Reklama

Powódź 2010. Te miejsca we Wrocławiu były zalane

16/09/2024 07:35

- Szykujemy się na przyjęcie wody równej jak w roku 2010 - oznajmił w niedzielę wieczorem prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Dziś ma ruszyć budowa dodatkowych umocnień na Kozanowie i Opatowicach. To właśnie te rejony Wrocławia ucierpiały wtedy najmocniej. Woda zalała też okoliczne miejscowości.

KLIKNIJ I ZOBACZ ZDJĘCIA Z POWODZI 2010


Powódź 2010 zaatakowała nas w maju. 18 maja 2010 zapadła decyzja o uruchomieniu polderów zalewowych Oława - Lipki, Blizanowice - Trestno i Oławka. We Wrocławiu ze sklepów zniknęła woda.


21 maja fala na Odrze dotarła do Oławy. Woda osiągnęła tam poziom taki sam jak w 1997 roku - 766 cm. Setki żołnierzy, strażaków i samych mieszkańców walczyły o obronę Kotowic, Siedlec i Łanów. Te miejscowości udało się obronić. Woda zalała za to leżące w polderze zalewowym wsie Stary Górnik i Stary Otok. Lokalne podtopienia pojawiły się w Oławie. Woda zalała prawie 150 domów w Jelczu-Laskowicach.

Reklama

ZOBACZ TEŻ: Powódź 2024 - raport na żywo, wszystkie ważne informacj


We Wrocławiu zalany został Kozanów, gdzie woda ze Ślęzy przerwała tymczasowy wał ustawiony z worków z piaskiem. Pękł również kolektor ściekowy w porcie miejskim, powodując wybijanie studzienek kanalizacyjnych na pl. Staszica, Reymonta i Trzebnickiej. Podtopione zostały Psie Pole i Polanowice, gdzie wylała rzeka Widawa. Woda z Odry zalała Opatowice. Długana walka trwała m.in. o Wielką Wyspę i centrum Wrocławia. Udało się je obronić.

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Zaleją ich domy, żeby ratować Wrocław?


- To co się zdarzyło na Kozanowie było bardzo przykre, i niedobrze, że doszło tam do przerwania wałów, ale podtopionych zostało tylko 20 budynków, a woda wdarła się jedynie do trzech mieszkań. Kluczowe bitwy wygraliśmy – mówił po powodzi Rafał Dutkiewicz, ówczesny prezydent Wrocławia.
Te kluczowe bitwy to „kolektor ściekowy” oraz „wał Bartoszowicki”. - Na Bartoszowicach walczyliśmy od samego początku. Gdybyśmy stracili ten punkt całe Kowale znalazłoby się pod wodą – tłumaczył Rafał Dutkiewicz.

Reklama

ZOBACZ TEŻ: Powódź 2024: Wrocław prosi mieszkańców o pomoc i rozdaje worki z piaskiem. Limit: 20 na osobę

Jeszcze ważniejsze jego zdaniem była walka w porcie. - Kolektor ściekowy w tym miejscu, na długości 50 metrów zapadł się pod ziemię. Nikt nie był w stanie tego przewidzieć – mówi Rafał Dutkiewicz. Tamtędy zaczęła się wlewać woda do kanałów i wybijać w mieście. Właśnie dlatego woda pojawiła się np. na ul. Reymonta. - Strażacy, pracownicy wodociągów, nawet więźniowie walczyli tam o to, żeby pod wodą nie znalazło się śródmieście – dodał.


 



Reklama

 


 


g

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości