Maksymilian F., który w grudniu 2023 roku we Wrocławiu z zimną krwią zastrzelił w radiowozie dwóch konwojujących go policjantów, prawdopodobnie uniknie jakiekolwiek kary. W czwartek wrocławski sąd ma rozpatrywać wniosek o umorzenie sprawy. Złożyła go prokuratura, bo - według biegłych - w chwili dokonywania zbrodni Maksymilian F. był niepoczytalny.
Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską, a Maksymilianowi F. groziło dożywocie.
Był piątek, 1 grudnia 2023. Dwaj doświadczeni policjanci kryminalni dostali polecenie - przewieźć z komisariatu przy Połbina do tego przy Ślężnej poszukiwanego od kilku miesięcy listem gończym oszusta Maksymiliana F. - Jeżeli policja będzie próbowała się do mnie zbliżyć, otworzę ogień pierwszy - groził już miesiąc wcześniej mężczyzna. Ale nikt nie wziął tego na poważnie. Ani policjanci, którzy kilka godzin wcześniej zatrzymywali mężczyznę, ani nikt w komisariacie przy Połbina, nie zauważył, że ma on przy sobie broń.
Nieoznakowany hyundai ruszył z ulicy Połbina około godziny 22. Policjanci jechali na skróty - z alei Wiśniowej za wieżą ciśnień skręcili w Sudecką, by do komisariatu dotrzeć przez Sztabową, koło starego żydowskiego cmentarza. Zaraz po skręcie w Sudecką, na wysokości dawnego szpitala kolejowego, w radiowozie padły strzały. Maksymilian F. otworzył ogień najpierw do policjanta siedzącego obok niego na tylnej kanapie hyundaia, potem - do tego za kierownicą. Celował w głowy.
Ciężko rannych funkcjonariuszy zostawił w radiowozie, sam zaś uciekł. Tonących we krwi i nie dających znaku życia policjantów znaazł chwilę później młody kierowca renault, którego zaniepokoi stojący na środku drogi hyundai. Zawiadomił policję. Ta ogłosiła w całym mieście obławę. Uzbrojeni po uszy funkcjonariusze sprawdzali wszystkie auta wyjeżdżające z miasta. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa na telefony komórkowe wrocławian wysłało ostrzeżenie: "Uwaga! Poszukiwany niebezpieczny mężczyzna. Może być uzbrojony. Zachowaj ostrożność. Stosuj się do poleceń służb". Dopiero rano bandyta został zatrzymany przy nadodrzańskich wałach w okolicach Stadionu Olimpijskiego.
W tym czasie dwaj ranieni przez niego policjanci walczyli o życie w szpitalu. Lekarze od początku nie pozostawiają jednak złudzeń - jeśli przeżyją, będzie to cud. Ale cudu nie było. Obaj umarli w poniedziałek, trzy dni po makabrze na Sudeckiej. - Odeszli w wyniku obrażeń zadanych z rąk zbrodniarza - ogłosiła policja. Daniel Łuczyński miał 45 lat, Ireneusz Michalak - 47.
Prokurator postawił Maksymilianowi F. zarzut zabójstwa. Mężczyzna odmówił jednak składania wyjaśnień i nie przyznał się do winy. - Grozi mu dożywocie - informowali śledczy.
Maksymilian F. wiele miesięcy spędził na obserwacjach psychiatrycznych. Lekarze z Kliniki Psychiatrii Sądowej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, a wcześniej ci ze Szpitala Psychiatrycznego przy Areszcie Śledczym w Szczecinie nie mieli wątpliwości - zabójca policjantów w chwili gdy strzelał do policjantów, był niepoczytalny.
- Z opinii zespołu biegłych jednoznacznie wynika, że w czasie zarzucanych mu czynów, z powodu objawów głęboko zaburzonej osobowości, zdolność pokierowania swoim postępowaniem przez Maksymilian F. była wówczas zniesiona - przekazała nam już w lipcu Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.
Prokuratorzy nie mieli w tej sytuacji innego wyjścia, jak umorzenie sprawy. Kodeks karny jest jednoznaczny: "Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem" - głosi jego art. 31.
Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie sąd. Posiedzenie zaplanowano na najbliższy czwartek. Maksymilian F. nie będzie uczestniczył w nim osobiście. Z sądem ma się połączyć online.
Czy mężczyzna wyjdzie na wolność? Najpewniej nie, choć i o tym zdecyduje sąd. - Wszyscy powołani biegli stwierdzili, że Maksymilian F. bezwzględnie wymaga umieszczenia w ramach środka zabezpieczającego w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym o maksymalnym stopniu zabezpieczenia - podkreśla Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Czyli i tak ma dożywocie, tylko w psychuszce...
Czyli i tak ma dożywocie, tylko w psychuszce...