Gdyby trzeba było podsumować jednym słowem postawę piłkarzy Śląska w meczu z Ruchem Chorzów, idealnie pasuje tu słowo rozczarowanie. Zespół trenera Stanislava Levego przegrał 2:3, zostawiając po sobie kiepskie wrażenie.
Po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze Śląska ruszyli do kibiców, aby podziekować im za doping. Nie usłyszeli jednak braw, tylko gromkie “Co Wy robicie? Wy nasze barwy hańbicie!” i mocniejsze “Śląsku grać, k…. mać”. Słysząc to, wrocławianie zawrócili. Być może urażeni, być może z poczuciem braku szacunku dla włożonego w ten mecz wysiłku. Trudno jednak się dziwić kibicom, bo Śląsk zaserwował im futbol kiepskiej jakości. I zasłużenie uległ “Niebieskim”.Trener Stanislav Levy próbował zaskoczyć Ruch roszadami w składzie i zestawił swoją jedenastkę nieco inaczej niż w poprzednim meczu z Lechem Poznań. Na prawej obronie wystawił Toma Hateleya, a pozycję prawego skrzydłowego obsadził debiutujący w Ekstraklasie Kamil Dankowski. Z kolei w środku pola Levy po raz kolejny zaufał nominalnemu obrońcy Adamowi Kokoszce, którego wspierał wracający po absencji za kartki Dalibor Stevanović. Nieco przemeblowany Śląsk nie zdążył jednak wejść na swoje obroty, a już musiał się pogodzić ze straconym golem. Wynik meczu otworzył Grzegorz Kuświk, który w polu karnym pokazał, że próbujący go pilnować Oded Gavish ma dość poważne braki w umiejętnościach. Kilka minut później Ruch ukąsił po raz kolejny. Tym razem piłkę do bramki posłał Maciej Jankowski. Dodajmy, że obrońcy Śląska w tej sytuacji interweniowali wyjątkowo oszczędnie.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze