Bratwursty - popularny streetfood przy ul. Szewskiej po 10 latach zniknie z Wrocławia. „To już jest koniec” - ogłosił właściciel. Ale uspokoił stałych klientów, że w lutym wróci z nową propozycją. Zamierza serwować m.in. autorskie kebaby.
Po dziesięciu latach karmienia wrocławian i nie tylko, Bratwursty znikną z wrocławskiego rynku. Streetfood przy ul. Szewskiej 24 ostatni raz można będzie odwiedzić w Nowy Rok.
- Luźno licząc,- przez te dziesięć lat usmażyliśmy na samej Szewskiej ok. 400 tysięcy wurścików i smażonych serków. Za każdego z nich - szczere i serdeczne dziękujemy. Jeżeli nic niespodziewanego się nie wydarzy, to last dance planujemy na 1 stycznia, tak żebyśmy ten ostatni raz mogli Was uraczyć tradycyjnym/ ratunkowym/ noworocznym serkiem z bekonem - czytamy w komunikacie na Facebooku.
Reklama
Informacja o zamknięciu tego kultowego we Wrocławiu miejsca wywołała smutek u wielu smakoszy tych niemieckich kiełbasek. Właściciel uspokaja fanów i informuje, że po nowym roku zaczyna remont i ma nadzieję wrócić już w lutym z „nowym streetfoodowo-kebsowym tematem o nazwie Oyche Döner”.
Czego można się spodziewać w ofercie Oyche Döner?
- Uspokajam Was na starcie: smażony ser nigdzie się nie wybiera i mam na niego swój własny pomysł, który wcielę w życie. W połączeniu z wołowiną smakuje wyśmienicie. Tak, wołowina w płatach - już nad nią pracujemy Tak, będzie też gemüse, więc kura również u nas zagości - informuje właściciel.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Co za bzdurny tytu, po to tylko aby poczytać wypociny grafomana. Już nie ma porządnych wrtykułów...
Mieszkam we Wrocławiu od 40 lat i pierwsze słyszę o tym "kultowym" lokalu. Kultowe we Wrocławiu są tosty "u Witka" a nie jakaś kiełbasa w suchej bułce.
Ogarnijcie się z tymnportalem. Nie da się czyta z powodu natłoku reklam i jescze durne melodyjki grają że nie są się w ciszy czytać
Co za bzdurny tytu, po to tylko aby poczytać wypociny grafomana. Już nie ma porządnych wrtykułów...
Mieszkam we Wrocławiu od 40 lat i pierwsze słyszę o tym "kultowym" lokalu. Kultowe we Wrocławiu są tosty "u Witka" a nie jakaś kiełbasa w suchej bułce.
Ukraincy wykupili?