Reklama

Wrocław: Czy zabójca policjantów wiedział co robi? Jest opinia biegłych i zaskakująca decyzja prokuratora

02/12/2024 14:45

Równo rok po makabrycznym zabójstwie dwójki wrocławskich policjantów zastrzelonych przez oszusta przewożonego do celi na biurko prokuratora trafiła opinia lekarzy, którzy mieli ocenić stan zdrowia psychicznego sprawcy tej makabry. Jeśli okazałoby się, że w chwili zbrodni Maksymilian F. był niepoczytalny, uniknąłby kary za ten wstrząsający czyn. Choć śledczy opinię lekarzy już znają, zdecydowali dziś że na razie będzie ona tajna. - Prowadzący śledztwo prokurator na obecnym etapie nie wyraża zgody na ujawnienie jej treści - przekazała portalowi TuWroclaw.com Prokuratura Krajowa.

Piątek, 1 grudnia 2023. Policjanci zatrzymują w Kiełczowie poszukiwanego od kilku miesięcy listem gończym oszusta Maksymiliana F. - Jeżeli policja będzie próbowała się do mnie zbliżyć, otworzę ogień pierwszy - grozi już miesiąc wcześniej mężczyzna. Ale funkcjonariusze to bagatelizują. Nie zauważają nawet, że człowiek którego zabierają do radiowozu ma przy sobie broń. Wiozą go na komisariat na Kozanowie. Tu jest krótko przesłuchiwany, nie ma jednak dla niego wolnej celi. Pada rozkaz, by przewieźć go do komisariatu przy Ślężnej. Mają go wykonać dwaj inni policjanci. To bardzo doświadczeni funkcjonariusze policji kryminalnej. Daniel Łuczyński służy od 19 lat, Ireneusz Michalak - od 26.

Nieoznakowany hyundai rusza z ulicy Połbina około godziny 22. Policjanci jadą na skróty - z alei Wiśniowej za wieżą ciśnień skręcają w Sudecką, by do komisariatu dotrzeć przez Sztabową, koło starego żydowskiego cmentarza.

Reklama

Zaraz po skręcie w Sudecką, na wysokości dawnego szpitala kolejowego, w radiowozie padają strzały. Maksymilian F. otwiera ogień najpierw do policjanta siedzącego obok niego na tylnej kanapie hyundaia, potem do tego za kierownicą. Celuje w głowy. Ciężko rannych funkcjonariuszy zostawia w radiowozie, sam zaś ucieka.

Tonących we krwi i nie dających znaku życia policjantów znajduje chwilę później młody kierowca renault, którego zaniepokoi stojący na środku drogi hyundai. Zawiadamia policję. Ta ogłasza w całym mieście obławę. Uzbrojeni po uszy funkcjonariusze sprawdzają wszystkie auta wyjeżdżające z miasta. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa na telefony komórkowe wrocławian wysyła ostrzeżenie: "Uwaga! Poszukiwany niebezpieczny mężczyzna. Może być uzbrojony. Zachowaj ostrożność. Stosuj się do poleceń służb".

Reklama

Po Maksymilianie F. nigdzie nie ma śladu. Całonocne poszukiwania nie przynoszą żadnych efektów. Dziewięć godzin po dramacie, w sobotę chwilę po 7 rano, pracownik firmy Impel, wynajęty do ochrony wrocławskiego ogrodu zoologicznego, czyta w internecie o trwających we Wrocławiu poszukiwaniach groźnego, uzbrojonego bandyty. Siedzi akurat w stróżówce przy służbowym wejściu do zoo od strony ulicy Wróblewskiego. Dosłownie kilkanaście minut później widzi obcego człowieka idącego pobliską, techniczną ścieżką, dostępną tylko dla pracowników zoo. Mężczyzna mija wybiegi dla tygrysów, niedźwiedzi i fok, po czym podchodzi do stróżówki. Zagląda do środka przez okno. Z ochroniarzem zderzają się wzrokiem. Nieproszony gość odwraca się i wychodzi z zoo, skręca w stronę Biskupina. Ochroniarz jest niemal pewien: to poszukiwany bandyta.

Pracownik Impela błyskawicznie sprawdza monitoring. Teraz nie ma już żadnych wątpliwości. Zgadza się wszystko - twarz, strój, wzrost, postura. Natychmiast dzwoni do swojego przełożonego - szefa bezpieczeństwa zoo, byłego komendanta wrocławskiej policji. Pyta, co ma robić. Szef w sekundę dzwoni do policjantów uczestniczących w poszukiwaniach - jako były komendant nie musi tracić czasu na połączenie z numerem alarmowym. Kontaktuje się bezpośrednio z grupą szukającą zbiega. W tym czasie ochroniarz zapisuje wszystkie nagrania z monitoringu, na których pojawiał się Maksymilian F. Z pomocą kamer obserwuje też, w którym kierunku dalej przemieszcza się poszukiwany mężczyzna. Wszystkie te informacje natychmiast przekazuje policji. Ta oceni później, że ta pomoc była tylko pośrednia i odmówi wypłacania ochroniarzowi 100 tysięcy nagrody, wyznaczonej przez komendanta głównego za pomoc w zatrzymaniu Maksymiliana F. Policjanci rozdzielą pieniądze między siebie.

Reklama

Po informacjach z zoo na Wielką Wyspę zjeżdżają dziesiątki radiowozów. Przyjeżdża też pogotowie ratunkowe, na wypadek gdyby Maksymilian F. otworzył ogień. Kilkadziesiąt minut później bandyta zostaje zatrzymany przy nadodrzańskich wałach w okolicach Stadionu Olimpijskiego.

W tym czasie dwaj ranieni przez niego policjanci walczą o życie w szpitalu. Lekarze od początku nie pozostawiają jednak złudzeń - jeśli przeżyją, będzie to cud. Ale cudu nie ma. Obaj umierają w poniedziałek, trzy dni po makabrze na Sudeckiej. - Odeszli w wyniku obrażeń zadanych z rąk zbrodniarza - ogłasza policja. Daniel Łuczyński miał 45 lat, Ireneusz Michalak - 47.

Reklama

Prokurator stawia Maksymilianowi F. zarzut zabójstwa. Ten odmawia jednak składania wyjaśnień i nie przyznaje się do winy. - Grozi mu dożywocie - informują śledczy.

Od tych wydarzeń mija właśnie rok. Maksymilian F. wciąż jest w areszcie, ale do dziś do sądu nie trafił akt oskarżenia w jego sprawie. Śledztwo nadal trwa. W lipcu mężczyzna trafił na obserwację psychiatryczną. Trwała do końca wakacji, wciąż nie wiadomo jednak co wykazała. Biegli aż do końca listopada pracowali nad opinią w tej sprawie. Teraz trafiła już na biurko prokuratora. Jej treść została jednak utajniona. Jeśli biegli uznają, że w chwili zbrodni Maksymilian F. był niepoczytalny, nie będzie można go skazać - uniknie kary.

Reklama

Kary nie ponieśli dotąd także policjanci, którzy zatrzymując mężczyznę w Kiełczowie nie zauważyli, że jest on uzbrojony. W marcu prokurator postawił im zarzut niedopełnienia obowiązków, akt oskarżenia jest już w sądzie. Proces ma się rozpocząć w styczniu.

 

Miejsce zdarzenia mapa Wrocław

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/12/2024 14:49
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ojciec Piją 2024-11-30 13:20:46

    "Ta oceni później, że ta pomoc była tylko pośrednia i odmówi wypłacania ochroniarzowi 100 tysięcy nagrody, wyznaczonej przez komendanta głównego za pomoc w zatrzymaniu Maksymiliana F. Policjanci rozdzielą pieniądze między siebie." - hehe hehe hehe hehe

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Andrzej - niezalogowany 2024-12-05 09:10:46

    Powinno byc napisane- policja okradla informatora ze 100tysi. Oczywiscie bez jego zgloszenia tez wszyscy by sie na Biskupin zjechali

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bres - niezalogowany 2024-12-07 01:39:20

    To wszystko plus inne skandale we wroclawskiej i polskiej policji pokazuja ze jest to organizacja nieprofesjonalna, dyletancka i niebezpieczna dla spoleczenstwa (smierc komendanta głównego policji, smierc pilicjantow w obiektach policyjnych, giniecie dokumentów i pieniedzy z kas pancernych w komisariatach, pobicia i zabojstwa zatrzymanych, masowe umorzenia spraw, nie przyjmowanie zgloszen, itd)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości