Strażnicy miejscy z Wrocławia sprawdzą stan zabezpieczeń nabrzeży Odry i fosy w centrum miasta. Po serii utonięć młodych ludzi pokazaliśmy, że nie brakuje tam miejsc, gdzie wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do tragedii.
- Są tam takie elementy, które już mogą wymagać reakcji, jak np. otwarte furtki - przyznaje patrząc na opublikowane przez nas zdjęcia Waldermar Forysiak, zastępca komendanta Straży Miejskiej Wrocławia. - Według mnie powinny tam być kłódki. Drzwiczki powinny być zamknięte. Sprawdzimy, jak to wygląda w terenie - zapowiada Forysiak. I dodaje: - Ustalimy zarządców, jeśli faktycznie te miejsca wzbudzą niepokój, zwrócimy się do nich o rozważenie zamontowania ogrodzenia, po to żeby uniemożliwić sytuacje, w których ktoś czegoś nie zauważy i wpadnie do wody.
Komendant przypomina, że rejon, w którym mogą być miejsca niebezpieczne to teren historyczny, więc szybka ingerencja wymagałaby zgody konserwatora zabytków - przynajmniej w niektórych przypadkach. Zaznacza jednak, że po kontroli informacja z ewentualnymi wnioskami przekazana zostanie także do Zarządu Zieleni Miejskiej we Wrocławiu - by w swojej kompetencji także sprawdził teren. Zarządcą fosy jest właśnie ZZM.
Wciągu zaledwie 4 lat w rzekach we Wrocławiu utonęło w sumie aż 35 osób. To najwięcej w Polsce - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. W tym samym czasie w Krakowie było 13 takich zdarzeń, w Warszawie - 12, a w Gdańsku - 9. Przeczytaj więcej na ten temat (KLIKNIJ)
Prokuratura wciąż czeka na wyniki sekcji zwłok Bartosza, który przed kilkunastoma dniami wpadł do rzeki na wysokości ulicy Grodzkiej, gdy wracał ze spotkania z kolegami z pracy. Prokuratura twierdzi, że doszło do nieszczęśliwego wypadku, ale wciąż jeszcze nie wie, co byo bezpośrednią przyczyną śmierci 24-letniego inżyniera z LG.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze