- Szykujemy się na przyjęcie wody równej jak w roku 2010 - oznajmił w niedzielę wieczorem prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Dziś ma ruszyć budowa dodatkowych umocnień na Kozanowie i Opatowicach. To właśnie te rejony Wrocławia ucierpiały wtedy najmocniej. Woda zalała też okoliczne miejscowości.
KLIKNIJ I ZOBACZ ZDJĘCIA Z POWODZI 2010
Powódź 2010 zaatakowała nas w maju. 18 maja 2010 zapadła decyzja o uruchomieniu polderów zalewowych Oława - Lipki, Blizanowice - Trestno i Oławka. We Wrocławiu ze sklepów zniknęła woda.
21 maja fala na Odrze dotarła do Oławy. Woda osiągnęła tam poziom taki sam jak w 1997 roku - 766 cm. Setki żołnierzy, strażaków i samych mieszkańców walczyły o obronę Kotowic, Siedlec i Łanów. Te miejscowości udało się obronić. Woda zalała za to leżące w polderze zalewowym wsie Stary Górnik i Stary Otok. Lokalne podtopienia pojawiły się w Oławie. Woda zalała prawie 150 domów w Jelczu-Laskowicach.
ZOBACZ TEŻ: Powódź 2024 - raport na żywo, wszystkie ważne informacj
We Wrocławiu zalany został Kozanów, gdzie woda ze Ślęzy przerwała tymczasowy wał ustawiony z worków z piaskiem. Pękł również kolektor ściekowy w porcie miejskim, powodując wybijanie studzienek kanalizacyjnych na pl. Staszica, Reymonta i Trzebnickiej. Podtopione zostały Psie Pole i Polanowice, gdzie wylała rzeka Widawa. Woda z Odry zalała Opatowice. Długana walka trwała m.in. o Wielką Wyspę i centrum Wrocławia. Udało się je obronić.
CZYTAJ TAKŻE: Zaleją ich domy, żeby ratować Wrocław?
- To co się zdarzyło na Kozanowie było bardzo przykre, i niedobrze, że doszło tam do przerwania wałów, ale podtopionych zostało tylko 20 budynków, a woda wdarła się jedynie do trzech mieszkań. Kluczowe bitwy wygraliśmy – mówił po powodzi Rafał Dutkiewicz, ówczesny prezydent Wrocławia.
Te kluczowe bitwy to „kolektor ściekowy” oraz „wał Bartoszowicki”. - Na Bartoszowicach walczyliśmy od samego początku. Gdybyśmy stracili ten punkt całe Kowale znalazłoby się pod wodą – tłumaczył Rafał Dutkiewicz.
ZOBACZ TEŻ: Powódź 2024: Wrocław prosi mieszkańców o pomoc i rozdaje worki z piaskiem. Limit: 20 na osobę
Jeszcze ważniejsze jego zdaniem była walka w porcie. - Kolektor ściekowy w tym miejscu, na długości 50 metrów zapadł się pod ziemię. Nikt nie był w stanie tego przewidzieć – mówi Rafał Dutkiewicz. Tamtędy zaczęła się wlewać woda do kanałów i wybijać w mieście. Właśnie dlatego woda pojawiła się np. na ul. Reymonta. - Strażacy, pracownicy wodociągów, nawet więźniowie walczyli tam o to, żeby pod wodą nie znalazło się śródmieście – dodał.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze