„Spod tynku patrzy Breslau” to projekt, którego autorzy postanowili opracować mapę pomagającą odszukać dawne niemieckie ślady w dzisiejszym Wrocławiu. – Przygotowana mapa, chociaż z pewnością niekompletna, jest próbą możliwie kompleksowego zgromadzenia tego zasobu – podkreśla Maciej Wlazło, jeden z inicjatorów akcji.
Za sprawą mapy każdy może odpowiedzieć sobie na odwieczne pytanie, "Ile z Breslau zostało w dzisiejszym Wrocławiu?". – Wiedza o niemieckich znakach graficznych i treściach, które wciąż można spotkań w przestrzeni publicznej Wrocławia jest chaotyczna, nieusystematyzowana i wciąż mało znana. Jest jednocześnie zagrożona – pora na zmapowanie tego zasobu – zapowiadali autorzy projektu „Spod tynku patrzy Breslau”. Inicjatorzy akcji „mapowali” rozproszoną wiedzę o niemieckich szyldach, inskrypcjach i wszelkich przedwojennych epigrafach, które zachowały się do dziś we Wrocławiu. I apelowali o to, żeby w projekt zaangażowały się osoby, które zauważyły w swojej okolicy jakiś niemiecki napis albo mają w domowym albumie archiwalne zdjęcia, na których można znaleźć tego typu zasób.
– Niewątpliwie na poziomie oddolnym ogromny wkład w zmianę postrzegania miasta przyniósł rozwój i dostęp do internetu, w tym fora dyskusyjne i portale internetowe, które gromadzą pasjonatów przedwojennych fotografii, widokówek, wspomnień i ciekawostek historycznych oraz wszelkich innych skarbów związanych z pamiątkami po Breslau – mówi Maciej Wlazło z Beard of Breslau, jeden z inicjatorów akcji. – Giełdy i aukcje antyków, staroci (te stacjonarne, odbywające się w różnych punktach miasta, ale też te internetowe) cieszą się dużą popularnością, a przedmioty tam wystawiane (m.in. książki, wieszaki, kartki pocztowe i wszelkie inne obiekty z niemiecką nazwą Wrocławia) niejednokrotnie osiągają zawrotne ceny – dodaje. I zwraca uwagę na to, że w zachowaniu niemieckich inskrypcji dokonuje się pewien przełom. – Dynamiczny rozwój miasta i związane z tym remonty fasad kamienic dają doskonałą okazję do odkrycia tego, co udało się kiedyś zataić. Inskrypcje nie są z mocy prawa chronione, ich usuwanie nie jest już, jak dawniej, obwarowane przymusem administracyjnym, ale też nie ma obowiązku ich zachowania – wyjaśnia. I dodaje, że w zachowaniu odkrytych poniemieckich śladów decydujący głos mają mieszkańcy i szczególnie dotyczy to obiektów, które nie są objęte ochroną konserwatorską. – Takie odkrycie powinno zgłosić się lokalnemu konserwatorowi zabytków. Napis zostanie wówczas sprawdzony pod względem wartości historycznej, a sam urząd przychyla się do woli ich zachowania czy odtworzenia – powiedział Wlazło.
Podaje też przykłady dawnych śladów z przeszłości, które udawało się w ostatnich latach odtworzyć, „zwłaszcza w przypadku remontu obiektów, które przebiegają pod nadzorem konserwatorskim zgodnie z programem renowacji i odbudowy wrocławskich kamienic, w których partycypuje gmina Wrocław”. – Warto tu przywołać kamienicę przy ul. Kościuszki 49-51 we Wrocławiu czy obiekt przy tej samej ulicy pod numerem 37 – mówi jeden z inicjatorów akcji. I przypomina dawne nazwy Wrocławia, m.in. Wratislavia, Bressla, Prezzla czy Breslau. – Ta wielość nazw zbliża go do innych miast w tej części Europy, które można określić jako „palimpsest” – twór złożony z wielu warstw, które przez wieki przenikały się i nachodziły na siebie – zauważył Wlazło. I dodaje, że każde pokolenie zapisywało w dziejach miasta kolejny rozdział. – Dziedzictwo i ślady poniemieckiej historii wciąż poznajemy i odczytujemy na nowo, mimo że przez ostatnie dziesięciolecia staraliśmy się ją zakryć i o niej zapomnieć – podkreśla. Jego zdaniem „niemieckie inskrypcje w przestrzeni publicznej Wrocławia nie powinny ranić, złościć czy przypominać o bolesnej przeszłości”. – To po prostu kolejna warstwa w palimpseście, którą próbujemy na nowo odczytać. Wciąż pozostaje aktualne pytanie, ile niemieckich inskrypcji pozostało we Wrocławiu? Przygotowana mapa, chociaż z pewnością niekompletna, jest próbą możliwie kompleksowego zgromadzenia tego zasobu. I uświadamia nam, że mimo upływu lat spod tynku nadal patrzy na nas Breslau – podkreśla Wlazło.
Inicjatorzy akcji nie ukrywają, że mają ambitne plany i nadzieje, że ich śladem pójdą inne miasta z tzw. Ziem Odzyskanych.
Mapę niemieckich śladów we Wrocławiu można pobrać tutaj.
CZYTAJ TEŻ: HISTORIA ŻYDOWSKIEGO WROCŁAWIA. MOŻNA JĄ ODKRYĆ BEZ WYCHODZENIA Z DOMU
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze