W sobotni wieczór miał przejechać pierwszy od dziewięciu lat pociąg z Wrocławia do Lubina. Inauguracja nie poszła po myśli organizatorów, bo choć w Lubinie przygotowano z tej okazji wielką imprezę, to skład... nie dojechał do celu. Mieszkańcy kilku wsi gminy Lubin zablokowali torowisko na kilka kilometrów przed planowanym końcem trasy, bo pociąg nie zatrzymuje się w ich miejscowościach.
Po dziewięciu latach uruchomiono połączenie kolejowe pomiędzy Wrocławiem, a Lubinem. To spore udogodnienie dla lubinian, zwłaszcza tych pracujących w stolicy Dolnego Śląska. Z tej okazji władze miasta zorganizowały specjalną imprezę, której głównym punktem miał być uroczysty wjazd pociągu do Lubina. Do tego jednak nie doszło, a fetę skutecznie zablokowali mieszkańcy okolicznych wsi, którzy protestowali, bo według rozkładu pociąg nie zatrzymuje się na w ich miejscowościach.
Prawie 300 osób na kilka godzin zablokowało torowisko w Raszówce, skutecznie uniemożliwiając przejazd pierwszego od dziewięciu lat pociągu na trasie Wrocław - Lubin.
- Rzeczywiście, doszło do zatrzymania pociągu. Poinformujemy mieszkańców w Raszówce, że doszło do nieporozumienia i najszybciej jak to możliwe będziemy się na tej stacji zatrzymywać, skoro jest takie oczekiwanie społeczne. Od początku mówiliśmy, że na stacjach pośrednich będziemy się zatrzymywać - stwierdził Bartłomiej Rodak, rzecznik prasowy Kolei Dolnośląskich w rozmowie z portalem Rynek-Kolejowy.pl. Według niepotwierdzonych informacji pociąg będzie mógł zatrzymywać się m.in. w Raszówce dopiero od września.
W niedzielę rano - punktualnie o godzinie 6:21 - pociąg z Lubina do Wrocławia pokonał trasę już bez problemów. Ze stolicy Dolnego Śląska do Lubina codziennie będzie realizowanych dziewięć bezpośrednich kursów, podobnie jak w drugą stronę. Podróż trwa około godziny i 10 minut.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze