Reklama

Wyprzedziliśmy tramwaj. Z centrum na dworzec szybciej dotarliśmy pieszo


Z położonego w centrum Wrocławia placu Bema na Dworzec Główny można dojechać kilkoma liniami tramwajowymi. W teorii podróż powinna zająć około 10 minut. W praktyce okazuje się, że szybciej niż komunikacją miejską na pociąg dotrzemy… pieszo.


Jadąc tramwajem z Placu Bema na przystanek Dworzec Główny pasażerowie mogą odnieść wrażenie, że pojazd częściej stoi, niż jedzie. Źródłem problemu nie są jednak korki czy remonty, lecz wąskie gardło na wysokości Mostu Młyńskiego. Przeprawą poruszają się nie tylko tramwaje, ale także taksówki, a całą trasę – liczącą zaledwie około 2,4 kilometra – dodatkowo spowalnia nagromadzona liczba przystanków i sygnalizacji świetlnych.

W piątek, 13 marca 2026 roku, pasażerowie przekonali się o tym dotkliwie. W „pechowym dniu” tramwaj utknął na samym moście na około 10 minut. Ostatecznie dotarł na Dworzec Główny po 20 minutach jazdy – dwa razy dłużej, niż przewiduje rozkład.

Reklama

Postanowiliśmy sprawdzić, czy tę trasę da się pokonać szybciej pieszo. Przeszliśmy ją energicznym krokiem, bez biegu, uwzględniając postoje na czerwonych światłach.

Efekt? Na dworzec dotarliśmy w niecałe 18 minut – o dwie minuty szybciej niż tramwaj. I to przy założeniu, że na przystanku nie trzeba by było na niego czekać, i odjechałby punktualnie.

Problem z prędkością wrocławskich tramwajów to żadna nowość. Jak wynika z wielu raportów na ten temat, komunikacja szynowa w stolicy Dolnego Śląska od lat należy do najwolniejszych w Polsce.

Reklama

Sytuację dostrzegają również mieszkańcy. „Sobota, godzina 11:00, zero korków, linia 19 omijająca centrum. W połowie trasy ma już 5 minut (!) opóźnienia, a potem łapie drugie tyle, zwiększając je do 10 minut (!!). To wyłącznie efekt stania na skrzyżowaniach, bo Biuro Prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia (zapewne chodziło o Urząd Miasta - red.) ciągle spowalnia tramwaje, skracając cykle i wyłączając priorytety. Taka komunikacja miejska to żart z mieszkańców” – napisał na Facebooku Bartosz Rajczyk.

Do tego dochodzi kwestia biletów. W minionym tygodniu klub radnych Naprawmy Przyszłość zaproponował projekt uchwały, zgodnie z którym bilety czasowe miałyby obowiązywać według rozkładu jazdy, a nie rzeczywistego czasu przejazdu. W praktyce oznaczałoby to, że pasażer nie ponosiłby kosztów opóźnień i był rozliczany tak, jakby tramwaj jechał zgodnie z planem. – Gdy tramwaj się spóźnia, a mój bilet akurat się kończy, muszę kupić nowy. W praktyce dopłacam więc do opóźnień – tłumaczy radny Jakub Nowotarski.

Reklama

Projekt uchwały został skierowany do drugiego czytania, aby mógł zostać skonsultowany m.in. ze związkami zawodowymi MPK.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy również miasto oraz MPK. Czekamy na odpowiedzi.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/03/2026 09:18
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ojciec Piją 2026-03-24 12:02:02

    Problemem na Moście Młyńskim nie są taksówki, ale dziesiątki innych samochodów, które wjeżdżają na most mimo wyraźnego zakazu. Teoretycznie istnieje możliwość dojazdu do hotelu i restauracji, oraz na Wyspę Słodową, zatem widok zwykłego auta na Moście Młyńskim i Piaskowym nie powinien wzbudzać zdziwienia. Tyle że większość tych aut nie zjeżdża po drodze, tylko wali prosto na Pl. Bema (czy na Grodzką z drugiej strony). Widzę to codziennie. Zatem należałoby karać tych kierowców, no ale kto ma ich karać? Tzw. "policja"? Moja odpowiedź brzmi: bu ha ha ha ha ha ha...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości