"Będzie jak z Igorem" - miał komentować jeden z policjantów, nawiązując do głośnej śmierci Igora Stachowiaka torturowanego na komisariacie policji przy Trzemeskiej we Wrocławiu. Tym razem po policyjnej interwencji zmarł człowiek mogący być zamieszany w kradzież samochodów. Sprawę opisuje Gazeta Wyborcza.
Do zdarzenia doszło na ul. Grabiszyńskiej w pobliżu skrzyżowania z Zaporoską w niedzielę, 15 maja. Monitoring z pobliskiego klubu Firlej około godz. 2.50 zarejestrował bójkę trzech mężczyzn. Jeden z nich, domniemany złodziej samochodów, zaczął uciekać: najpierw na jezdnię, potem na torowisko. "Gazeta Wyborcza" powołując się na świadka zdarzenia, opisuje, że kilka minut przed godz. 3 awantura trwała pod pobliskim sklepem spożywczym: trzech mężczyzn przytrzymywało czwartego, około 30-letniego, który krzyczał i bezskutecznie próbował się wyrwać. Świadkowie informują, że zatrzymanie przebiegło bez szczególnej agresji czy brutalności.
Po pościgu i obezwładnieniu domniemanego złodzieja mężczyźni zawiadomili policję. Świadek, do którego dotarła “Wyborcza” przekazał, że przytrzymywany nie był bity ani duszony. Przed przyjazdem radiowozu na miejscu pojawiła się karetka, z której wysiadło 3 ratowników. Jednak nie podeszli do zatrzymanego mężczyzny i nie badali go. Nieoficjalnie wiadomo, że przy mężczyźnie znaleziono marihuanę, a jeden ze świadków jest przekonany, że mężczyzna był pod wpływem środków odurzających.
Następnie, około godz. 3.20 z komendy policji przy ul. Trzemeskiej nieoznakowanym radiowozem przyjechało dwóch policjantów po cywilnemu. Funkcjonariusze chcieli zakuć w kajdanki mężczyznę: przewrócili go na brzuch, wykręcili rękę, jeden z mundurowych przytrzymywał go kolanem.
Młoda kobieta, świadek zdarzenia, opisuje, że pytała dwa razy ratownika medycznego, czy zatrzymywany mężczyzna jest bezpieczny i dwa razy usłyszała odpowiedź, że tak.
Wkrótce jednak 30-latek zasłabł. Ratownik medyczny sprawdził poziom nasycenia krwi tlenem i rozpoczęła się reanimacja. Wtedy jeszcze udało się przywrócić czynności życiowe. Zatrzymany został przewieziony do szpitala, jednak tam zmarł.
Szokujące są wypowiedzi policjantów zaangażowanych w opisywaną akcję. Ich słowa, powołując się na świadków zdarzenia, przytacza “Wyborcza”. Jeszcze gdy trwała reanimacja na miejscu zdarzenia, policjant miał powiedzieć do kolegi “Będzie jak z Igorem” nawiązując do śmierci Igora Stachowiaka, młodego mężczyzny, który zmarł w roku 2016 po torturach na komendzie przy ul. Trzemeskiej. Za torturowanie Igora Stachowiaka czterej policjanci zostali prawomocnie skazani, jednak sądy nie uznały, że znęcanie się nad Igorem było bezpośrednią przyczyną jego śmierci.
Chwilę po odjeździe karetki z mężczyzną spod Firleja karetką, jeden z policjantów miał powiedzieć do świadków zdarzenia "Ten człowiek przedstawiał zerową wartość dla społeczeństwa, ale módlmy się, żeby wrócił do siebie".
Sprawą zgonu mężczyzny zatrzymanego na Grabiszyńskiej zajmuje się prokuratura. Postępowanie dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci i prawdopodobnie zostanie przekazane do prokuratury poza Wrocławiem.
Z komunikatu Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu wynika, że akcja była obywatelskim zatrzymaniem podejrzanego o popełnienie przestępstwa. “Interweniujący tam policjanci przejęli ujętego przez mieszkańców mężczyznę, a następnie przekazali pod opiekę ratowników medycznych z uwagi na pogarszający się stan jego zdrowia. Czynności w tej sprawie realizowane były pod nadzorem i bezpośrednio przez prokuraturę, a także policyjne komórki kontrolne - przytacza wyjaśnienia KWP “Wyborcza Wrocław”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze