Reklama

W sprawie Świebodzkiego. A Chmiel, a ja? A kładki? Ale nie sratki

16/03/2023 21:52

Może to nie jest wydarzenie na miarę przewrotu kopernikańskiego. Ale jak zacznie działać, to na pewno ucieszy się z niego kilkaset tysięcy ludzi. I dobrze, że załatwiono to przed wyborami, bo potem znowu okazałoby się, że są sprawy ważniejsze albo komuś się nie opłaca. No i jeszcze coś, wcale nie najważniejsze, ale co tam. Wszyscy podkreślają swoje zasługi, to i ja przypomnę, że przez wiele lat, z moim kolegą redaktorem Grzegorzem Chmielowskim, głośno krzyczeliśmy „Oddajcie nam Świebodzki!”. Aż Chmielu zaczął już chrypieć…

Dobrze zacząć od anegdoty, więc i ja spróbuję. Jeden z byłych prezydentów opowiedział mi o spotkaniu z pewnym ważnym wrocławskim politykiem na temat Dworca Świebodzkiego. Nie był ten polityk gorącym entuzjastą ponownego otwarcia stacji dla ruchu pociągowego. Coś tam stękał, coś kluczył aż sięgnął po poważny argument: żeby on chociaż był w centrum miasta, tak jak Główny… Prezydent oniemiał i dla pewności spojrzał na plan miasta, czy aby na pewno jeszcze pamięta topografię Wrocławia.


Ja wiem, że Wrocław to miasto ludzi przyjezdnych. Coś na wzór złotej myśli współczesnych lewaków, którzy lansują tezę: wszyscy jesteśmy imigrantami. Tu okazało się, że duża część jest jeszcze ignorantami.

Reklama

A przywołanie lewicy nie jest przypadkowe, bo to właśnie za rządów SLD i PSL zamknięto, po prawie 150 latach, Dworzec Świebodzki w myśl dyrektywy: „Strategia PKP musi zmierzać do wygaszania popytu na kolejowe przewozy lokalne, a tym samym do przesunięcia tego popytu na transport samochodowy”.


Bardzo to spodobało się różnym politykom i biznesmenom, którzy szybko uruchomili tam targowisko. W pięknym budynku dworcowym powstał elegancki klub o mocarstwowej nazwie Imperium, w którym, co nie było tajemnicą, rozgościli się ludzie prowadzący życie niczym w „Młodych wilkach”, a patronował im szef wszystkich szefów „Pan Krzysztof Jarzyna ze Szczecina”. Wielokrotnie targowisko, jak i klub, było miejscem odwiedzin prokuratury i policji, ale interes się kręcił. Gdy śledczy powracali, to niektórzy zastanawiali się, czy aby już na budynku dworca nie powiesić maksymy zaczerpniętej z „Przygód dobrego wojaka Szwejka” Jarosława Haszka:

Reklama

„Na dworcach kradło się zawsze i będzie się kradło dalej. Inaczej nie można”.


I gdy po pewnym czasie zaczęto mówić o przeniesieniu bazaru i ewentualnym przywróceniu ruchu kolejowego, to ratusz często umywał ręce. Tłumaczenie było proste: to nie nasz teren. Czy dlatego, że ktoś miał wpływy? Kogoś tam zatrzymali, ale sprawa nigdy nie została do końca wyjaśniona.


Wtedy to właśnie, w ówczesnej redakcji „Gazety Wrocławskiej” redaktorzy Grzegorz Chmielowski i Arkadiusz Franas (czyli ja) uderzyli pięścią w stół. Dość gry na miękko, przerzucania się płytkimi argumentami i ruszyła akcja „Oddajcie nam Świebodzki!”. I tydzień w tydzień politycy, urzędnicy i przeróżnej maści działacze byli przepytywani czy są za, czy przeciw. Początkowo entuzjastów nie było wielu, ale z czasem zaczęło ich przybywać. Były momenty kryzysowe, gdy redaktor Chmielowski przychodził do redaktora Franasa (naprawdę fajnie się o sobie pisze w trzeciej osobie) i umęczony mówił: chyba już wszystkich przepytaliśmy, może skończymy… Franas się nie ugiął. Chmielowskiemu dopiero ulżył premier Mateusz Morawiecki, gdy pod koniec czerwca 2019 roku ogłosił: „ Mamy ogromną przyjemność ogłosić przywracanie Dworca Świebodzkiego do ruchu kolejowego”. I podpisał dokument „Wstępne Studium Wykonalności dla Wrocławskiego Węzła Kolejowego”.

Reklama

I ten wstęp pisano dość długo. Ponieważ Chmielowskiemu i Franasowi drogi zawodowe się rozeszły, to Franas już nerwowo zaczął się rozglądać za swoim kolegą. No bo ile można czekać. Ale Chmielowskiemu znowu dopisało szczęście, ponieważ sprawą na poważnie zainteresował się obecny Zarząd Województwa Dolnośląskiego, który na punkcie torów, pociągów i ich przywracania dla ludzkości ma nie mniejszego bzika, niż nie przymierzając obaj redaktorzy. Tak więc wreszcie uczyniono kolejny krok, który mam nadzieję nieodwracalnie spowoduje, że za ponad dwa lata na Świebodzki wrócą pociągi.


- Jeśli inwestycja zostanie poprowadzona bez problemu, to w 2026 r. będą odprawiane pociągi z Dworca Świebodzkiego – zapewnił podczas podpisywania porozumienia z PKP Tymoteusz Myrda, członek Zarządu Województwa Dolnośląskiego z Bezpartyjnych Samorządowców.

Reklama

I tu przestaje być aż tak optymistycznie – „bez problemu”. Pamiętajmy, że zbliżają się wybory parlamentarne i samorządowe. Władza może się zmieni albo nie… A nie ma takiej rzeczy na świecie, jak pokazuje historia najnowsza, której SLD, zwane teraz Lewicą, i PO nie potrafią „zrobić po swojemu” – nadal nie używam wulgaryzmów. Bo nagle się okaże, że ci którzy mieli interes w tym, by Świebodzki nie był dworcem znowu poczują się mocniejsi i pod to wymyśli się inną strategię transportową. Wszyscy doskonale wiemy też, że teraz w polityce często decydujące znaczenie ma czyjś kaprys. Dowodem na to lekkie zbojkotowanie podpisania porozumienia w sprawie Świebodzkiego przez prezydenta Wrocławia. Oficjalnie w swych mediach społecznościowych się ucieszył. A że nie przyszedł? Oddelegował przedstawiciela wydziału transportu. Sam miał pilniejsze sprawy. I proszę się specjalnie nie zastanawiać jakie mogą być ważniejsze niż uruchomienie olbrzymiego dworca kolejowego w centrum stolicy Dolnego Śląska, który ma znaczenie pewnie i dla miliona Dolnoślązaków, w tym tysięcy wrocławian. Służę pomocą. Oczywiście nie znam kalendarza prezydenta Wrocławia, ale na podstawie mediów społecznościowych Jacka Sutryka, dowiedziałem się że w tym dniu na przykład „gościłem wspaniałą kobiecą grupę kolarską MAT ATOM”. Ok…


Nie ujmując nic paniom „atomówkom”, pojawia się słowo kluczowe - priorytety. Na tym szczeblu władzy dość istotne. Te tysiące pasażerów ktoś musi obsłużyć. Potrzebna jest współpraca. W wyniku dziwnych procesów ewolucyjno-rewolucyjnych własność terenów i obiektów w mieście nie jest jednolita. No i miasto ma jakieś zadania. Obok dworca potrzebne są przecież tramwaje, autobusy, trolejbusy, tunele, kładki lub co tam innego inżynierowie od tych spraw wymyślą.

Reklama

Sukces będzie, jeśli nawet najlepsza drużyna kolarska na świecie lub personalno-polityczne animozje nie staną się ważniejsze dla prezydenta miasta od dworca, który ma zapewnić znakomitą poprawę funkcjonowania komunikacji w mieście i w regionie. Gdy, cytując klasyka, kładki przestaną być sratki. Wtedy Świebodzki ruszy „bez problemu”. W innym przypadku Franas znów zmuszony będzie poprosić o pomoc Chmielowskiego. A nikt nie młodnieje. Dworzec Świebodzki w październiku skończy 180 lat.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości