Weterani wrocławskiej polityki nie dają o sobie zapomnieć. Dawny lider wrocławskiego PiS po raz kolejny próbuje wrócić na pierwszą linię frontu, ale do tej pory blokował go prezes. Więc zrobi konkurencję Jarosławowi Kaczyńskiemu i przygotuje grunt dla kolegów, którzy też nie mogą się z prezesem dogadać. Natomiast nudzący się w Brukseli Bogdan Zdrojewski za wszelką cenę próbuje odrobić utracone punkty u Donalda Tuska i coraz bliższy jest sarmackiemu mesjanizmowi, choć niektórzy chcieliby, niczym Podbipięta do Zagłoby, rzec europosłowi: Bóg Waści dał język, pono za długi!
Ale zanim o tych, co z niejednego pieca chleb spożywali, kilka słów o tych, co debiutują, choć pod pewnym względem zachowują się jak stare wygi.
Od początku kadencji z pewnym zainteresowaniem obserwuję aktywność dwóch radnych klubu KO, którzy w poprzednim politycznym wcieleniu byli aktywistami miejskimi. Mowa o panach Jakubie Nowotarskim i Jakubie Janasie.
Po pierwsze, dostali się do tej rady z list Koalicji Obywatelskiej, która ostatecznie w wyborach postawiła na prezydenta Jacka Sutryka. Panowie byli teoretycznie przeciw, ale z tym się nie obnosili. Mówiąc inaczej, gdyby na znak protestu wypisali się z tych list, to może już nigdy nie mieliby szansy dostać do się do rady miasta. A tak, bez większego problemu, zasiedli w ratuszowych ławach.
Teraz będąc już w radzie, nadal w barwach KO, która wspomaga koalicyjnie Jacka Sutryka, ponownie udają, że właściwie to są przeciw działaniom prezydenta. I kompletnie w tej chwili abstrahując od meritum tych sprzeciwów, to nie daje mi spokoju jedno pytanie: dlaczego nie wystąpią z tego klubu?
Właściwie, gdy na nich patrzę, to przypominają mi Romana Giertycha w szeregach Koalicji Obywatelskiej, oczywiście toutes proportions gardées. Dawny lider Młodzieży Wszechpolskiej i Ligi Polskich Rodzin bardzo się nie kryje z tym, że w wielu sprawach nadal nie zmienił poglądów, ale przypiął się do Donalda Tuska. Z prostego powodu, by zemścić się na Jarosławie Kaczyńskim i jego politycznym otoczeniu.
Jakie motywacje mają wspomniani młodzi radni, by tkwić w klubie, z którym się nie zgadzają? Nie mam pojęcia, ale jeśli zaczynają tak jak kończy Giertych, toutes proportions gardées, to smutno mi Panie…
To czas na tych, co dawno zaczynali i nie wiedzą jak skończyć. Od tygodni słychać, że Dawid Jackiewicz, kiedyś wielka nadzieja Prawa i Sprawiedliwości, chce ponownie zostać aktywnym politykiem i ma w planach utworzenie partii Ambitna Polska. W Jackiewicza życiorysie ciągle powtarza się słowo „były” - były wiceprezydent Wrocławia, były poseł, były europoseł, były minister skarbu… Cały czas powtarza, że ten nowy projekt to ma być miejsce dla ambitnych przedsiębiorców, ludzi sukcesu, liderów lokalnych społeczności ( może by Pan zaprosił dwóch wspomnianych radnych?), ale cały czas mówi to tak jakby z założenia nie wierzył w sukces tej partii. Bo jeszcze nikomu nie udało się odnieść sukcesu z takimi postaciami, o których cały czas wspomina Jackiewicz. Bez prawdziwych liderów. Bardziej wtajemniczeni twierdzą, że dawny szef wrocławskiego PiS-u działa jako wysłannik grupy polskich biznesmenów, którzy na razie zachowują anonimowość. I to chyba jest najwłaściwszy trop. Pytanie czy owi biznesmeni to nie są na przykład Adam Hofman lub Robert Pietryszyn. Ten pierwszy to kiedyś asystent Jackiewicza, potem rzecznik PiS, a gdy go wyrzucono z partii zajął się na poważnie biznesem. We współpracy z Robertem Pietryszynem, przez pewien czas bliskim współpracownikiem Rafała Dutkiewicza, który będąc prezydentem miasta uczynił Pietryszyna prezesem nowego wrocławskiego stadionu. Potem pan Robert prezesował jeszcze w kilku innych spółkach państwowych, także zapewne dzięki Jackiewiczowi. A przecież o nowym rozdaniu myśli także inny były biznesmen - Mateusz Morawiecki. Już wiadomo, że niedawny premier za Chiny nie dogada się z Jarosławem Kaczyńskim i najpóźniej po wyborach prezydenckich zechce opuścić PiS. Zapewne nie sam. A Arka Noego, która pozwoli im wyjść z politycznego potopu będzie już czekała… Tylko nie wiem, czy ten wybór Noego jest najwłaściwszy, ale nie nam o tym decydować.
Z drugiej strony sceny politycznej mamy niezatapialnego (nie twierdzę, że są powody, by to czynić) Bogdana Zdrojewskiego. Ów polityk Platformy Obywatelskiej, o czym już kilkakrotnie wspominałem, mimo braku jakiś specjalnych osiągnięć w każdych wyborach notuje niesamowite wyniki. A przecież nawet jak odważy się wystąpić z jakąś inicjatywą lub ją poprzeć to raczej zalicza porażki. Jak choćby w słynnym już przypadku poparcia Michała Jarosa jako kandydata na prezydenta Wrocławia, gdy się potem okazało, że Donald Tusk wskazał na Jacka Sutryka.
Zdrojewski po prostu w mistrzowski sposób potrafi doskonale zamaskować swoje poprzednie działania, nadrabiając nadgorliwością w popieraniu pomysłów szefa PO. A robi to doskonale, niczym połączenie nordyckiego Wszechojca Odyna z Onufrym Zagłobą, herbu Wczele. Bo Bogdan Zdrojewski zna się na wszystkim, na wojskowości, kulturze, mediach, ekonomii, górnictwie, służbie zdrowia, edukacji politycy zagranicznej, sporcie…
Przypomina właśnie tego Zagłobę, któremu zaatakowany słowami: „Bo Bóg jest sprawiedliwy. Waści na przykład dał wielką fortunę, wielki miecz i ciężką rękę, a za to mały dowcip” lekko urażony Longinus Podbipięta odpowiedział: „Słuchać hadko! Waści dał język, pono za długi!”.
Nie bez powodu nasunęły mi się te sarmackie skojarzenia, ponieważ w ostatnich dniach były prezydent Wrocławia poczynił oto taki wpis:
„ Upadł rząd we Francji, w Niemczech blisko, wojen ponad miarę… byleby Rafał Trzaskowski wygrał. Będzie gdzieś kotwica bezpieczeństwa”.
No proszę. Natychmiast mi się przypomniał XVII-wieczny „ Wywód jedynowłasnego państwa świata, że najstarodawniejsze w Europie Królestwo Polskie lubo scytyjskie samo tylko na świecie ma prawdziwe sukcesory” księdza Wojciecha Dębołęckiego, w którym duchowny dowodził:
„Polacy, czyli Scytowie są narodem wybranym, pierwszym wśród wszystkich narodów świata, do którego ongiś należało panowanie nad światem i do którego niezadługo powróci, a język słowiański – pierwotnym językiem świata”.
A w innym fragmencie:
„Ewa pochodzi z polskiego „dziewa”, Abraham z „obran”, Absalom z „obrzezan”. (…) W raju mówiono po słowiańsku, a słowa Ezechiela jasno pokazują, że ma jednak Polska prawo Boże na wszystkę Azyją, Afrykę i Europę, które przed Sądem Bożym znowu będzie utwierdzone…”.
Do pięknych tradycji nawiązuje wrocławski polityk, do których nawet Roman Giertych, gdy tworzył Młodzież Wszechpolską, nie ośmielił się sięgać…
Ale szczerze? Nie spodziewałem się i aż się nie mogę doczekać co będzie dalej. Jak u Jana Kochanowskiego?
Z czasem wszystko się mieni: pomnę ja przed laty,
Że w Polsce żaden nie był w pieniądze bogaty,
Kmieca to rzecz na on czas, patrzeć roli była,
A szlachta się rycerskiem rzemiosłem bawiła.
…
Temci Polska urosła: a granice swoje
Rozciągnęła szeroko między morza dwoje.
Oj, kusi i nęci… Ale dziś, w niespokojnej Europie, bardziej realna wydaje mi się nierealna Arka Jackiewicza.
Dobrze jednak, że w ten czas mikołajkowy takich marzycieli mamy na wrocławskiej scenie. Może i młodzi by dołączyli? Lub sami zaczęli marzyć, a rozrachunki zostawili panu Giertychowi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Co to za aktywiści, którzy służą Po?
Straszne wypociny, w męczarniach wyciskane, upstrzone w nadmiar formy..
Kto kolwiek idzie na układ z PIS - em kompromituje się w każdym wymiarze. Nieustanne próby pisowskich wasali pragnącyh powrotu do PRL- u a docelowo do średniowiecza, dyskwalifikują tą grupę utracjuszy na wieki.
Co to za aktywiści, którzy służą Po?
Straszne wypociny, w męczarniach wyciskane, upstrzone w nadmiar formy..
Kto kolwiek idzie na układ z PIS - em kompromituje się w każdym wymiarze. Nieustanne próby pisowskich wasali pragnącyh powrotu do PRL- u a docelowo do średniowiecza, dyskwalifikują tą grupę utracjuszy na wieki.