Połamane krzesła i stoły w ogródkach restauracyjnych, powyrywane parasole, zniszczone kwietniki, mnóstwo potłuczonego szkła, tysiące puszek po piwie na chodnikach i tony innych śmieci. To przerażające, jak wygląda wrocławski Rynek po wizycie kibiców z Londynu i Sewilli.
Tysiące kibiców gromadziły się na Rynku już we wtorkowe popołudnie. Początkowo było spokojnie i wesoło, a atmosfera przypominała wielkie piłkarskie święto. Z ogródków restauracyjnych dobiegały kibicowskie przyśpiewki, zagraniczni goście dobrze się bawili. Ale nie wszyscy potrafili zachować się przyzwoicie. Setki kibiców piły alkohol na umór. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Już we wtorek wieczorem na Placu Solnym doszło do pierwszych burd, w nocy - do kolejnych. Sytuacja powtórzyła się w środę. A już wczesnym popołudniem Rynek w niczym nie przypominał eleganckiego salonu dużego miasta.
Jak duże są straty spowodowane najazdem kibiców? Restauratorzy z Rynku mówią nam, że zdecydowanie za wcześnie jeszcze, by je ocenić. Niektóre lokale szacują je już wstępnie nawet na kilkanaście tysięcy złotych.
Do wieczora w środę policja zatrzymała 28 spośród kilkuset uczestników zamieszek. - Prowadzone są intensywne działania mające na celu zatrzymanie osób odpowiedzialnych za zajścia - przekazano w komunikacie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.