Radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego Marcin Borys znalazł się w centrum poważnych zarzutów. Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o uporczywym nękaniu burmistrza Chocianowa Tomasza Kulczyńskiego. Sprawa może jednak mieć szerszy wymiar – w grę wchodzi również powoływanie się na wpływy w dwóch ministerstwach, które miałyby przyspieszyć proces sądowy burmistrza. Za takie przestępstwo grozi nawet do 8 lat więzienia.
Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Legnicy, zawiadomienie złożył burmistrz Chocianowa Tomasz Kulczyński.
– Zawiadomienie dotyczy uporczywego nękania Tomasza Kulczyńskiego za pośrednictwem komunikatora Messenger przez radnego Marcina Borysa. Trwają czynności sprawdzające, ponieważ zawiadamiający, mimo prawidłowego wezwania, jak dotąd nie stawił się celem złożenia zawiadomienia o przestępstwie do protokołu – mówi Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Z naszych ustaleń wynika, że chodzi nie tylko o wiadomości wysyłane do burmistrza za pośrednictwem komunikatora. Radny miał także telefonować do jego współpracowników i znajomych.
Sprawa może mieć jednak jeszcze szerszy charakter. Marcin Borys miał powoływać się na wpływy w dwóch ministerstwach – sprawiedliwości oraz spraw wewnętrznych, sugerując, że dzięki znajomościom z Waldemarem Żurkiem i Marcinem Kierwińskim ma możliwość przyspieszenia procesu Tomasza Kulczyńskiego w sprawie spowodowania kolizji drogowej pod wpływem alkoholu, który – zdaniem radnego – toczy się zbyt opieszale.
„A i zapomniałem pozdrowić administratorów od Pana Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, mojego dobrego kolegę Marcina Kierwińskiego. Nudził się to mu podrzuciłem parę tematów na niedzielę.”
Reklama„Dzięki dzisiejszej sytuacji Warszawa już się tym zajęła. Sprawdzimy kto za tym stoi i dlaczego ta oczywista sprawa tyle trwa… #RobimyNieGadamy #KoalicjaObywatelska”
„Na bank, zwłaszcza, że sprawą zajął się już osobiście Pan Minister Żurek…”
To tylko część postów i komentarzy opublikowanych z facebookowego profilu Marcina Borysa. Po tym, jak o sprawie zrobiło się głośno, polityk niechętnie przyznaje się do wpisów sygnowanych na FB swoim nazwiskiem. Sprawą jako pierwsza zajęła się Telewizja Republika.
- Pytanie panie redaktorze czy to pisałem ja. Może to nie było moje konto. Dzisiaj Facebook jest tak operatywny, że można kilka elementów podpiąć pod to – powiedział TV Republika. Zapytany czy się od tego odcina, stwierdził, że absolutnie nie, wyparł się natomiast – sugerowanych wcześniej w sieci – powiazań i znajomości z ministrami sprawiedliwości i spraw wewnętrznych.
Tomasz Kulczyński chce uzupełnić złożone doniesienie o wątek powoływania się na wpływy. Za taki czyn grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
O komentarz poprosiliśmy polityków Koalicji Obywatelskiej – ugrupowania, którego członkiem jest Marcin Borys.
– Proszę dzwonić do Marcina Borysa, ja mogę powiedzieć, że będę się przyglądać procesowi pana Kulczyńskiego – usłyszeliśmy od Piotra Borysa, szefa lubińskiego koła KO, posła tej partii, wiceministra sportu, a prywatnie kuzyna Marcina Borysa.
Sprawy nie chciał komentować również poseł i przewodniczący dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej. – Nie znam tematu – mówi poseł Michał Jaros. – Mam takie pytanie, czy nie uważa pani, że pan Kulczyński, który – raczej, wydaje mi się, bo była to taka głośna sprawa, raczej był pod wpływem alkoholu? Chyba nawet to zostało potwierdzone. Czy uważa pani, że to jest coś normalnego? Co do powoływania się na wpływy, muszę wiedzieć w jakiej sprawie i gdzie się powoływał, kiedy, na kogo i po co – dodaje Michał Jaros.
Polityk poprosił o przesłanie oficjalnych pytań w tej sprawie. Wysłaliśmy, jednak odpowiedzi do czasu publikacji nie otrzymaliśmy.
Dużo ostrzej na zachowanie Marcina Borysa zareagowali jego klubowi koledzy z klubu Koalicji Obywatelskiej w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.
- Powoływanie się na jakiekolwiek wpływy jest zachowaniem absolutnie nagannymi, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Za to były już różnego rodzaju wyroki i dlatego - wspólnie z przewodniczącą klubu Kolacji Obywatelskiej w sejmiku Moniką Włodarczyk - wystąpiliśmy do szefa dolnośląskich struktur partii Michała Jarosa o zajęcie się tą sprawą, Musieliśmy to zrobić, bo są to rzeczy niedopuszczalne - mówi Jerzy Pokój, przewodniczący Sejmiku Dolnośląskiego, klubowy kolega Marcina Borysa.
- To był nasz obowiązek. Skoro sprawą zajmuje się już prokuratura szef regionu musi o tym wiedzieć – dodaje Monika Włodarczyk, przewodnicząca klubu KO w sejmiku.
Tu kółko się zamyka, bo reakcji szefa dolnośląskiej KO Michała Jarosa na razie brak, przynajmniej publicznie. Czy zareaguje na podejrzenie popełnienia przestępstwa przez swojego partyjnego kolegę? Marcin Borys w zbliżających się wyborach na szefa dolnośląskich struktur KO oficjalnie poparł właśnie Jarosa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze