Reklama

Zabójcza końcówka Ślęzy. Na kłopoty Jakub Berkowicz [RELACJA]

30/08/2018 01:05

Śląsk Wrocław w poniedziałek zafundował swoim fanom prawdziwy rollercoaster, remisując w Sosnowcu z Zagłębiem 3:3. Piłkarze Ślęzy Wrocław pozazdrościli wyżej notowanym kolegom i również byli współautorami niezwykle ciekawego widowiska, pełnego niespodziewanych zwrotów akcji. Z tą jednak różnicą, że żółto-czerwoni pokonali swojego rywala 4:2.

W środę Ślęza zagrała z prawdziwymi rezerwami Miedzi, bo poza kilkoma zawodnikami z szerokiej kadry pierwszego zespołu, w drużynie goście nie było tzw. "spadów". Ślęza za to wciąż musiała sobie radzić bez Jakuba Bohdanowicza (pauza za kartki) i Macieja Matusika (kontuzja). Do zespołu powrócił za to Dawid Molski, który jednak całe spotkanie oglądał z ławki rezerwowych.


Pierwsza połowa była mało atrakcyjnym widowiskiem. Ślęza starała się grać atakiem pozycyjnym, a goście nastawili się na kontrataki. W akcjach obydwu zespołów brakowało jednak płynności i dokładności, stąd stwarzały one niewiele groźnych sytuacji podbramkowych. W 7. minucie wrocławianie mogli objąć prowadzenie, jednak Szymon Lewkot zepsuł podania w sytuacji dwóch na jednego. Goście odpowiedzieli dobrym uderzeniem głową Lucjana Zielińskiego, z którym bez problemu poradził sobie jednak Piotr Szermach. W 22. minucie po znakomitej indywidualnej akcji Kornel Traczyk obsłużył podaniem Mateusza Kluzka, a ten minął jeszcze zwodem jednego z obrońców i pewnie umieścił piłkę w siatce. Co ciekawe, był to pierwszy mecz w tym sezonie, w którym żółto-czerwoni jako pierwsi strzelili gola, a że więcej ich do przerwy już nie było, to też pierwszy raz wrocławianie prowadzili schodząc do szatni na przerwę.

Reklama

Dużo więcej działo się po wznowieniu gry, choć w początkowych fragmentach drugiej odsłony wrocławianie sprawiali wrażenie, jakby pozostali jeszcze w szatni. Szybko za to zostali skarceni, bo już w 47. minucieo po płaskim uderzeniu Marcina Garucha z granicy pola karnego, rezerwy Miedzi strzeliły wyrównującego gola. Ta bramka nieco pobudziła gospodarzy. Żółto-czerwoni stworzyli sobie dwie okazje, ale pokonać bramkarza legniczan nie zdołali Hubert Muszyński i Szymon Lewkot.


Tymczasem znów sprawdziło się stare piłkarskie powiedzenie, że nie wykorzystane sytuacje się mszczą. W 65. minucie z rzutu wolnego piłkę w pole karne wrzucił Mateusz Zatwarnicki, a z najbliżej odległości do bramki ją skierował Patryk Makuch. Na szczęście radość gości z prowadzenia nie trwała długo, w czym zasługa piłkarzy Ślęzy, którzy pojawili się na boisku w drugiej połowie. W 67. minucie Jakub Jakóbczyk zdołał opanować piłkę na końcowej linii boiska, a po jego podaniu do remisu doprowadził celnym strzałem Mateusz Stempin.

Reklama

Podział punktów nie satysfakcjonował żadnej z drużyn i dążyły one do zadania decydującego ciosu. W 80. minucie Lucjan Zieliński efektownie zanurkował w polu karnym i za próbę wymuszenia rzutu karnego ukarany został żółtą kartką, a że już wcześniej taką samą zobaczył, musiał opuścić plac gry. Od tego momentu na boisku dominowała już tylko jedna drużyna, a była nią Ślęza. Na efekty przewagi żółto-czerwonych długo nie trzeba było czekać. W 82. minucie kolejna akcja rezerwowych sprawiła, że 1KS odzyskał prowadzenie. Rajd lewą stroną przeprowadził Jakub Berkowicz i zagrał piłkę do Jakuba Jakóbczyka. Najbardziej doświadczony piłkarz Ślęzy na dwa razy pokonał bramkarza Miedzi - przy pierwszym strzale Jan Szpaderski ponownie potwierdził swoje duże umiejętności, ale przy dobitce był już bez szans.


- Determinacja pozwoliła nam pokazać wyższość wynikową, ale trzeba powiedzieć, że nie był to łatwy mecz dla nas. Znowu zagościła i przywitała nas piękna pogoda, która utrudniała trochę granie. Zespół Miedzi to fajna, młoda i dobrze zorganizowana drużyna. Pewne rzeczy przyszły nam dziś za łatwo. Było 1:0 potem zrobiło się 1:2 i trzeba było włączyć ten nasz znany dosyć mocno charakter żeby z tego wyjść. Udało się, ale musimy dużo pracować nad tym, aby do tego nie dopuszczać - mówił po spotkaniu szkoleniowiec Ślęzy, Grzegorz Kowalski.

Reklama

Wynik meczu w 89. minucie ustalił Jakub Jakóbczyk, którego świetnym krosowym podaniem obsłużył Adrian Repski. W doliczonym czasie Ślęza mogła jeszcze podwyższyć wynik, lecz Maciej Tomaszewski z 5 metrów uderzył wprost w bramkarza. Ślęza ostatecznie wygrała z Miedzią II 4:2. I jeszcze jedna ciekawostka tego spotkania. Na siedem pokazanych przez arbitra kartek, tylko jedna była spowodowana faulem. Reszta to - poza wspomnianą już próbą wymuszenia rzutu karnego - kartoniki otrzymane za zbyt intensywne wyrażanie swoich poglądów przy arbitrze.


Ślęza Wrocław - Miedź II Legnica 4:2 (1:0)
Bramki: Kluzek 22, Stempin 67, Jakóbczyk 82, 89 - Garuch 47, Makuch 65

Reklama

Ślęza: Szermach - Repski, Lewkot (84 Tomaszewski), Traczyk (65 Stempin), Kluzek (72 Berkowicz), Skórnica (57 Jakóbczyk), Łątka, Wdowiak, Olejniczak, Niewiadomski, Muszyński.
Miedź II: Szpaderski - Sutor (56 Borowiak), Garuch, Zatwarnicki, Kisiel, Wolan (46 Makuch), Porębski, Miazga, Zieliński, Ławniczak, Pojasek (72 Śliwiński).


Żółte kartki: Repski, Muszyński oraz Szpaderski, Garuch, Zatwarnicki, Zieliński.
Czerwona kartka: Zieliński (Miedź II, 80, za dwie żółte).
Sędzia: Paweł Horożaniecki.
Widzów: 150.


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości