Reklama

Ukrainiec uciekł do Polski przed wojną. We Wrocławiu na zlecenie Rosji chciał podpalić fabrykę farb

16/10/2024 10:38

Ukrainiec, który na zlecenie rosyjskich służb speclajnych miał planować podpalenie amerykańskiej fabryki farb we Wrocławiu, chciał dobrowolnie poddać się karze. Wspólnie z prokuraturą ustalił, że idealne będą trzy lata bezwzględnego więzienia. Ale wrocławski sąd dziś się na to nie zgodził. Chce przeprowadzić w tej sprawie normalny proces, w której Ukraińcowi grozić będze trzynaście lat za kratkami.

Serhii S. wyjechał z Ukrainy na początku wojny, która rozpoczęła się w 2022 r. Chciał w ten sposób uniknąć wcielenia do armii. W Polsce przyjął zlecenie od rosyjskich służb. Zobowiązał się do zorganizowania podpaleń. Jego motywacją miała być chęć zarobienia pieniędzy. O kulisach zatrzymania Ukraińca mówił na początku roku m.in premier Donald Tusk. - Udaremniono próbę podpalenia zakładu produkującego farby. Obok był zakład chemiczny - ujawnił szef rządu. - Było to na zlecenie służb rosyjskich, to stwierdzono bezdyskusyjnie - dodał. Premier nie ujawnił, o jaki zakład chodzi. Wiadomo jednak, że we Wrocławiu, na Kowalach, ma swoją fabrykę firma należąca do amerykańskiego giganta w tej dziedzinie, jednej z 500 największych amerykańskich firm pod względem przychodów. Tuż obok wrocławskiego zakładu firmy działa fabryka biopaliw, w której zgromadzone są m.in. duże ilości metanolu. Obie fabryki są na ogłoszonej przez straż pożarną liście 9 wrocławskich zakładów zwiększonego lub dużego ryzyka wystąpienia poważnej awarii przemysłowej.


Ukraińca zatrzymano w styczniu. W czasie śledztwa wpółpracował z polską prokuraturą, przyznał się do stawianych mu zarzutów. Na wniosek prokuratury dzisiaj przed sądem okręgowym odbyło się posiedzenie, na którym rozpatrywany był wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Prokurator i obrońca podejrzanego wnioskowali o łączną karę bezwzględnego więzienia na okres trzech lat.

Reklama

Sąd nie zgodził się z tym wnioskiem i zwrócił sprawę do prokuratury. Ta przygotuje akt oskarżenia i w sprawie ruszy normalny proces.  Serhii S. będzię odpowiadał za przygotowanie prób dywersji i udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Za te czyny łącznie grozi kara 13 lat pozbawienia wolności.


Jak wiosną tłumaczył premier, wrocławski wątek to tylko wycinek aktów sabotażu i dywersji ze strony Rosji m.in. w naszym kraju. - Sprawa jest poważna, dotyczy kilku państw, z pewnością Litwy, Łotwy, Polski, doniesienia płyną ze Szwecji. Mamy w tej chwili aresztowanych dziewięciu podejrzanych z zarzutami, którzy zaangażowali się na zlecenie rosyjskich służb w akty sabotażu w Polsce. Są to pobicia, podpalenia, próby podpalenia. Mówimy tutaj o wynajętych ludziach, czasami są to ludzie ze świata przestępczego, dotyczy to obywateli ukraińskich, białoruskich, polskich. Ta sprawa nie ma charakteru narodowego - podkreślił Donald Tusk.

Reklama

 




 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości