Reklama

Maleńka Anastazja była katowana przez matkę i jej partnera. Prokurator: "Znieczulica jest ogromna"

12/12/2023 10:43

Tomasz Fedorszczak, prokurator z Dzierżoniowa, nie ma wątpliwości: roczna Anastazja, która z matką Wiktorią T. trafiła do szpitala we Wrocławiu była od miesiąca katowana przez nią i jej partnera Alvina D. Prokurator nie kryje emocji: Niewiele brakowało, a dziecko mogłoby nawet nie żyć. Sąsiedzi nie reagowali na to się dzieje. Znieczulica jest ogromna.

Zarzuty znęcania się nad roczną Anastazją, a także spowodowania uszczerbku na zdrowiu usłyszała już matka dziecka - 20-letnia Wiktoria T., a także jej partner 27-letni Alvin D. Sprawa wyszła na jaw kilka dni temu, kiedy matka, która mieszka w Dzierżoniowie, trafiła z dzieckiem do wrocławskiego szpitala. Tłumaczyła wtedy, że "dziewczynka może mieć zeza". Lekarze, którzy badali dziecko zwrócili uwagę na obrażenia głowy, a także rąk i nóg. 


Czytaj też: Wrocław: Rekordowa liczba zwolnień L4. Nauczyciele chorzy, szkoły odwołują lekcje


Prokurator działania pary określa jako "szokujące". - Dziecko mogło być katowane nawet od miesiąca. Najświeższe obrażenia pochodzą sprzed kilku dni, około 7 i 8 grudnia - opisuje. - Obrażenia dokonane przez parę mogły zostać zadane w już listopadzie, dziecko najprawdopodobniej było bite w głowę - dodaje. 

Reklama

Czy gdyby nie to, że matka przyszła z dzieckiem do szpitala we Wrocławiu, sprawa nie wyszłaby na jaw? Bardzo możliwe. - Znieczulica wśród sąsiadów była ogromna, najprawdopodobniej nikt by się o tym nie dowiedział. Takich spraw w Polsce jest mnóstwo, ale niewiele z nich ujrzy światło dzienne. Niewiele brakowało, a dziecko mogłoby nawet nie żyć - mówi dalej prokurator. Świadkowie relacjonują, że w domu często było słychać krzyki. - Nie było tam jednak libacji alkoholowych - zastrzega śledczy.


Co dalej będzie z małą Anastazją? Opiekę nad nią przejmie najprawdopodobniej biologiczny ojciec dziecka. Mężczyzna zaangażował się w całą sprawę, odwiedza dziecko w szpitalu. Wobec dwudziestoletniej matki dziecka Wiktorii T., a także jej konkubenta Alvina D. ma zostać zastosowany środek zapobiegawczy w postaci trzymiesięcznego aresztu. Para nie przyznaje się do winy. Prokuraturze tłumaczy, że nic takiego się nie wydarzyło i to nie oni są za to odpowiedzialni. Grozi im od 3 do 20 lat pozbawienia wolności. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości