Szpitalny Oddział Ratunkowy w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym przy ul. Kamieńskiego wstrzymał przyjmowanie karetek z chorymi. Część medyków odmówiła podpisania umów, a inni poszli na zwolnienia lekarskie.
Szpitalny Oddział Ratunkowy w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym przy ul. Kamieńskiego od dziś zaczął funkcjonować w mocno ograniczonym zakresie. SOR działa w trybie Izby Przyjęć i pacjentom wymagającym pilnej interwencji udzielana jest przez lekarzy pomoc medyczna, jednak karetki kierowane są do pozostałych SOR-ów na terenie Wrocławia. Sytuacja związana jest z protestem personelu medycznego w szpitalu, który domaga się podwyżek i zerwaniem rozmów z dyrekcją.
Poszło o pięć złotych
- Sytuacja związana jest z oczekiwaniami finansowymi personelu medycznego. Zaproponowana stawka wynagrodzenia godzinowego w Szpitalu przy ul. Kamieńskiego wynosi 55 zł i jest porównywalna jak w innych szpitalach we Wrocławiu i poza Wrocławiem. Oczekiwanie ratowników dotyczy zwiększenia tej kwoty do 60 zł za godzinę – powiedziała nam Michał Nowakowski, rzecznik prasowy Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego
19 ratowników (na 21 zatrudnionych w szpitalu), którym zakończyła się umowa nie podpisało jej przedłużenia na zaproponowanych przez dyrekcję szpitala warunkach. Natomiast część personelu SOR-u przedłożyła dziś (1 kwietnia) zwolnienia lekarskie. - Obecna sytuacja wymaga dialogu i rozsądnego wypracowania porozumienia. Dyrekcja szpitala prowadzi rozmowy z personelem medycznym. Trzeba mieć na uwadze przede wszystkim dobro i bezpieczeństwo pacjentów, którzy na SORze otrzymują konieczną pomoc medyczną - dodaje Nowakowski. Niestety to oznacza wydłużenie czasów oczekiwania na pozostałych SOR-ach.
Czeka nas powtórka sytuacji z ubiegłego roku?
Sytuacja zaczyna przypominać tą z lata ubiegłego roku, kiedy to pracownicy personelu medycznego szpitala przy Kamieńskiego, a także Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. Marciniaka, również protestowali domagając się podwyżek. Wówczas były dni, kiedy w pracy nie stawiało się blisko 100 ratowników medycznych i członków personelu SOR-ów. Do pacjentów wyjeżdżała zaledwie połowa karetek. Przypomnijmy, że we wszystkich oddziałach ratunkowych w naszym mieście zatrudnionych jest ponad pół tysiąca pracowników.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze