Ukrainiec, który na zlecenie rosyjskich służb speclajnych miał planować podpalenie amerykańskiej fabryki farb we Wrocławiu, chciał dobrowolnie poddać się karze. Wspólnie z prokuraturą ustalił, że idealne będą trzy lata bezwzględnego więzienia. Ale wrocławski sąd dziś się na to nie zgodził. Chce przeprowadzić w tej sprawie normalny proces, w której Ukraińcowi grozić będze trzynaście lat za kratkami.
Serhii S. wyjechał z Ukrainy na początku wojny, która rozpoczęła się w 2022 r. Chciał w ten sposób uniknąć wcielenia do armii. W Polsce przyjął zlecenie od rosyjskich służb. Zobowiązał się do zorganizowania podpaleń. Jego motywacją miała być chęć zarobienia pieniędzy. O kulisach zatrzymania Ukraińca mówił na początku roku m.in premier Donald Tusk. - Udaremniono próbę podpalenia zakładu produkującego farby. Obok był zakład chemiczny - ujawnił szef rządu. - Było to na zlecenie służb rosyjskich, to stwierdzono bezdyskusyjnie - dodał. Premier nie ujawnił, o jaki zakład chodzi. Wiadomo jednak, że we Wrocławiu, na Kowalach, ma swoją fabrykę firma należąca do amerykańskiego giganta w tej dziedzinie, jednej z 500 największych amerykańskich firm pod względem przychodów. Tuż obok wrocławskiego zakładu firmy działa fabryka biopaliw, w której zgromadzone są m.in. duże ilości metanolu. Obie fabryki są na ogłoszonej przez straż pożarną liście 9 wrocławskich zakładów zwiększonego lub dużego ryzyka wystąpienia poważnej awarii przemysłowej.
Ukraińca zatrzymano w styczniu. W czasie śledztwa wpółpracował z polską prokuraturą, przyznał się do stawianych mu zarzutów. Na wniosek prokuratury dzisiaj przed sądem okręgowym odbyło się posiedzenie, na którym rozpatrywany był wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Prokurator i obrońca podejrzanego wnioskowali o łączną karę bezwzględnego więzienia na okres trzech lat.
Sąd nie zgodził się z tym wnioskiem i zwrócił sprawę do prokuratury. Ta przygotuje akt oskarżenia i w sprawie ruszy normalny proces. Serhii S. będzię odpowiadał za przygotowanie prób dywersji i udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Za te czyny łącznie grozi kara 13 lat pozbawienia wolności.
Jak wiosną tłumaczył premier, wrocławski wątek to tylko wycinek aktów sabotażu i dywersji ze strony Rosji m.in. w naszym kraju. - Sprawa jest poważna, dotyczy kilku państw, z pewnością Litwy, Łotwy, Polski, doniesienia płyną ze Szwecji. Mamy w tej chwili aresztowanych dziewięciu podejrzanych z zarzutami, którzy zaangażowali się na zlecenie rosyjskich służb w akty sabotażu w Polsce. Są to pobicia, podpalenia, próby podpalenia. Mówimy tutaj o wynajętych ludziach, czasami są to ludzie ze świata przestępczego, dotyczy to obywateli ukraińskich, białoruskich, polskich. Ta sprawa nie ma charakteru narodowego - podkreślił Donald Tusk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze