O takim debiucie przed własną publicznością marzy chyba każdy trener, niejeden prezes nie wzgardziłby też takim prezentem urodzinowym. W meczu, który dla Jerzego Chudeusza był pierwszym w tym sezonie przed własną publicznością w roli głównego szkoleniowca i który odbył się w dniu urodzin prezesa Macieja Zielińskiego, Śląsk rozgromił Stabill Jezioro Tarnobrzeg 105:66.
O tym spotkaniu trudno napisać coś więcej niż tylko skrótową relację. Gdyby był to mecz piłkarski, można by rzec, że gra toczyła się do jednej bramki. Tutaj o ligowe punkty walczyli koszykarze i zawodnicy z Tarnobrzega swoje punkty rzucili. Ale też mecz koszykarski trudno zakończyć z okrągłym zerem na koncie, a liczy się ogólne wrażenie. Te zaś drużyna gości zostawiła po sobie fatalne. Przez całe spotkanie odstawała o co najmniej klasę od Śląska Wrocław i poniosła zasłużoną klęskę. Prezes koszykarskiego Śląska Maciej Zieliński dostał więc od swojego zespołu przyjemny prezent urodzinowy.Grudzień był dla Śląska miesiącem niespokojnym. Wrocławianie wygrali wtedy - i to niespodziewanie - w Zgorzelcu z faworyzowanym PGE Turowem, później jednak ponieśli trzy porażki. Chimeryczna gra i niestabilna forma wrocławian kosztowała posadę trenera Milivoje Lazicia, którego zastąpił jeden z jego asystentów, Jerzy Chudeusz. Ten doświadczony szkoleniowiec debiutował w wyjazdowym meczu z Anwilem Włocławek, ale Śląsk poniósł w tym spotkaniu zasłużoną porażkę. Dlatego tak ważny był wrocławski mecz ze Stabillem Jezioro Tarnobrzeg. Bo rywal to drużyna mocno przeciętna, dryfująca w dolnej części ligowej tabeli. Okazja, by się przełamać i dać nowemu trenerowi okazję do dobrego powitania przed własną publicznością, była zatem znakomita. I wrocławscy koszykarze wykorzystali ją do cna.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze