Jaki jest wrocławski jarmark? Piękny i drogi, ale czy smaczny? Po prostu drogi - skwitowała swoją wizytę na Jarmarku Bożonarodzeniowym na wrocławskim Rynku Natalia Maszkowska, blogerka kulinarna znana jako Nathallae, dawna uczestniczka programu MasterChef.
Nathallea, popularna blogerka kulinarna, podzieliła się z nami swoimi wrażeniami z wizyty na wrocławskim Jarmarku Bożonarodzeniowym. Choć przyznaje, że miasto i sam jarmark są piękne, to niektóre z degustowanych potraw niestety nie spełniły jej oczekiwań. Delikatnie mówiąc.
Zaczęło się dobrze. Swoją przygodę kulinarną blogerka rozpoczęła od tradycyjnego grzańca, który okazał się pyszny. Zwróciła uwagę na wyjątkowo piękne kubki, które można było zachować na pamiątkę. Cena napoju? 20 złotych. Dziwne tylko, że nie można płacić kartą...
Potem przyszedł czas na pierogi. - Wybrałam porcję mieszaną: pierogów ruskich oraz z mięsem. Kosztowały 34 złote za 7 sztuk. Niestety, stosunek jakości do ceny jest porażający. Na pewno to nie były najgorsze pierogi w moim życiu, ale na pewno nie polecam - oceniła Natalia Maszkowska.
Gorąca czekolada? Ta okazała się największym rozczarowaniem. - To coś, co naprawdę najbardziej mnie zawiodło. Na pewno kojarzycie takie szkolne automaty, gdzie sprzedawali gorącą czekoladę za 2 złote. I właśnie tak ta czekolada smakowała, tylko jeszcze miała dolaną wodę. I niestety za taki kubek musiałam zapłacić 17 zł - skrytykowała.
Humoru zupełnie nie poprawiła jej pajda chleba z gorącym smalcem. Kosztowała 25 złotych i była ogromna. - Niestety przyprawy tutaj nie pomogły, ponieważ smalec totalnie nie smakuje tak, jak sobie wyobrażacie. Więc niestety ten produkt musiałam zutylizować. W poszukiwaniu czegoś lepszego natrafiłam na barszcz z uszkami. Jak dla mnie to były uszka w sosie barszczowym, ponieważ płynu było bardzo mało. Uszka były niezłe, barszcz na pewno z kartonu i za całość zapłaciłam 28 zł - opisuje dalej Nathallea.
Na szczęście, na koniec Nathallea znalazła kulinarny skarb – szarlotkę w kubeczku. To połączenie domowych jabłek, bitej śmietany i kruszonki okazało się prawdziwym hitem i poprawiło ogólne wrażenie z wizyty na jarmarku. Cena: 25 zł.
- Za cały dzień zapłaciłam 155 złotych. A jaki jest wrocławski jarmark? Piękny i drogi, ale czy smaczny? Po prostu drogi - skwitowała blogerka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.czesto robie jej przepisy i ona jest z wrocławia tego co wiem
Jak ktoś głodny i zmarzniety to zje a jak wygląda głód i zimno to niebawem przekonacie się w trakcie wojny.
Pójdę o krok dalej... Gdy będzie koniec świata, wtedy, ani jedzenie, ani jego ceny nie będę już nas interesować...
Tuwroclaw.com - cała masa kretyńsko wyskakujących reklam i filmików uniemożliwia czytanie waszego serwisu i wiadomości w telefonie. Czy zdajecie sobie z tego sprawę??
Jest droga,a mimo wszystko ludzi tyle, że przejść nie można.
Gros osób w tym tłumie to młodzież, która nie ma co robić z wolnym czasem i turyści, dla których często nie są to drogie rzeczy.
Na zdjęciu wygląda jak Jolancia Pupcia Kiepska.
czesto robie jej przepisy i ona jest z wrocławia tego co wiem
Jak ktoś głodny i zmarzniety to zje a jak wygląda głód i zimno to niebawem przekonacie się w trakcie wojny.
Pójdę o krok dalej... Gdy będzie koniec świata, wtedy, ani jedzenie, ani jego ceny nie będę już nas interesować...