Z wielką pompą ogłaszano kilka dni temu przyznanie pieniędzy gminom i powiatom w ramach Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Ale nie wszystkim było do śmiechu. Rząd nie dał ani złotówki powiatom milickiemu i wołowskiemu. Wiele kontrowersji budził fakt, że niektórzy dostali nawet 100 procent dofinansowania, a inni nic. A mieszkańcy Wiązowa ze zdziwieniem przyjęli fakt, że zdaniem premiera i wojewody są już w powiecie średzkim, a nie strzelińskim.
Rządowy Fundusz Rozwoju Dróg, kiedyś te drogi nazywano schetynówkami, zawsze budził emocje. W jego ramach rozpatrywane są, najkrócej mówiąc, wnioski w dwóch kategoriach: zadania powiatowe i gminny. W ostatniej edycji nabór ogłoszono 26 lipca 2024 roku. Kilka tygodni później wojewoda Maciej Awiżeń powołał komicję do oceny wniosków, w składzie której znalazło się dwoje przedstawicieli wojewody i po jednym: Oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad we Wrocławiu, policji oraz Dolnośląskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego.
Samorządowcy dość długo czekali na podanie ostatecznej listy beneficjentów tego Funduszu. Wyniki ogłoszono pod koniec stycznia, a Dolnośląski Urząd Wojewódzki ogłaszał:
„Premier zdecydował, że dolnośląskie samorządy otrzymają w tym roku na inwestycje drogowe ponad 58 mln złotych więcej, niż pierwotnie planowano. W sumie do gmin i powiatów z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg trafi ponad 192 mln złotych. Pieniądze zostały rozdzielone na 63 dolnośląskie inwestycje drogowe realizowane przez gminy i powiaty”.
Ale okazało się, że i tak dla niektórych zabrakło. Na początku największe zdziwienie wzbudził fakt, że mimo tak dużej kwoty ani złotówki nie zobaczyli przedstawiciele (gminy i powiaty) powiatów milickiego i wołowskiego.
- Pewnie się przedłużało, bo w tym czasie zmienił się wojewoda. Pan Awiżeń umieścił swoich z Kłodzka na listę, a potem jeszcze pani Anna Żabska musiał zadbać o interesy wałbrzyskiego, nie po to ją tam prezydent Roman Szełemej wsadził, by czegoś nie ugrać – skomentował dość prominentny polityk Platformy Obywatelskiej. – I nawet Awiżeń, by się wybronił, bo w kłodzkim przecież powódź poczyniła wielkie szkody, ale miasto Wałbrzych? A najgorsze, że już dawno obiecywano, że czas zakończyć wojnę między powiatami z północy z powiatami z południa z regionu, a tu widać, że nic z tego. Teraz triumfuje południe.
No i fatycznie, w gronie beneficjentów pojawia się po siedem samorządów ze świdnickiego i kłodzkiego oraz pięć z Wałbrzycha i powiatu wałbrzyskiego.
- Pominięcie powiatu wołowskiego przy dzieleniu środków z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg to skandal, za który odpowiada poprzedni wojewoda Maciej Awiżeń – uważa Bohdan Stawiski, członek zarządu powiatu wołowskiego. - Tego typu publiczne pieniądze powinny być dzielone transparentnie i uczciwie, a nie według kryteriów jakiegoś pana. Liczę, że nowe władze dokonają rewizji decyzji i oddadzą mieszkańcom powiatu wołowskiego pieniądze. Są one niezbędne, aby dokonać pilnych remontów dróg.
W gronie działaczy PO mówi się też o ochłodzeniu relacji między wielkimi politycznymi przyjaciółmi, czyli Jerzym Łużniakiem, prezydentem Jeleniej Góry i wspomnianym Romanem Szełemejem, prezydentem Wałbrzycha. Powód? Jelenia Góra dostała tylko nieco ponad 7 milionów, a Wałbrzych ponad 24 miliony…
Inną kwestią sporną był fakt, że gdy niektórzy nie dostali ani grosza, inni otrzymali 100 procent dofinansowania, choć według przepisów można dostać maksymalnie 80 procent.
Z Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego dostaliśmy takiego wyjaśnienie:
„Zgodnie z art. 41b ustawy z dnia 1 października 2024 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z usuwaniem skutków powodzi oraz niektórych innych ustaw, Prezes Rady Ministrów, zatwierdzając listy zadań powiatowych oraz zadań gminnych przeznaczonych do dofinansowania w danym województwie na rok 2025, może dokonać podziału rezerwy (środków przeznaczonych do podziału przez PRM) w ten sposób, że może zwiększyć wysokość dofinansowania zadań powiatowych oraz zadań gminnych zlokalizowanych w gminach wskazanych w przepisach wydanych na podstawie art. 1 ust. 2 ustawy zmienianej w art. 1 (wprowadzona klęska żywiołowa) do 100 % kosztów realizacji tego zadania”.
Dobrze, ale rząd na Dolnym Śląsku wprowadził we stan klęski żywiołowej na następujących obszarach - powiaty: dzierżoniowski, kamiennogórski, karkonoski, kłodzki, lubański, lwówecki, świdnicki, wałbrzyski, ząbkowicki i zgorzelecki oraz miasta na prawach powiatu Wałbrzych i Jelenią Górę, a nieco później między innymi: powiat wołowski, gminę miejską Głogów, gminę wiejską Głogów, gminę Kotla, gminę Pęcław oraz gminę Żukowice w powiecie głogowskim, miasto i gminę Ścinawa w powiecie lubińskim.
W powyższym zestawieniu jednak nie ma na przykład powiatu wrocławskiego. A do niego trafiło też 100 procent dofinansowania…
Nieco konsternacji, choć to już tak na marginesie, wzbudza fakt, że zdaniem wojewody i rządu podwrocławska gmina Wiązów, która otrzymała pomoc, znajduje się w powiecie średzkim.
Co na to zamieszanie Michał Jaros, szef dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej i wiceminister rozwoju i technologii?
- Słyszałem, że niektóre samorządy są rozczarowane podziałem środków w ramach Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Nie może być tak, że jedni dostają dużo, a inni nic. My musimy dbać o zrównoważony rozwój Dolnego Śląska - komentuje Michał Jaros. - Dlatego w najbliższym czasie zorientuję się w gronie rządowym, czy nie można przeznaczyć jeszcze dodatkowych pieniędzy dla tych powiatów czy gmin, które nic nie otrzymały. Ten program ma wyrównywać szanse wszystkich rejonów na rozwój, a nie wprowadzać niepotrzebne animozje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze