Reklama

Mundial 2018: Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało [PODSUMOWANIE DNIA]

20/06/2018 11:12

Polska zawiodła oczekiwania kibiców i po bardzo słabym meczu przegrała z Senegalem 1:2. Na zupełnie przeciwległym biegunie znajdują się Japończycy, którzy niespodziewanie pokonali Kolumbię 2:1 i Rosjanie, którzy dzięki wygranej z Egiptem właściwie zapewnili sobie już awans do 1/8 finału.

Kto wie, jak potoczyłby się mecz Kolumbii z Japonią, gdyby nie sytuacja z trzeciej minuty. Kolumbijski obrońca, Carlos Sanchez, chciał ratować swój zespół i postawił wszystko na jedną kartę - zablokował ręką piłkę zmierzającą do bramki. Sytuacja miała miejsce w polu karnym, więc decyzja sędziego mogła być tylko jedna. Czerwona kartka (pierwsza na tym mundialu) i rzut karny dla Japonii, a jedenastkę na gola pewnie zamienił Shinji Kagawa. Kolumbia grała w dziesiątkę, ale... nie było tego widać na murawie. Co więcej, jeszcze przed przerwą Juan Quintero wyrównał stan meczu. Zawodnik Kolumbii sprytnie, płasko uderzył z rzutu wolnego, czym kompletnie zaskoczył bramkarza Japonii. Początkowo sędzia miał wątpliwości, czy piłka przekroczyła całym obwodem linię bramkową, ale system goal line technology wyjaśnił sytuację. W drugiej połowie sytuacja nieco się zmieniła, bo to Japończycy dążyli do strzelenia kolejnego gola i ta sztuka udała im się na kwadrans przed końcem. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola zdobył Yuya Osako i wydaje się, że nieco lepiej w tej sytuacji zachować się mógł David Ospina. Ostatecznie Japonia niespodziewanie pokonała Kolumbię 2:1 i udowodniła, że skreślanie jej - mimo zamieszania z wymianą trenera last minute - było przedwczesne.


Kolumbia - Japonia 1:2 (1:1)
Bramki: Quintero 39 - Kagawa 6 (k), Osako 73

Reklama


Wielkie nadzieje i jeszcze większe rozczarowanie. Biało-Czerwoni zawiedli oczekiwania milionów kibiców i po bardzo słabym meczu przegrali 1:2, tracąc kuriozalne bramki. Więcej o pierwszym meczu "Orłów Nawałki" pisaliśmy tutaj.


Polska - Senegal 1:2 (0:1)
Bramki: Krychowiak 86 - Cionek 38 (s), Niang 69




Spotkanie to miało dać odpowiedź na pytanie, które stawiano sobie po meczu otwarcia - czy to Rosja jest tak silna czy Arabia Saudyjska słaba. Sam mecz mógł się podobać, bo był miłą odmianą po dość statycznym pojedynku Polski z Senegalem. W pierwszej połowie bramki nie padły, choć było kilka ciekawych sytuacji. Egipcjanie wystąpili w pełnym składzie, z Mohamedem Salahem w ataku, jednak wbrew oczekiwaniom nie zbawił on swojego zespołu. Owszem, wprowadził sporo ożywienia w poczynania ofensywne Egiptu i nawet strzelił gola, ale było to wyłącznie trafienie honorowe, bo wcześniej trzy gole zdobyli Rosjanie. Uściślając - dwa gole, bo trzecia bramka była samobójem Ahmeda Fathiego, jednego z najbardziej doświadczonych zawodników egipskiej kadry. Rosjanie znów zaprezentowali się bardzo solidnie i raz jeszcze w pełni zasłużenie wygrali swój mecz, właściwie zapewniając sobie już awans do 1/8 finału turnieju. Właściwie, bo teoretycznie są jeszcze ułamki procenta prawdopodobieństwa, że Rosjanie nie wyjdą z grupy, ale jednym z warunków jest zwycięstwo Arabii Saudyjskiej nad Urugwajem, co raczej się nie stanie. Na wygraną Saudyjczyków liczą też piłkarscy matematycy z Egiptu. Reprezentacja tego kraju nadal ma iluzoryczne szanse na strefę pucharową, ale najpewniej straci je po wspomnianym już meczu Arabii z Urugwajem.

Reklama

Rosja - Egipt 3:1 (0:0)
Bramki: Fathi 47 (s), Czeryszew 59, Dziuba 62 - Salah 73 (k)



prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości