Reklama

R.Omelko: Gdzieś tam w oddali majaczy wizja medalu

15/07/2016 13:03

O sukcesie polskich lekkoatletów na mistrzostwach Europy, celach na igrzyska olimpijskie, „wrocławskiej kuźni lekkoatletów” i popularności lekkiej atletyki w Polsce rozmawiamy z Rafałem Omelko – wrocławianinem, zawodnikiem AZS AWF Wrocław, ale przede wszystkim zdobywcą srebrnego medalu mistrzostw Europy w sztafecie 4x400 m.

Damian Filipowski: Na początek gratulacje za bardzo dobry wynik podczas mistrzostw Europy w Amsterdamie, nie tylko waszej sztafety, ale i całej reprezentacji.


Rafał Omelko: Dziękuję bardzo. To były dla nas bardzo udane mistrzostwa. W biegu indywidualnym udało mi się ustanowić nowy, bardzo wartościowy rekord życiowy oraz zakwalifikować do finału. W sztafecie zdobyliśmy srebro, do zwycięstwa zabrakło zaledwie 8 setnych sekundy. No i do tego historyczne zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Są powody do zadowolenia.

Reklama

Przed ME większość z was zapowiadała, że to tylko jedna form sprawdzenia formy przed docelową imprezą, czyli igrzyskami w Rio. Czy te mistrzostwa utwierdziły was, że wykonujecie dobrą pracę i będziecie gotowi na najważniejszą imprezę?


Zdecydowanie tak. Igrzyska olimpijskie to najważniejsza impreza dla każdego sportowca. Jest to swojego rodzaju zwieńczenie całej pracy wykonanej przez dotychczasową karierę. Forma w tym sezonie jest budowana tak, żeby jej szczyt przypadł na starty w Rio. Mistrzostwa Europy pełniły rolę ważnego sprawdzianu, ale jednak nie były celem. Pokazały natomiast, że wszystko idzie w odpowiednim kierunku i możemy patrzeć w przyszłość z optymizmem.

Reklama

Na finiszu finałowego biegu niewiele zabrakło, żebyś wyprzedził jednego z braci Borlee. Czujesz pewien niedosyt czy może jednak jest to przeświadczenie o dobrze wykonanej pracy i koncentracja nad głównym celem - czyli igrzyskami w Rio


Przede wszystkim trzeba podkreślić, że bieg sztafetowy to składowa pracy czwórki zawodników. Myślę, że wszyscy daliśmy z siebie 100%. Do zwycięstwa zabrakło bardzo niewiele, ale i tak ogromnie cieszymy się z zajętego przez nas miejsca. Chociaż muszę przyznać, że nie takiej kolejności na mecie spodziewałem się przed biegiem i najbardziej obawiałem się Brytyjczyków. Belgowie pokazali jednak po raz kolejny, że potrafią się świetnie zmobilizować na biegi sztafetowe. No a Kevin Borlee, z którym przyszło mi się ścigać na ostatniej zmianie to jednak klasowy zawodnik, finalista igrzysk olimpijskich i jeden z najlepszych 400-metrowcow na świecie. Najbardziej jednak cieszy, że mogę podejmować z nim walkę jak równy z równym. Tym razem trochę brakło, ale może w Rio sytuacja się odwróci.

Reklama

Pozostając jeszcze przy najważniejszej imprezie w tym roku. Jaki cel stawiasz przed sobą indywidualnie oraz w sztafecie podczas tych igrzysk?


Indywidualnie na pewno oczekuje od siebie poprawienia rekordu życiowego. Wynik poniżej 45 sekund byłby dla mnie spełnieniem moich sportowych marzeń. Co taki wynik da w rywalizacji na igrzyskach, ciężko powiedzieć. Dużo zależy od poziomu konkurencji.


Nie ukrywam jednak, że głównie nastawiam się na rywalizację w sztafecie. Bo tutaj wraz z kolegami mamy szansę powalczyć o finał, a w finale różne rzeczy mogą się wydarzyć. Gdzieś tam w oddali majaczy wizja medalu, ale zdajemy sobie sprawę, że będzie to bardzo ciężkie zadanie.

Reklama

Nie mógłbym nie zapytać ciebie, jako Wrocławianina o coraz lepsze, a najważniejsze regularne dobre wyniki wrocławskich lekkoatletów. Co na przestrzeni ostatnich lat zmieniło się w stolicy Dolnego Śląska oraz czy możemy powiedzieć już o „wrocławskiej kuźni” lekkoatletów?


Na pewno można pokusić się o takie sformułowanie. Nasz rejon zawsze miał bardzo mocne tradycje lekkoatletyczne, ale rzeczywiście w ostatnich latach pojawiła się duża grupa zawodników, którzy wskoczyli na bardzo wysoki poziom. Mamy we Wrocławiu dwa duże kluby, aktualnego drużynowego mistrza Polski - AZS AWF Wrocław oraz Śląsk Wrocław, mamy świetnych trenerów na czele z Markiem Rożejem czy Dariuszem Łosiem, mamy dobre szkolenie młodzieży w postaci Szkoły Mistrzostwa Sportowego, na ul. Parkowej. To wszystko składa się na ten sukces, którego teraz zbieramy owoce. Jedyne, czego nam brakuje to wciąż zbyt uboga infrastruktura sportowa i mam wrażenie, zbyt małe zaangażowanie miasta żeby tę sytuację zmienić. Od lat czekamy na halę lekkoatletyczną we Wrocławiu oraz remont stadionu lekkoatletycznego w kompleksie Stadionu Olimpijskiego.

Reklama

W ostatnich latach przede wszystkim do szczytu swoich możliwości sportowych zaczęło dochodzić bardzo zdolne pokolenia lekkoatletów z roczników 89-91. Już od juniora widać było, że to generacja z ogromnym potencjałem i teraz w wieku seniora tylko się to potwierdza. Zmieniła się również na lepsze atmosfera w środowisku sportowym. Widać ogromne zaangażowanie chociażby przedstawicieli Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu na czele z obecnym rektorem Andrzejem Rokitą. Dzięki pracy takich ludzi zaczęto stwarzać optymalne warunki dla zawodników i rozwoju ich kariery sportowej.


Czy mógłbyś się jeszcze odnieść do wpisu Marcina Lewandowskiego przed mistrzostwami? Domagał się on większego zainteresowania kibiców waszymi występami? Stwierdził, że kibice w naszym kraju powinni równie mocno śledzić poczynania lekkoatletów, jak piłkarzy.

Reklama

Myślę, że Marcin bardziej chciał zmobilizować kibiców do wspierania nas niż deprecjonować kogokolwiek. Jego słowa zostały przedstawione przez media w trochę innym świetle. Lekkoatletyka nie będzie sportem tak popularnym jak piłka nożna i niestety musimy się z tym pogodzić. Widać jednak, że zainteresowanie i świadomość ludzi wciąż rośnie i może w niedalekiej przyszłości doczekamy się pełnych trybun na takich imprezach jak np. mistrzostwa Polski, z czym póki co bywa różnie. Mam nadzieję, że nasze sukcesy przyczynią się ku temu, bo wsparcie i żywe reakcje kibiców podczas zawodów dodają nam wszystkim skrzydeł.


Czy taki sukces jak zwycięstwo w klasyfikacji medalowej mistrzostw Europy - tuż przed igrzyskami olimpijskimi, które z pewnością wpłynie zarówno na zainteresowanie, jak i oczekiwania kibiców wobec was - działa na ciebie i twoich kolegów bardziej jak motywacja czy może być też trochę stresujące?

Reklama

Na pewno nie stresująco, a mobilizująco. My również mamy wobec siebie duże oczekiwania i chociaż wiadomo, że ciężko będzie powtórzyć skale tego sukcesu z mistrzostw Europy to czujemy siłę naszej reprezentacji i na wzajem się nakręcamy.


Jeszcze na koniec, czy możesz z pełnym przekonaniem zadeklarować zarówno kibicom, ale też przed samym sobą, że do Rio jedziecie po medal?


Tak jak już wspomniałem wcześniej. Medal jest dla nas marzeniem i mamy świadomość tego, że będzie ogromnie ciężko go zdobyć. Trzeba jednak mierzyć wysoko, bo tylko wtedy można te marzenia spełniać. Na pewno jesteśmy świetnie przygotowani i ja wierzę, że w finale olimpijskim powalczymy z resztą świata o najwyższe lokaty.

Reklama

Dziękuję za rozmowę.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości