, choć na początku nie była do niego przekonana. Powodem było dość zagmatwane obrażanie się radnych PiS na radnych, którzy zainicjowali ową akcję. Teraz proste też nie jest, ponieważ tak naprawdę to swoje poparcie wyraził tylko szef wrocławskich struktur tej partii - poseł Paweł Hreniak. Wyraźnie zadeklarował to w liczbie pojedynczej - popieram. W sposób bardziej tajemniczy, w mediach społecznościowych, wyraził to też jego najbliższy obecnie współpracownik - radny Łukasz Kasztelowicz. Na razie to cały ich wysiłek w tej sprawie, ponieważ nie wiadomo, czy zaangażują się w zbieranie podpisów. Zwłaszcza, że jeszcze niedawno głosili, że dla nich ważniejsze niż referendum jest uzyskiwanie poparcia dla kandydata na prezydenta RP Karola Nawrockiego. O reszcie działaczy PiS raczej cicho. Wiem, że partia ta organizacyjnie, nie tylko we Wrocławiu, leży i kwiczy, ale chyba całe struktury to nie tylko tych dwóch panów? Owszem, znane są z historii nieme formy poparcia, ale było to ponad 200 lat temu - w 1717 roku. Nazywało się to Sejm niemy i chodziło o przyjęcie ustaw, które wprowadzały porozumienie między szlachtą a królem Augustem II Mocnym. A podczas obrad obowiązywał zakaz odzywania się, by nikt znowu nie przerwał obrad – słynne liberum veto. W każdym razie, dzięki temu w Polsce, ostatni raz przed rozbiorami, zapanował na kilkanaście lat względny spokój i dobrobyt.

U nas tego bym się nie spodziewał. Zwłaszcza, że jeden z liderów inicjatywy referendalnej, radny Piotr Uhle, zawsze się zarzekał: co jak co, ale on z PiS współpracować nie będzie. Z wielu powodów, ale głównie też dlatego, że wiedział, iż wtedy łatwo całą akcję da się szybko sprowadzić do parteru frazą „eee, to akcja polityczna pisiorów”. Chyba, że pan Piotr i spółka, dociśnięci brakiem podpisów, zaryzykują w myśl zasady „lepszy wróbel w ręku niż cietrzew na sęku”. To znaczy stan aktualny jest taki: dwa wróble.

Reklama

Referendum na pewno nie popiera europoseł Bogdan Zdrojewski, który w ostatnim wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” stwierdził, że bardziej oczekuje rezygnacji prezydenta Jacka Sutryka po pojawieniu się aktu oskarżenia. Ta wersja, nie tylko w obliczu wspomnianego aktu oskarżenia, wydaje się bliższa wielu innym obserwatorom sceny politycznej. Pytanie tylko czy taka opinia w ustach Bogdana Zdrojewskiego, prominentnego działacza PO, to sygnał wysłany w imieniu partii? W normalnych realiach politycznych byłoby to ewidentne. Ale nie w przypadku Platformy i byłego prezydenta Wrocławia. Bogdan Zdrojewski wielokrotnie dał się poznać jako postać, która jest za, a nawet przeciw. Czyli jak mówi to mówi, ale nie znaczy, że dziać się będzie. No i chyba nigdy centrala PO, ani tym bardziej Donald Tusk, na tyle nie ufali Zdrojewskiemu, by przez niego obwieszczać swój plan. Ale… To jest polityka.

Choć dla niektórych polityka to piaskownica. Takie można było odnieść wrażenie, gdy kandydat owej Platformy na prezydenta RP, Rafał Trzaskowski, urządził dziwny teatrzyk. Nazywało się to przedstawienie 12 osób, które mają doradzać mu w sprawie bezpieczeństwa. Kandydat siedział na tle ogromnej białoczerwonej, a pozostali mieli za plecami jeszcze większe orły. Człowiekowi kołatało się po głowie „Gdzie jest generał”. I wcale nie chodziło o komedię w reżyserii Tadeusza Chmielewskiego z 1963 roku. Szczerze? Właściwie, gdyby kandydat tylko przywdział ciemne okulary, a marynarkę zamienił na mundur to jak nic sceny z grudnia 1981 roku. Tylko teraz „Teleranek” trudniej wyłączyć, bo tyle stacji tv, tyle różnych „Teleranków”, że się nie da. Demoniczne to było przedstawienie, a wódz jakoś się jąkał i taki był niepewny.

Reklama

Natomiast Karol „Obywatelski” Nawrocki non stop perygrynuje, całuje panie w rękę i walczy w ringu. Oczywiście wszyscy wiemy, że lubi boks, jak i niżej podpisany, ale ciut go za dużo jak na kampanię wyborczą. Tam sparing z kolegami w dresach, to jakaś potyczka w ringu w koszuli garniturowej z nastolatkiem… Tu jednak idzie o rządzenie państwem, o prawo do zasiadania w Pałacu przy ul. Krakowskie Przedmieście 46/48 a nie przygotowania do kolejnej walki o mistrzostwo z Ołeksandrem Ołeksandrowyczem Usykiem.

Coraz głośniej też o zbiórkach pieniędzy na kampanię Nawrockiego. Donaldowi Tuskowi udało się jednak przeciwników wziąć głodem, więc chyba brakuje kasy na jakieś spektakularne pomysły. Ale tych mniej spektakularnych też nie słychać i nie widać. Same jakieś kosmiczne obietnice nijak nieprzystające do kompetencji prezydenta RP. Więc jak kandydat tak brnie to ja mam drobną propozycję od siebie. Ale na temat, bo w sprawie boksu. Bardzo nie wiem jak tu żonie powiedzieć, że chcę wydać 107, 99 zł na transmisję wielkiej gali bokserskiej, która odbędzie się w sobotę. Ponownie w Rijadzie. Niewtajemniczonym spieszę wyjaśnić, że teraz wszystko co dobre w boksie dzieje się w Arabii Saudyjskiej, a nie jak kiedyś w Nowym Jorku czy Londynie. Wszystko za sprawą pana Turki Al-Sheikh, prężnie działającego ministra rozrywki na dworze saudyjskiego następcy tronu Mohammeda bin Salmana. Ostatnio zdominował organizację wszystkich prestiżowych walk. Mówiąc brutalnie, stać go na gaże, o których ani Amerykanie, ani Europejczycy nawet nie mogą pomarzyć. I te gale transmitowane są przez płatne platformy. I może nie chodzi, żeby w swoim programie wyborczym Karol Nawrocki zapisał przekonanie mojej małżonki, ale o takie świadczenie Boks Plus. Że państwo będzie pokrywało koszt transmisji, a ja i mi podobni za każdym razem nie będziemy musieli kombinować jak tu jej powiedzieć…  Myślę, że wielu sympatyków boksu poprze ten postulat. I wreszcie będzie ciut oryginalnie.

Reklama

To jeszcze bardziej oryginalnie. Nie pierwszy raz mi przychodzi do głowy, by tych wszystkich urzędników, posłów, prezydentów wyłaniać w inny sposób niż nudne i kompletnie mieszające nam w głowach wybory. Wszyscy wielcy głoszą, że nadchodzi czas zmian, to czemu i tu nie pokombinować.  Na te pewnie już nie zdążymy ze zmianą i Nawrocki miałby za duże fory, ale może turniej bokserski niech wyłoni naszych przedstawicieli? Wszak niejaki Hugh Laurie, fantastyczny muzyk, choć większości znany jako aktor z serialu „Dr House”, w jakimś wywiadzie powiedział: „Boks przypomina grę w szachy, tylko rozgrywaną tysiąc razy szybciej”. Wreszcie byłoby szybciej… A i tak nikt mnie nie posłucha. Ale zgłosiłem. Zapisane w internecie. Może kiedyś…

     

Reklama

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości