Wrocławscy naukowcy wzięli się ostro za analizę epidemii w naszym regionie. Właśnie zaprezentowali raport, który pozwala ocenić, w jakim punkcie sytuacji epidemicznej we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku jesteśmy aktualnie i co możemy zrobić, by zahamować tempo zachorowań. MOCOS rekomenduje jak najwyższą dyscyplinę, dzięki której zagrożenie minie szybciej.
Grupa MOCOS Wrocław to inicjator międzynarodowego projektu badawczego MOCOS International. Zespół zajmuje się analizą ryzyka, tworzy prognozy na kolejne dni i tygodnie, a także rekomendacje, jak zwalczyć COVID-19. Grupę MOCOS założył 12 lutego prof. Tyll Krüger z Politechniki Wrocławskiej, zajmujący się modelowaniem matematycznym w medycynie i biologii. Zespół tworzą naukowcy z Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz eksperci z Nokia Wrocław, EY GDS Poland oraz MicroscopeIT. Grupa wspierana jest przez Urząd Miejski Wrocławia.
Ten interdyscyplinarny zespół naukowców zajmuje się modelowaniem epidemii COVID-19. MOCOS opracowała zaawansowany model mikrosymulacyjny, który symuluje zachowania indywidualnych agentów (jednostek). Pozwala on ocenić aktualny poziom reprodukcji wirusa i etap rozwoju epidemii, skalę osiągniętego ograniczenia kontaktów międzyludzkich, poziom wykrywalności zakażonych wirusem, u których choroba przebiega z łagodnymi objawami i wpływ rekomendowanych działań na możliwość ograniczenia rozwoju epidemii.
Epidemię można opisać za pomocą krzywej krytycznej, tzn. takiej krzywej, kiedy epidemia utrzymuje się na pewnym poziomie (stan endemiczny). Obszar ponad krzywą krytyczną nazywany jest obszarem nadkrytycznym i jest to obszar wskazujący wzrost liczby zakażeń. Natomiast, obszar pod krzywą krytyczną nazywany jest obszarem podkrytycznym - jest to obszar gdzie epidemia słabnie i wygasa.
Na Dolnym Śląsku lepiej niż w skali kraju
Modelowanie MOCOS na 19 kwietnia wskazuje, że na Dolnym Śląsku znajdujemy się prawdopodobnie w pobliżu linii krytycznej epidemii, od początku kwarantanny udało się ograniczyć kontakty niezwiązane z pracą o ok. 60-78 proc., a spośród osób zakażonych wirusem, ale przechodzących chorobę z łagodnymi, niewymagającymi hospitalizacji objawami, wykrywane jest ok. 20-50 proc. przypadków. Do analizy użyto danych dotyczących mobilności od Apple i Google, danych z GUS i z Państwowego Zakładu Higieny oraz naukowych analiz dotyczących progresji choroby.
Choć analiza pokazuje trend przesuwania się epidemii w kierunku stanu wygasania, jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie na rezygnację z ograniczenia kontaktów. W dalszym ciągu najbardziej prawdopodobne pary parametrów wskazują, że epidemia w Polsce jest wciąż daleka od stanu wygasania, aczkolwiek najprawdopodobniej na Dolnym Śląsku udało się wyjść ze stanu nadkrytycznego. Nie można tego samego powiedzieć o całej Polsce, która dalej znajduje się w stanie nadkrytycznym.
Kiedy można cofać ograniczenia?
Celem tych analiz jest oszacowanie, kiedy naprawdę mija zagrożenie ponownego wybuchu epidemii i kiedy można zredukować ograniczenia kontaktów społecznych. Obecne dane dla Dolnego Śląska pokazują, że epidemia będzie rozwijać się bez gwałtownego wzrostu zachorowań, ale też bez spadków. Jeśli wyraźnie zwiększymy liczbę wykrywanych chorych z lekkimi objawami (do 50 proc., np. poprzez zwiększone testowanie chorych oraz szybkie, w ciągu 1–2 dni, testowanie także osób, z którymi chorzy mieli kontakt), to ograniczymy też średnią liczbę nowych zakażeń. Jeśli te nowe działania zostaną efektywnie wdrożone i utrzymamy ograniczenia kontaktów społecznych, wówczas epidemia skończy się szybciej i zminimalizujemy straty ponoszone przez gospodarkę.
– Epidemię uznaje się za skończoną, gdy przez co najmniej dwa tygodnie będzie dokładnie zero nowych przypadków zachorowań. Jak długo to potrwa, zależy od nas. Przy silnych ograniczeniach kontaktów, szerzej dostępnych testach i skutecznym śledzeniu kontaktów zajmie to kilka miesięcy i będzie dużo kosztować. Im mniej środków z trzech wymienionych powyżej zastosujemy, tym dłużej będzie to trwało i kosztowało dużo więcej. Jeśli nie zrobimy nic lub tylko trochę, to nigdy się nie skończy, a koszt będzie astronomiczny – komentuje założyciel grupy MOCOS, profesor Tyll Krüger z PWr.
Celem rekomendacji grupy MOCOS jest przede wszystkim sprowadzenie epidemii do stanu wygasania (podkrytycznego) i utrzymania epidemii w tym stanie, aż do jej całkowitego wygaśnięcia, aby obniżyć ryzyko zapaści służby zdrowia oraz zredukować liczbę zachorowań i zgonów spowodowanych wirusem.
GŁÓWNE REKOMENDACJE GRUPY MOCOS
● Utrzymanie ograniczenia kontaktów społecznych
● Skuteczniejsze i szybsze niż obecnie wyszukiwanie historii kontaktów osób zakażonych
● Zwiększenie poziomu testowania i wykrywalności wirusa u osób z łagodnymi objawami
Oprócz dalszej izolacji, badacze z Wrocławia rekomendują tzw. śledzenie kontaktów. "Optymalnie jest rozpocząć procedurę śledzenia kontaktów już w momencie wystąpienia podejrzanych objawów, jeszcze zanim osoba otrzyma wynik testu. Można dzięki temu skrócić czas, w którym osoby nieświadome, że były w kontakcie z zakażonym, rozprzestrzeniają wirusa, a tym samym usprawnić efektywność tej procedury. Dlatego tak ważne jest badanie również chorych z łagodnymi objawami i jak najszybsze sprawdzenie ich kontaktów. Pozwala to zwiększyć pulę osób, od których ponownie należy rozpocząć śledzenie kontaktów - czytamy w raporcie grupy.
MOCOS REKOMENDUJE OBYWATELOM
● Pozostań w domu i ogranicz kontakty poza domem do minimum, niezależnie od poziomu restrykcji narzuconych odgórnie
● Jeżeli masz gorączkę lub suchy kaszel, poddaj się dobrowolnie kwarantannie, poinformuj bliskich i znajomych
● Stosuj się do zaleceń Głównego Inspektoratu Sanitarnego, dotyczących higieny
MOCOS REKOMENDUJE ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ
● Usprawnienie procedur pozwalających na skuteczne i szybkie wyszukiwanie kontaktów osób zakażonych (już od momentu podejrzenia o zakażenie)
● Testowanie osób z łagodnymi objawami, niezależnie od ich historii kontaktów z chorymi
CZYTAJ TEŻ: ZA TAKĄ WIOSNĄ TĘSKNIMY. TAK BYŁO ROK TEMU [ZDJĘCIA]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze