Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu rozważa złożenie wniosku do Parlamentu Europejskiego o zatrzymanie i doprowadzenie europosła Grzegorza Brauna. To efekt poniedziałkowego działania polityka, który opuścił siedzibę prokuratury podczas przesłuchania w śledztwie dotyczącym zajścia w Oleśnicy.
Europoseł Grzegorz Braun, lider Konfederacji Korony Polskiej, w poniedziałek, 23 marca, pojawił się w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu, gdzie miał usłyszeć zarzuty w sprawie wydarzeń z kwietnia 2025 roku w szpitalu w Oleśnicy. Po kilkunastu minutach przesłuchanie przerwano, bowiem Braun złożył wniosek o wyłączenie prokurator prowadzącej śledztwo.
- Nie usłyszałem zarzutów, bo pani prokurator nie mogła mi ich przedstawić. Złożyłem zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez panią prokurator. W związku ze złożeniem zawiadomienia, złożyłem wniosek o wyłączenia pani prokurator z udziału w postępowaniu przygotowawczym - oświadczył Braun po wyjściu z budynku prokuratury.
Wydawało się, że to koniec sprawy na dziś. Okazało się jednak, że przesłuchanie wcale nie zostało zakończone, a zarządzono jedynie przerwę. Po odrzuceniu wniosku prokurator wyznaczyła wznowienie czynności na godzinę 12, jednak europoseł nie wrócił na przesłuchanie.
Jak poinformował rzecznik prokuratury okręgowej Damian Pownuk, Braun opuścił budynek samowolnie, zanim usłyszał zarzuty. - Prokurator referent sprawy rozważy wniosek do Parlamentu Europejskiego o zatrzymanie i doprowadzenie europosła w celu ogłoszenia mu zarzutów - przekazał rzecznik.
Według śledczych Grzegorz Braun formalnie ma już status podejrzanego. To trzecia nieudana próba ogłoszenia mu zarzutów – poprzednie terminy wyznaczone w lutym i marcu również zakończyły się bez ich przedstawienia.
Prokuratura zamierza przedstawić Braunowi sześć zarzutów, w tym cztery dotyczące zdarzeń z 16 kwietnia 2025 roku, gdy polityk wtargnął do Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy. Według śledczych miał wówczas bezprawnie pozbawić wolności lekarkę Gizelę Jagielską, naruszyć jej nietykalność cielesną, znieważyć ją słownie oraz pomówić o niezgodne z prawem działania zawodowe. Kolejne zarzuty mają dotyczyć zniszczenia plakatów w Opolu i publicznego namawiania do popełnienia przestępstw w programie internetowym z grudnia 2023 r.
W sprawie oleśnickiego incydentu zarzuty usłyszała już działaczka Konfederacji Korony Polskiej, Marta C., oraz cztery inne osoby. Prokuratura zarzuca im m.in. pozbawienie wolności i naruszenie nietykalności lekarki w czasie tak zwanego „obywatelskiego zatrzymania”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Zgadzam się z każdym słowem i popieram. Przez 80 lat wymiar "sprawiedliwości" w naszym kraju był plemiennym kurwidołkiem ludzi w małych czapeczkach. Wynikało to z talmudycznego warunku, który zabraniał, aby 7yd był sądzony przez go ja. Dlatego masowo opanowywali sądownictwo, adwokaturę, prokuraturę i inne gałęzie systemu prawnego, aby zapewnić swoim bezkarność, lub przynajmniej łagodniejsze traktowanie. Chociaż przed wojną stanowili tylko 10% populacji, to w wymiarze sprawiedliwości było ich prawie 70%. Po wojnie ten stosunek był jeszcze wyższy i starsi Polacy zapewne pamiętają, że w komunie dostanie się po studiach prawniczych do adwokatury, czy na aplikacje sędziowskie, prokuratorskie itp było praktycznie niemożliwe. Oficjalnie mówiło się, że trzeba mieć poparcie, znać ludzi, ale chodziło tylko i wyłącznie o pochodzenie plemienne. Dzisiaj Grzegorz Braun skutecznie obnażył i ośmieszył to zgniłe gniazdo szerszeni. Przypomnę tylko, że ściganie prokuratorskie i groźba "doprowadzenia siłą" dotyczy tylko Polaków. W niemal identycznych warunkach niejaka Hanna Gronkiewicz-Waltz (Hajka Grundman) olewała prokuraturę całymi miesiącami, aż ta się wycofała i zostawiła Hajkę w spokoju. Gdyby to była Polka, już dawno sprowadzono by ją w łańcuchach na prokuratorskie pokoje. Brawo pan Braun, trzymam kciuki.
Ten Pan jak sugeruue jego nazwisko ma pochodzenie niemieckie, wiec niech tam jedzie i glosi te swoje bzdety.
Miejsce tego pseudopatrioty jest w rosji, a nie w naszym pięknym mieście, do widzenia
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Zgadzam się z każdym słowem i popieram. Przez 80 lat wymiar "sprawiedliwości" w naszym kraju był plemiennym kurwidołkiem ludzi w małych czapeczkach. Wynikało to z talmudycznego warunku, który zabraniał, aby 7yd był sądzony przez go ja. Dlatego masowo opanowywali sądownictwo, adwokaturę, prokuraturę i inne gałęzie systemu prawnego, aby zapewnić swoim bezkarność, lub przynajmniej łagodniejsze traktowanie. Chociaż przed wojną stanowili tylko 10% populacji, to w wymiarze sprawiedliwości było ich prawie 70%. Po wojnie ten stosunek był jeszcze wyższy i starsi Polacy zapewne pamiętają, że w komunie dostanie się po studiach prawniczych do adwokatury, czy na aplikacje sędziowskie, prokuratorskie itp było praktycznie niemożliwe. Oficjalnie mówiło się, że trzeba mieć poparcie, znać ludzi, ale chodziło tylko i wyłącznie o pochodzenie plemienne. Dzisiaj Grzegorz Braun skutecznie obnażył i ośmieszył to zgniłe gniazdo szerszeni. Przypomnę tylko, że ściganie prokuratorskie i groźba "doprowadzenia siłą" dotyczy tylko Polaków. W niemal identycznych warunkach niejaka Hanna Gronkiewicz-Waltz (Hajka Grundman) olewała prokuraturę całymi miesiącami, aż ta się wycofała i zostawiła Hajkę w spokoju. Gdyby to była Polka, już dawno sprowadzono by ją w łańcuchach na prokuratorskie pokoje. Brawo pan Braun, trzymam kciuki.
Ten Pan jak sugeruue jego nazwisko ma pochodzenie niemieckie, wiec niech tam jedzie i glosi te swoje bzdety.