Ma 75 lat, wciąż pracuje. Szyje we Wrocławiu dla wszystkich – dużych i małych. Nie przyjmuje już tylu zleceń co kiedyś, ale nie myśli na razie o przejściu na emeryturę. - Będę pracowała tak długo, jak długo będzie funkcjonowała moja pamięć. Kocham życie i chciałabym, aby coś po mnie pozostało – podkreśla.
Z panią Wandą Fok spotykamy się w jej pracowni, przy ul. Kaszubskiej we Wrocławiu, która działa tam już pięć lat. Nasza rozmówczyni już na początku mówi o sobie kobieta – krawiec, bo nie znosi określenia „krawcowa”. Dlaczego? - To bardzo dużo znaczy dla mojego pokolenia, które kształciło się na mistrza krawiectwa – przyznaje. Jak wygląda pracownia? W środku widzimy manekiny, są maszyny do szycia, nici, a nawet kolekcja pięciuset kolorowych naparstków. Na ścianach wisi mnóstwo dyplomów, nagród i odznaczeń. - Najbardziej jestem dumna z Szabli Kilińskiego, to najważniejsze odznaczenie rzemieślnicze, przyznaje się je za wybitne zasługi dla rozwoju rzemiosła polskiego – mówi nam pani Wanda i pokazuje przepastne kroniki cechu, gdzie na kartach zapisały się wspomnienia z kilku dekad.
Miejsca dla swojej pracowni krawieckiej w ciągu tych kilku dekad pani Wanda Fok zmieniała aż dziewięć razy. Powodem była m.in. powódź, która w 1997 roku pojawiła się we Wrocławiu. Ówczesna pracownia przy ul. Kniaziewicza została wtedy całkowicie zalana, nic nie nadawało się do użytku. - To był bardzo ciężki czas, wielu rzemieślników straciło wtedy dorobek całego swojego życia i nie miało pomocy – wspomina ze smutkiem Wanda Fok.
Od lalek do opery
Ale zacznijmy od początku. Kiedy pani Wanda poczuła, że krawiectwo to jej powołanie? -Od zawsze wiedziałam, że chcę być krawcem. To mój wymarzony zawód – przyznaje nam Wanda Fok. Już kiedy byłam małą dziewczynką szyłam ubrania dla lalek, później, w wieku dwunastu lat uszyłam swoją pierwszą, sukienkę bez rękawów. Była piękna. Na czarnym materiale były róże i liście – opowiada nasza rozmówczyni. W późniejszych latach, kiedy pracowałam w operze na męskim dziale szyliśmy fraki, smokingi. - To był wyjątkowy czas, do którego chciałabym wrócić – opowiada. Co najbardziej zapadło jej w pamięć w czasie całej kariery? - To była suknia ślubna z falbanami, do dziś mam przed oczami jej wygląd. Był też wyjątkowy frak do tańca, a także płaszcz, który ważył dwadzieścia kilogramów – wylicza pani Wanda.
Wanda Fok mówi nam, że nie przyjmuje już nowych zleceń, bo jak sama twierdzi, ma swoją stałą bazę klientów, która jest z nią od wielu lat. - Jeśli ktoś przyjdzie z ulicy i będzie prosił o drobną przeróbkę to nie odmówię, ale staram się nigdzie nie reklamować swoich usług. Teraz szyję dla przyjemności – słyszymy. Ile trwa uszycie od postaw na przykład garnituru męskiego i jaki jest koszt takiej usługi? - Garnitur szyje się czasem kilka miesięcy, w tym czasie jest nawet kilka przymiarek. Mężczyźni też inaczej pochodzą do wszystkiego, zmieniła się moda, każdy ma inne oczekiwania – mówi pani Wanda. Koszt uszycia takiego garnituru to około 4 tysiące złotych.
Brakuje następców...
Wanda Fok, jest starszą Cechu Rzemiosł Odzieżowo-Włókienniczych we Wrocławiu, a także wiceprzewodniczącą Ogólnopolskiej Komisji Branżowej Krawców i Rzemiosł Odzieżowo-Włókienniczych Związku Rzemiosła Polskiego w Warszawie. Swoją wiedzę i doświadczenie przekazuje także młodym ludziom. Niestety chętnych do nauki zawodu nie ma już aż tak wielu. Nasza rozmówczyni obawia się, że następców będzie brakowało. Dzisiaj rzemieślników krawców jest jak na lekarstwo. Młodzi ludzie nie mają cierpliwości do rzemiosła – przyznaje. Jeśli chcą iść w tym kierunku muszą być pomysłowi, mieć trochę polotu. Zawód rzemieślniczy jest wyjątkowy i piękny, ale wymaga cierpliwości. Jest też trudny ale daje niesamowitą satysfakcję - puentuje pani Wanda.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze