Reklama

Kiedyś latem straszono Nessie, Paskudą z Zalewu Zegrzyńskiego, a teraz Wilhelmem II. No i w PO chyba wygrała Renata Granowska

18/07/2025 07:01

Właściwe to już tylko pozostało czekać aż poseł PiS Paweł Hreniak i jego akolici zaczną, maszerując po moście Grunwaldzkim, śpiewać „nie będzie Sutryk pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił". Okazuje, że nawet niezbyt wysokie letnie temperatury prowadzą do pewnych aberracji typu most Grunwaldzki czy Kaiserbrucke? Zwłaszcza, że nikt poważny takiej alternatywy nie przedstawił. Rozumiem, że za rok zaczniemy dywagować o powrocie Bolesława Bieruta jako patrona Uniwersytetu Wrocławskiego lub odłączeniu Oleśnicy od Polski za jej haniebne decyzje w czasie bitwy pod Grunwaldem. A w poważnej polityce, nie pozbawionej oczywiście cech sceny kabaretowej, minister Kierwiński chyba założył niebieską kartę dolnośląskiej Platformie Obywatelskiej.

 

Tak jak nie lubię tydzień po tygodniu pisać o tym samym, tak samo niezbyt przepadam za moją błądzącą wyobraźnią, która, gdy docierają do mnie kolejne głosy w sprawie „most Grunwaldzki czy Kaiserbrucke", skierowała mnie do księdza Benedykta Chmielowskiego. Otóż ów w swej słynnej pracy „Nowe Ateny" zapisał:

„Opętany zowie się to Energumenus, to Daemoniacus, to Arreptitius, to Daemonium habens; w rzeczy samej jest, kiedy z dopustu i woli Najwyższego Nieba i ziemi Pana, czart, albo wiele ich, w ciało ludzkie wstąpi, albo karząc grzechy jego, lub antenatów, lub probując cierpliwości".

Reklama

A to wszystko, gdy przeczytałem wpis Pawła Hreniaka, szefa wrocławskich struktur Prawa i Sprawiedliwości we Wrocławiu:

„Dziś w Telewizji Republika zachęcałem do złożenia podpisu pod petycją przeciw germanizacji Wrocławia, która zostanie złożona do władz miasta. "Należy powstrzymać wszelkie działania zmierzające do przywrócenia Mostowi Grunwaldzkiemu jego przedwojennego, pruskiego i niemieckiego charakteru, w tym odtworzenia elementów architektonicznych takich jak kopuły, cesarskie orły, herby Hohenzollernów, napisy „KAISER-BRÜCKE" oraz jakichkolwiek zmian nazwy mostu. Nawiązanie do historii cesarskich Niemiec i pruskiej dynastii Hohenzollernów, która aktywnie uczestniczyła w rozbiorach Polski, jest niezrozumiałe i oburzające."

Reklama

Normalnie pełna zgoda, też jestem przeciw germanizacji Wrocławia. Tak szczerze, to nawet wyznam, że miałem problemy z kibicowaniem Robertowi Lewandowskiemu, gdy grał w Bayernie Monachium. Tylko od urodzenia mieszkam na Dolnym Śląsku i ... uwielbiam jego dość skomplikowaną historię. I już jako dziecku nie podobało mi się, jak konserwator w podstawówce, która dumnie nosiła imię Bolesława Chrobrego, próbował w piwnicy ze ściany zmyć napis Breslau. Próba okazała się nieskuteczna, bo jak sam przyznał: Solidnie zrobione, widać że niemieckie... Nie wiem, czy nadal tam widnieje, ale trochę to takie symboliczne. Historii nie zmienimy. Nie tylko dlatego, że też niemiecka.

Z tego co słyszę, w Prawie i Sprawiedliwość też tak niektórzy uważają i, lekko się wstydząc za swoich nadaktywnych „w tym temacie" kolegów, którzy niezbyt uważali na lekcjach historii, zaczynają się zastanawiać, czy by nie pójść drogą PSL-u z początków ubiegłego wieku. Gdy ludowcy podzielili się na PSL „Piast" i PSL „Wyzwolenie". Bo wiedzą, że jeszcze trochę takich histerii, a w przyszłych wyborach samorządowych mogą nie wejść do Rady Miasta.

Reklama

Gdyby jednak posłowi Hreniakowi brakowało pomysłów, jak nadal walczyć z elementami „germanizacji" i konsekwentnie ośmieszać swoje ugrupowanie, to przypominam, że na przykład w połowie 1945 roku Ministerstwo Oświaty wprowadziło zakaz nauczania języka niemieckiego na ziemiach odzyskanych, który obowiązywał przez pięć lat. Choć wtedy, przy głębokiej traumie wojennej, to akurat miało sens.

Albo, gdy już temat mostu umrze, jak zawsze po sezonie spada zainteresowanie losami potwora z Loch Ness czy Paskudy z Zalewu Zegrzyńskiego, może warto przyjrzeć się podwrocławskiemu miastu Oleśnica. Żyją sobie tam tak beztrosko, udając, że nic się nie stało. A do jasnej ciasnej, kto w 1410 pod Grunwaldem wsparł Zakon Krzyżacki? Przecież przed bitwą, której 615. rocznicę właśnie obchodziliśmy, książę oleśnicki Konrad VII Biały podpisał umowę o dzieło z Ulrichem von Jungingen. I co z tego, że był z dynastii Piastów, jak się okazał „krzyżacką świnią". Trochę taki „nasz chłopiec", że nawiążę do zupełnie innej akcji.  Czy utrzymywanie nazwy Oleśnica nie germanizuje? No może jakimś elementem łagodzącym trochę te niemieckie skojarzenia, jest fakt, że u boku Jagiełły stanął Dobiesław z Oleśnicy. Ale jednak tej ze Świętokrzyskiego.

Reklama

A kończąc wątek pisowskiego problemu jeszcze jedna uwaga. Choć nie wiem czy nie narażam budżetu miasta na koszty związane z remontem innej przeprawy. Czy ktoś z polityków i sympatyków tej partii zauważył jak kilka lat temu wyremontowano mosty Pomorskie? I co tam teraz widnieje? Werder- Brücke... Od 2022 roku. I jakoś polszczyzna nie wymarła w tym najpiękniejszym z miast.

To przechodzimy trochę w lewo, do dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej, w której od miesięcy trwa wojna. Rozpętał ją szef regionu Michał Jaros, a jako cel ataków obrał sobie wiceprezydent Renatę Granowską, szefową wrocławskich struktur. Już podczas kampanii wyborczej Rafała Trzaskowskiego zapowiedział, że sprawą wiceprezydent Renaty Granowskiej powinien zająć się sąd partyjny. Chodzi między innymi o przekazywanie miejskich pieniędzy na klub piłki ręcznej Śląsk Wrocław, którego prezesem był mąż urzędniczki i umowę koalicyjną z Jackiem Sutrykiem, którą rzekomo podpisała Granowska, a Jaros, jako szef wszystkich szefów, nie.

Reklama

- Od dłuższego czasu zarząd regionu, członkowie partii śledzili doniesienia medialne co do pani prezydent. Analizowaliśmy to dokładnie. Uważamy, że sąd koleżeński powinien rozpatrzyć tę sprawę w trosce o najwyższe standardy etyczne i moralne – tłumaczył swoje postępowanie Jaros.

Renata Granowska szybko odpowiedziała: „Pan Michał Jaros miał być prezydentem Wrocławia – nie wyszło. Miał być marszałkiem – kolejna porażka, więc teraz zamiast się skupić na najważniejszym momencie – kampanii Rafała Trzaskowskiego, prowadzi bratobójczą walkę wewnątrz Platformy. Zarzuty sformułowane w tym wniosku są polityczne albo oparte na tabloidach".

Reklama

Sąd partyjny jednak sprawą się zajął i postanowił usunąć z partii wiceprezydent Wrocławia. Granowskiej przysługiwało prawo odwołania się do władz krajowych, co uczyniła. Sąd miał się też zająć jeszcze kilkoma najbliższymi współpracownikami szefowej wrocławskiej PO, ale nagle zapanowała długa cisza.

I ku zaskoczeniu wielu Michał Jaros kilka dni temu w Radiu Wrocław, spytany o te spory, stwierdził, że to wewnętrzna sprawa partii i nie ma o czym dyskutować. Od kiedy?! Zabrzmiało mniej więcej tak jakby piosenkarka Doda, zapytana o przedziwne erotycznopodobne zachowanie na scenie opolskiego festiwalu, gdy zróżnicowanie rozwartości jej nóg mogło posłużyć do stworzenia wielu wyrafinowanych zadań trygonometrycznych, odpowiedziała, że od teraz to ona skupi się na modlitwie.

Reklama

A może prawdą jest pogłoska, która niedawno pojawiła się w mediach społecznościowych, że doszło do spotkania Marcina „Pogłos" Kierwińskiego, sekretarza generalnego PO,  Michała Jarosa i trójki radnych Wrocławia, co to ich miano też wyrzucić z Platformy. I wtedy Jaros usłyszał od Kierwińskiego jasne polecenie: żadnych sądów koleżeńskich i wykluczeń. Pytanie czy polecenie działa wstecz i dotyczy Renaty Granowskiej? To by oznaczało tylko jedno: kolejną bolesną porażkę Jarosa poza tymi wyliczonymi przez panią wiceprezydent. I bardzo słabnącą pozycję w Platformie Obywatelskiej.

Tylko, że przyszłość całej Platformy Obywatelskiej to jeden wielki znak zapytania, więc jak to się ładnie mówi w języku Aleksandra Siergiejewicza Puszkina, prawnuka Abisyńczyka Ibrahima Pietrowicza Hannibala: pożiwiom – uwidim.

Reklama

Jednak dla bohaterów tego tekstu, tych z początku i tych z drugiej części, mam pocieszającą wiadomość od cytowanego na początku księdza kanonika kijowskiego. Że to nie trwa wiecznie: „Czart, gdy w człeka wstępuje, ma do niego ingres którędykolwiek, najczęściej jednak przez usta, & per secessum, i temiż wychodzi miejscami...".

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/07/2025 12:42
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Zenekcz 2025-07-18 16:54:47

    Ja tylko delikatnie przypomnę, że rzeczony Konrad "zmazał swe winy" walcząc u boku Jegiełły przeciwko Krzyżakom w 1414 r.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości