Wrocławianie Andrzej W. i Marcin B., podejrzani o znęcanie ze szczególnym okrucieństwem nad co najmniej 14 psami, są już na wolności. Prokurator zarzucił im, że siekierą zabili dwa psy, dopuścili do tego, żeby trzy inne zagryzły się, a dziewięć kolejnych trzymali w skandalicznych warunkach bez jedzenia, wody i wśród odchodów. Ale po przesłuchaniu śledczy wypuścili mężczyzn do domu.
To nie było zwykłe zaniedbanie. Andrzej W. i Marcin B. w jednym z mieszkań przez ponad dwa lata lata zmieniali życie 14 psów w koszmar. Sąsiedzi nie reagowali. Policję o tym co dzieje się w mieszkaniu zawiadomił właściciel, który wynajmował je właścicielom psów.
W środku o przetrwanie bez jedzenia, wody i spacerów walczyło czternaście psów. Doprowadzone do ostateczności zwierzęta stawały się wobec siebie agresywne. Trzy zostały zagryzione. Znaleziono je martwe w szafie. Były zapakowane do worków na śmieci.
Najgorsze przyszło jednak z rąk oprawców. Śledczy nie mają wątpliwości: dwa psy zginęły od ciosów siekierą. Znaleziono ją z resztą w mieszkaniu.
49-letni Andrzej W. i dziesięć lat młodszy Marcin B. usłyszeli zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad co najmniej 14 psami rasy mieszanej. - W ten sposób, że nie zapewnili im odpowiednich warunków bytowania w postaci odpowiedniego pokarmu i wody oraz przestrzeni bytowej, nie wyprowadzali ich na dwór i nie zapewnili opieki lekarskiej. W konsekwencji doprowadziło do wzajemnej agresji pomiędzy psami oraz narażenia ich na utratę życia i zdrowia - informuje prokurator Karolina Stocka - Mycek. - W okresie od lipca 2025 roku do października 2025 roku w ten sposób doprowadzili do śmierci trzech psów. Ustalono także, że podejrzani doprowadzili do śmierci kolejnych dwóch psów, które zmarły w wyniku doznanych obrażeń na skutek zadania ciosów narzędziem ostrokrawędzistym typu siekiera i narzędziem tępym - dodaje prokurator. Andrzej W. i Marcin B. 29 grudnia 2025 roku opuścili mieszkanie, pozostawiając w nim zwierzęta bez pokarmu i wody i przy otwartym oknie. Policja pojawiła się tam dopiero po czterech dniach. Obu panów zatrzymano poza Wrocławiem.
Mimo brutalnych dowodów, podejrzani idą w zaparte. Choć przyznają się do zaniedbań, twierdzą, że nie chwycili za siekierę. Prokuratura pozwoliła im odpowiadać z wolnej stopy, nakładając jedynie dozór policji, zakaz opuszczania Polski i zakaz posiadania zwierząt. Za wyrządzone bestialstwo grozi im od 3 miesięcy do lat 5 więzienia
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
I na pewno dostaną najniższą możliwą karę. Jak zawsze w Polsce...
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
A może panią prokurator trzeba zamknąć?