Reklama

Wybory prezydenckie 2020. We Wrocławiu brakuje chętnych do liczenia głosów

22/04/2020 09:29

W ubiegły poniedziałek Komisarz Wyborczy powołał 131 obwodowych komisji wyborczych, które na terenie Wrocławia i okolicznych gmin miałby przeprowadzić wybory prezydenckie. We Wrocławiu udało znaleźć obsadę 100 lokali wyborczych. To mniej niż 1/3 wszystkich punktów, w których głosują wrocławianie. Wszystko przez to, że brakuje chętnych do liczenia głosów.

Część kandydatów nie wystawiła swoich kandydatów do komisji


W poniedziałek zostały powołane pierwsze Obwodowe Komisje Wyborcze, które miałby zająć się przeprowadzeniem i liczeniem wyników wyborów w lokalach wyborczych. Pierwszeństwo zgłaszania kandydatów miały komitety wyborcze kandydatów startujących w wyborach. Nie wszyscy skorzystali z tej możliwości.


Wśród członków powołanych we Wrocławiu komisji dominują osoby zgłoszone przez komitet wyborczy Andrzeja Dudy. Kilkudziesięciu swoich delegatów do komisji w naszym mieście zgłosiły też komitety Roberta Biedronia i Krzysztofa Bosaka . Dwójkę swoich członków do komisji oddelegował komitet Szymona Hołowni.

Reklama

Do komisji zostali powołani za to delegaci kandydatów, którzy nie zebrali 100 tys. podpisów i ich nazwiska nie znajdą się na kartach wyborczych (komitety Stanisława Żółtka, Pawła Świtonia, Grzegorza Sowy, Waldemara Witkowskiego, Dariusza Placzyńskiego).


Przypomnijmy, że w zaplanowanych na 10 maja wyborach prezydenckich startuje 10 kandydatów. Ich pełną listę można znaleźć tutaj.


Sutryk: „Robimy rzeczy, które będziemy mogli sobie wsadzić w buty”


Sprawę we wtorek skomentował prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, który już miesiąc temu mówił, że organizacja wyborów w czasie epidemii to działanie przeciwko zdrowiu i życiu mieszkańców. – We Wrocławiu nie zebraliśmy oczywiście odpowiedniej liczby chętnych. Ale to i tak nie ma znaczenia, bo pamiętacie, że rozkręciliśmy dużą polską spółdzielnię, „spółdzielnię daremnych trudów” czyli robimy rzeczy, które będzie można sobie wsadzić w buty – skomentował we wtorek na Facebooku prezydent Jacek Sutryk.

Reklama

Prezydent od dawna jest przeciwnikiem przeprowadzenia wyborów 10 maja. We wtorek prezydent po raz kolejny mówił, że w Polsce powinno się wprowadzić stan klęski żywiołowej, który umożliwiłby zmianę daty wyborów prezydenckich. Sutryk skrytykował też korespondencyjną formę wyborów i stwierdził, że wynik zaplanowanych na maj wyborów może być podważane przez organizacje międzynarodowe. – Wybory powinny być powszechne, równe, bezpośrednie i tajne. Te fundamentalne zasady zapisane w konstytucji nie będą zachowane – przekonywał prezydent Wrocławia.


Wybory 2020. Tradycyjne czy korespondencyjne?


Wciąż nie wiemy, w jaki sposób i czy w ogóle odbędą się zaplanowane na 10 maja wybory prezydenckie. Przepisy, które miałby pozwolić na głosowanie korespondencyjne wciąż się dyskutowane w senacie.

Reklama

Wśród propozycji polityków różnych opcji znalazły się też m.in. zmiana konstytucji pozwalająca na wydłużenie kadencji obecnego prezydenta, czy wprowadzenie stanu klęski żywiołowej (zamiast obowiązującego stanu epidemii), co zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami pozwoliłoby zmienić datę wyborów.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości