Projekt zmian zasad obowiązywania biletów czasowych w MPK Wrocław trafił do drugiego czytania w Radzie Miejskiej. Radni niemal jednogłośnie zgodzili się, by dalej procedować uchwałę, która ma sprawić, że w razie opóźnienia tramwaju lub autobusu bilet pozostanie ważny do końca przejazdu według rozkładu. Magistrat ostrzega jednak, że wdrożenie tego rozwiązania może być skomplikowane i kosztowne.
Podczas czwartkowej (19 marca) sesji Rady Miejskiej Wrocławia radni zajęli się projektem uchwały zmieniającej zasady korzystania z biletów czasowych w komunikacji miejskiej. Chodzi o bilety 15-, 30-, 60- i 90-minutowe oraz grupowe, które miałyby być ważne tak długo, jak trwa przejazd zapisany w rozkładzie jazdy, a nie tylko przez sztywno odmierzone 15 czy 30 minut.
Autorzy projektu – radni opozycyjnego klubu Naprawmy Przyszłość - przekonują, że obecny system jest niesprawiedliwy dla pasażerów w sytuacji, gdy autobusów czy tramwaj jest opóźniony np. z powodu korków. Zwłaszcza że – jak wynika z danych – aż 21,67 procent kursów autobusów komunikacji miejskiej we Wrocławiu jest opóźnionych. Dziś dodatkowego biletu czasowego nie trzeba kupować jedynie wtedy, gdy spóźnienie wynika z awarii taboru, braku prądu, wypadku lub kolizji, natomiast zwykłe korki oznaczają dla pasażera konieczność dopłaty. W innym przypadku grozi mu mandat. - Ten system powoduje, że skutki opóźnień w funkcjonowaniu transportu publicznego przenoszone są na pasażerki i pasażerów - argumentują pomysłodawcy zmian.
Projekt uchwały precyzuje, że w razie opóźnienia skasowany bilet 15-, 30-, 60-, 90‑minutowy lub grupowy „zachowuje ważność zgodnie z czasem przejazdu, mającym odzwierciedlenie w rozkładzie jazdy”. Jednocześnie zastrzeżono, że to wydłużenie ważności nie obowiązuje po przesiadce – dotyczy wyłącznie pierwszego przejazdu po skasowaniu biletu.
Podczas sesji zdecydowana większość radnych, aż 32, zagłosowała za tym, żeby projekt trafił do drugiego czytania. Czy to oznacza, że ma on tak duże szanse na wejście w życie po konsultacjach i dopracowaniu szczegółów?
Mimo szerokiego poparcia radnych, do projektu z rezerwą podchodzą przedstawiciele magistratu. W trakcie sesji Paulina Tyniec‑Piszcz, wicedyrektorka Departamentu Infrastruktury i Transportu Urzędu Miejskiego Wrocławia, zwracała uwagę, że miasto od lat opiera się na innej logice systemu biletowego niż ta, której oczekują autorzy uchwały. Według niej, wprowadzenie zmian wymagałoby poważnych prac po stronie dostawcy systemu płatności. - Jeżeli chcemy przebudowywać teraz całkowicie tę filozofię systemu, no to po prostu musimy usiąść z programistami, ze specjalistami operatora tego systemu, czyli Mennicy Polskiej, i zastanowić się, czy to ma sens. A jeśli tak, to jakie należy przeprowadzić w ogóle prace, żeby było to możliwe i ile te prace będą nas kosztować – tłumaczyła Tyniec‑Piszcz.
I dodała: - Nas dopiero czekają tego rodzaju rozmowy i my tę pracę oczywiście pomiędzy pierwszym a drugim czytaniem wykonamy ze swojej strony – zapowiedziała, studząc jednak oczekiwania co do szybkiego i bezproblemowego wdrożenia rozwiązań korzystnych dla pasażerów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jeśli kupno biletu to zawarcie umowy z MPK które na rozkładzie jazdy pokazuje że w danym ma dowieźć Cię do danego punktu miasta to ma to zrealizować a nie żądać dopłaty. Jak kupujesz w sklepie kostkę masła to płacisz tyle ile na półce widnieje cena. Może wreszcie ktoś się pokusi i pozwie MPK lub miasto do sądu.
Jeśli kupno biletu to zawarcie umowy z MPK które na rozkładzie jazdy pokazuje że w danym ma dowieźć Cię do danego punktu miasta to ma to zrealizować a nie żądać dopłaty. Jak kupujesz w sklepie kostkę masła to płacisz tyle ile na półce widnieje cena. Może wreszcie ktoś się pokusi i pozwie MPK lub miasto do sądu.