Reklama

Rywale w Ekstraklasie się wzmacniają, Śląsk tylko testuje

24/06/2014 00:00

W Śląsku Wrocław przed nowym sezonem Ekstraklasy praca wre, a piłkarze wkrótce wyjadą na zgrupowanie do Żagania. Od lipca zespół będzie osłabiony, bo odejdzie trzech ważnych piłkarzy, a odejście dwóch kolejnych jest bardziej niż prawdopodobne. Za to wzmocnień drużyny póki co nie widać.

Podczas przerwy w rozgrywkach, Śląsk pozyskał - przynajmniej na razie - jednego piłkarza. To 18-letni Karol Angielski, który do Wrocławia przyszedł z Korony Kielce. To zawodnik młody i, jak głoszą fachowcy, bardzo utalentowany. Śląsk kontraktując go już teraz, za kilka lat może się cieszyć z solidnego gracza ofensywnego. To jednak melodia przyszłości, a wrocławski zespół wzmocnień potrzebuje na już.Kilka tygodniu temu działacze Śląska poinformowali, że z klubem rozstanie się Oded Gavish, Marian Kelemen, Przemysław Kaźmierczak i Sylwester Patejuk. Powód rozstania jest prosty - pierwszy z wymienionych odszedł za porozumieniem stron, a pozostałym wygasł kontrakt. Zawodnicy ci nie należą już do grona najmłodszych, a zarabiali sporo. Śląsk zaś chce z jednej strony nieco odmłodzić zespół, z drugiej wprowadzić oszczędności i ustawić górny próg komina płacowego na poziomie 10 tys. euro miesięcznie dla jednego piłkarza.
 
I właśnie z powodów finansowych ze Śląska może odejść także Dalibor Stevanović i Adam Kokoszka. Ich umowy również wygasają z końcem czerwca, a obaj zarabiają więcej niż wspomniane 10 tys. euro miesięcznie. O Kokoszce mówiło się zresztą, że znalazł już nowego pracodawcę, którym miał być izraelski Beitar Jerozolima. Z transferu jednak nic nie wyszło i pojawiły się pogłoski, że popularny “Kokos” zostanie we Wrocławiu. Tyle, że musiałby się zgodzić na niższą pensję, a skoro menadżer piłkarza podczas wcześniejszych negocjacji określił ofertę Śląska jako zawstydzającą, to trudno oczekiwać, by teraz strony doszły do porozumienia. Podobnie rzecz ma się z popularnym “Dado”, który deklaruje, że dobrze mu we Wrocławiu i chciałby zostać, ale deklaracje to jedno, twarda finansowa rzeczywistość to drugie - często decydujące.
 
Z powyższego wynika, że Śląsk na pewno stracił czterech piłkarzy, a gdy z klubem pożegnają się Kokoszka i Stevanović, to grono graczy żegnających się z klubem urośnie do sześciu zawodników. I to takich, którzy w poprzednich sezonach byli ważniejszymi postaciami w składzie. Ich odejście jest spodziewane, ale następców - przynajmniej jak na razie - nie widać. Póki co, trener Tadeusz Pawłowski głównie testuje. Wśród sprawdzanych graczy pojawiły się dwa zagraniczne “rodzynki”, czyli pomocnik z Albanii Gilman Lika, który powiedział otwarcie o konkretnej ofercie ze Śląska oraz Japończyk Shohei Okuno. Pozostali to piłkarze z polskich niższych lig, m.in. 32-letni Adam Samiec z Chrobrego Głogów, 22-letni Norbert Pierzga z Jaroty Jarocin, jego rówieśnik Jakub Rozwandowicz z Omegi Kleszczów czy 24-latek Waldemar Gancarczyk z MKS Oława. Trop tych poszukiwań wydaje się oczywisty. W zimie br. Śląsk “wyjął” ze Ślęzy Wrocław Pawła Zielińskiego, który później ekspresowo odnalazł się w Ekstraklasie i zadomowił się w pierwszym składzie drużyny. Dlatego warto trałować, bo a nuż zdarzy się druga taka perła, jak Zieliński właśnie. Zwłaszcza, że Śląsk chce (bo musi) oszczędzać, więc siłą rzeczy nie ściągnie do Wrocławia zawodników drogich, musi zatem szukać piłkarzy w gronie tych jeszcze nieodkrytych.
 
Warto trzymać rękę na pulsie i szukać utalentowanych piłkarzy w niższych ligach, pytanie tylko, czy takie transfery wystarczą, aby w nowym sezonie zbudować w Śląsku zespół zdolny do walki o najwyższe cele. Bo po sezonie, w którym wrocławianie zajęli rozczarowujące dziewiąte miejsce, właściciele klubu i kibice chcą powrotu na ścieżkę sukcesów. A rywale nie śpią. Legia Warszawa skupuje piłkarzy od ligowych rywali, pozyskała już Igora Lewczuka i Arkadiusza Piecha. Solidnie wyglądają transfery Lecha Poznań, a w Gdańsku karuzela transferowa kręci się na całego i Lechia buduje zespół, który ma wskoczyć na podium. Póki co sprawy mają się tak, że rywale - już wcześniej mocni - dokładają kolejne elementy do swojego uzbrojenia, a Śląsk zajmuje się czyszczeniem pancerza i łataniem dziur.
 
Oczywiście nie warto wyciągać zbyt wcześnie wniosków, i to tych z grona idących zbyt daleko. Śląsk ma jeszcze czas na transfery - na transfery, a nie na uzupełnienia zespołu, bo właśnie zawodnicy do gry “na już” są w Śląsku potrzebni w kontekście ubytków, które pojawią się w zespole od lipca. Zwłaszcza na pozycji bramkarza oraz w gronie bocznych pomocników, przydałby się też nowy, solidny środkowy obrońca.
Byłoby idealnie, gdyby trener Pawłowski mógł zgrywać nowych piłkarzy podczas zgrupowania w Żaganiu i podczas sparingów. W ubiegłoroczne wakacje i jesienią Śląsk też testował wielu piłkarzy, a skończyło się tak, że ówczesny trener Stanislav Levy narzekał, kiedy mógł na zbyt krótką kadrę zespołu. I to, że w Śląsku brakowało kadrowej głębi, na pewno odcisnęło swoje piętno na końcowym wyniku zespołu w Ekstraklasie. Dlatego z błędów lepiej wyciągać wnioski i się na nich uczyć, zamiast ciągle powielać te same.
ŁM

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości