Drogowa kolizja we Wrocławiu przerodziła się w prawdziwy thriller! Gdy funkcjonariusze zauważyli stłuczkę na ulicy Legnickiej, nie spodziewali się, że jeden z uczestników rzuci się do ucieczki. 41-letni motocyklista wpadł podczas desperackiej próby ukrycia się w bloku mieszkalnym. Miał przy sobie narkotyki i... nabitą broń czarnoprochową!
Do zdarzenia doszło przy ulicy Legnickiej we Wrocławiu. Funkcjonariusze, którzy na co dzień pracują w legnickiej policji, dostrzegli kolizję osobówki z motocyklem. Podjechali na miejsce, aby sprawdzić, czy nikt nie wymaga pilnej pomocy medycznej.
Nagle jeden z uczestników zdarzenia - motocyklista, widząc oznakowany radiowóz oraz umundurowanych policjantów, zaczął uciekać pieszo w kierunku pobliskich budynków, gdzie wbiegł do klatki schodowej. Podczas ucieczki, przy wejściu do piwnicy mężczyzna, wyrzucił dwie saszetki.
Po krótkim pościgu mężczyzna został zatrzymany na schodach. Sprawdzenie jego danych w policyjnych systemach potwierdziło kilka powodów jego desperackiej decyzji. Policjanci potwierdzili, że 41-letni wrocławianin nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi, a chwilę wcześniej był uczestnikiem zdarzenia drogowego jako motocyklista. Ponadto mężczyzna posiada aktywny sądowy zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi. Jednak to nie był koniec jego problemów.
Chwilę po zatrzymaniu policjanci wraz z mężczyzną wrócili do miejsce, gdzie ten odrzucił dwie saszetki. W toku prowadzonych czynności wewnątrz pierwszej saszetki policjanci ujawnili scyzoryk, czapkę typu kominiarka, w tym woreczki strunowe wraz z zawartością w postaci suszu roślinnego, skrystalizowanej substancji koloru jasnego oraz innej substancji koloru brunatnego. Natomiast w drugiej saszetce policjanci ujawnili przedmiot przypominający broń palną. I tu dość szybko okazało się, że to znalezisko to nic innego jak broń czarno prochowa wraz z nabitym bębenkiem 6-komorowym - wylicza policja.
Reklama
Mężczyzna przyznał, że ujawnione substancje to narkotyki w postaci metamfetaminy, dopalaczy oraz marihuany, co potwierdziło późniejsze badanie. Wrocławianin za swoje czyny odpowie przed sądem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze