Właścicielka mieszkania oczekiwała, że na zmianę z nią będę sprzątał podłogę w przedpokoju, a nawet łazienkę. W tym - uwaga - zaleciła mi szorowanie sedesu, "bo przecież też z niego korzystam"! Litości! Ja się nie zatrudniałem w hotelu, tylko wynająłem pokój, płacąc za niego co miesiąc - pisze do nas pan Maciek, student z Wrocławia.
Oto cały list, jaki otrzymaliśmy od pana Macieja, studenta z Wrocławia
Cześć, tu Maciek. Piszę do Państwa, żeby ostrzec innych studentów, którzy stają właśnie przed koniecznością znalezienia dachu nad głową na najbliższe miesiące. Opowiem o tym, co mnie spotkało w poprzednim roku, abyście wiedzieli dlaczego unikać wynajmowania pokoju od z pozoru miłych, starszych pań.
Moją "właścicielką" była pani Danuta. Nawet nie wiem, ile miała lat. Z wyglądu może jakieś 75. Oferowała do wynajęcia "niezależny pokój" w swoim mieszkaniu na Biskupinie. Dla mnie, wtedy studenta pierwszego roku, oferta wydawała się idealna. Spokój pozwalający na naukę, blisko na uczelnię, fajna okolica, nawet nie taka duża cena, zważywszy na inne oferty. To, czego doświadczyłem, dziś mogę nazwać gehenną.
Szybko okazało się, że za uprzejmym uśmiechem pani Danuty kryje się zbiór zasad i reguł, które sprawiły, że poczułem się jak w wojskowej jednostce, a nie w studenckiej kwaterze.
Pierwszym zaskoczeniem było to, że musiałem mieć swój własny papier toaletowy. „Panie Maćku, przecież to jest rzecz osobista” – zganiła mnie, gdy ośmieliłem się skorzystać z rolki, która już wisiała w łazience.
Kolejna zasada dotyczyła ręczników. Mój ręcznik, mimo że był czysty i suchy, mógł wisieć tylko na jednym, ściśle wyznaczonym wieszaku. Próba powieszenia go gdziekolwiek indziej kończyła się głośnym westchnieniem i przewieszaniem go przez gospodynię, jakby to był akt zbrodni.
Właścicielka mieszkania oczekiwała, że na zmianę z nią będę sprzątał podłogę w przedpokoju, a nawet łazienkę. W tym - uwaga - zaleciła mi szorowanie sedesu, "bo przecież też z niego korzystam"! Litości! Ja się nie zatrudniałem w hotelu, tylko wynająłem pokój, płacąc za niego co miesiąc.
Kolejne zasady czekały mnie w kuchni. Mycie garnków musiało nastąpić natychmiast po użyciu. Nieważne, że spieszę się na zajęcia czy jestem wykończony po całym dniu – patelnia z jajecznicy miała lśnić zaraz po tym, jak skończyłem jeść kolację. Jeszcze brakowało, żeby zabroniła mi korzystać z dostępnych w kuchni garnków!
Do tego dochodziły różne oczekiwania. Choć płaciłem przecież za pokój, miała życzenia dodatkowe. A to pomóc jej znieść do piwnicy krzesła, a to wnieść coś z dołu. Raz zaleciła mi nawet mycie okien w pokoju! Halo!? Czy to ja jestem właścicielem? Jak ktoś sam sobie nie radzi, może wynająć sobie do tego firmę.
Na początku myślałem, że wszystko to żarty. Potem byłem zły, czułem, że to niesprawiedliwe. Wreszcie poczułem frustrację, czekając tylko na koniec sesji.
Wtedy postanowiłem - nigdy więcej nie wynajmę pokoju od starszej pani. I Was przed tym przestrzegam. Sam w tym miesiącu zamieszkam w akademiku.
pozdrawiam
Maciek

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Według mnie to są takie dziennikarskie prowokacje, wymyślone na potrzeby klikalności. Była już paniusia z pieskiem na kąpielisku, oczekująca od pracowników sprzątania gówienek po jej pupilku, bo przecież "zapłaciła 40 zł" za wstęp. Teraz ten studencik oczekujący, że właścicielka mieszkania będzie po nim sprzątać i myć gary. Trochę to zbyt bezczelne i zuchwałe, nawet na prymitywnego studenta, dlatego nie wierzę w te "listy do redakcji".
Kiedys wynajmowałem mieszkanie i musiałem sprzątać, gotować, a potem zmywać! Jakiś niezbyt rozgarnięty student.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Według mnie to są takie dziennikarskie prowokacje, wymyślone na potrzeby klikalności. Była już paniusia z pieskiem na kąpielisku, oczekująca od pracowników sprzątania gówienek po jej pupilku, bo przecież "zapłaciła 40 zł" za wstęp. Teraz ten studencik oczekujący, że właścicielka mieszkania będzie po nim sprzątać i myć gary. Trochę to zbyt bezczelne i zuchwałe, nawet na prymitywnego studenta, dlatego nie wierzę w te "listy do redakcji".
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.