Reklama

Śląsk zremisował z Górnikiem Zabrze 1:1 i czeka go walka o utrzymanie

23/03/2014 00:00

Przez niemal cały mecz Śląsk Wrocław prowadził z Górnikiem Zabrze i wydawało się, że bez większych problemów dowiezie zwycięstwo do końcowego gwizdka sędziego. Ale na dziesięć minut przed końcem gry wrocławianie stracili gola, prowadzenia odzyskać już nie zdołali i musieli podzielić się punktami z zespołem z Zabrza. Śląsk Wrocław zremisował z Górnikiem Zabrze 1:1.

Remis z Górnikiem oznacza, że Śląsk praktycznie stracił już szanse na awans do pierwszej ósemki tabeli i grę o medale. Jest co prawda cień nadziei, który daje matematyka. Bo do końca pierwszej części rozgrywek zostały jeszcze trzy kolejki i jeśli Śląsk wywalczy w nich komplet 9 pkt., wtedy ma cień szansy na awans. Tyle, że rywale do awansu musieliby nagle stanąć w miejscu i hurtowo gubić punkty, torując drogę Śląskowi, a na to się nie zanosi. I wszystko wskazuje na to, że Śląsk po trzech tłustych sezonach będzie musiał się pogodzić z tym, że tegoroczne rozgrywki będą wyjątkowo chude.Na mecz z Górnikiem Śląsk wyszedł nieco przemeblowany. W obronie szansę na ekstraklasowy debiut w pierwszym składzie dostał Paweł Zieliński, zastępujący “wykartkowanego” Dudu. Z kolei na prawej pomocy spotkanie rozpoczął Flavio Paixao, a za napędzanie gry ofensywnej zespołu odpowiadał Mateusz Machaj. I trzeba przyznać, że Śląsk od pierwszych minut gry prezentował się całkiem solidnie. Wrocławianie dobrze radzili sobie z konstruowaniem akcji, momentami tkali je mozolnie od stoperów. Wszystkie formacje wrocławskiej drużyny tworzyły solidnie działającą maszynerię i wydawało się, że gol dla Śląska to tylko kwestia czasu. Zwłaszcza, że goście nie prezentowali się najlepiej - sporo radosnej swobody było zwłaszcza w grze obronnej Górnika, bo Śląsk pod polem karnym rywala często poczynał sobie śmiało. Aż wreszcie stało się. Wynik meczu otworzył w 25. minucie Marco Paixao. Kapitan Śląska zamienił na gola świetne podanie rozgrywającego dobre zawody Pawła Zielińskiego i strzelił swoją piętnastą bramkę w tym sezonie Ekstraklasy.
 
Stracony gol nie otrzeźwił piłkarzy Górnika. Zabrzanie, choć powinni, nie zaczęli atakować składniej i nadal sprawiali wrażenie co najmniej kiepsko zorganizowanych. Śląsk za to próbował pójść za ciosem. Tuż przed przerwą o debiutancką bramkę we wrocławskim zespole mógł się pokusić Flavio Paixao, ale Portugalczyk “nie ogarnął” dobrego dośrodkowania Mateusza Machaja i okazja na gola przeszła mu koło nosa, albo raczej koło nogi, którą nie sięgnął piłki.
 
W drugiej połowie Śląsk nie prezentował się już tak dobrze. Co prawda wrocławianie nadal wyglądali lepiej na tle co najwyżej przeciętnego Górnika, ale ich akcjom brakowało nieco dynamiki i chęci ostatecznego pogrążenia rywala. Zabrzanie zaś skupili się na tym, aby nie stracić kolejnej bramki i czyhali na okazje do wyprowadzenia kontrataku. I to właśnie po kontrze w 60. minucie mogli wyrównać, ale Marian Kelemen w dobrym stylu obronił strzał Przemysława Oziębały. Kilka minut później w Górniku doszło do przetasowania na boisku - jak się okazało, kluczowego dla losów tego meczu. Łukasza Madeja zastąpił Bartosz Iwan, który mocno podkręcił grę swojego zespołu. I zabrzanie byli coraz groźniejsi, a Śląsk zmarnował kilka dogodnych sytuacji, którymi mógł przesądzić o losach tego meczu. Niewykorzystane sytuacje się zemściły i to Górnik mógł się cieszyć z gola.
 
W 80. minucie Bartosz Iwan ładnie przyjął piłkę w polu karnym, przy przyjęciu jednocześnie odskakując obrońcom. I precyzyjnie przymierzył w długi róg bramki strzeżonej przez Mariana Kelemena. Tym strzałem piłkarz Górnika ustalił wynik meczu na 1:1. Oba zespoły miały jeszcze po piłce meczowej. W Śląsku wyśmienitą okazję zmarnował Dalibor Stevanović - Słoweniec dostał niezłe podanie od Sebastiana Mili, miał przed sobą pustą bramkę i kilku dość chaotycznie biegnących rywali i... trafił tylko w słupek. Z kolei zabrzanie mogli “ukąsić” już w doliczonym czasie gry - piłkę na połowie rywala stracił Rafał Grodzicki, Górnik wyprowadził szybki kontratak, ale zmarnował go fatalnie pudłując Tomas Matjan.
 
Remis z Górnikiem Zabrze oznacza, że Śląska Wrocław najpewniej zabraknie w gronie ośmiu drużyn walczących w tym sezonie o medale Ekstraklasy. Zespół trenera Tadeusza Pawłowskiego traci obecnie aż siedem pkt. do ósmego, ostatniego miejsca w górnej połowie tabeli. I ten dystans w zaledwie trzech pozostałych do rozegrania meczach wydaje się być nie do odrobienia. Choć, jak mawiał klasyk, dopóki piłka w grze - wszystko jest możliwe. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że we Wrocławiu poza wygrywaniem meczów pozostało już tylko liczyć na cud w postaci nagłego i dogłębnego załamania formy rywali do miejsca w “ósemce”.
 
Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 1:1 (1:0)
Bramki: M. Paixao (25.) - Iwan (80.).
 
Śląsk Wrocław: Kelemen - Zieliński, Grodzicki, Kokoszka, Ostrowski - Flavio Paixao (66. Patejuk), Hateley, Stevanović, Machaj (76. Mila), Pich (90. Plaku) - Marco Paixao.
Górnik Zabrze: Kasprzik - Mańka, Wełnicki, Łukasiewicz, Kosznik - Madej (69. Iwan), Łuczak (90. Drewniak), Sobolewski, Nakoulma, Małkowski (56. Majtan) - Oziębała.
 
Żółte kartki: Ostrowski, Hateley - Łuczak, Małkowski, Oziębała.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
 
Widzów: ok. 11 tys.
ŁM

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości