Reklama

11 listopada przekonaliśmy się, że Wrocław nie jest jednak jeszcze tak bardzo polskim miastem. Gdyby tropiciele regermanizacji pytali…

14/11/2025 07:01

W ścisłym centrum Wrocławia mamy przeurocze pomniki Anonimowego Przechodnia i Ku czci Zwierząt Rzeźnych. Często fotografowane przez turystów. I skromne popiersie Ignacego Paderewskiego, jednego z sześciu Ojców Niepodległości, o którego istnieniu wie zapewne niewielu wrocławian z dziada pradziada, że o tych z krótszych stażem nie wspomnę. Inny Ojciec stoi trochę schowany w krzakach, a pozostali się nie doczekali, choć o dwóch jeszcze walczono, ale nie było klimatu… Dlatego niniejszym postuluję uhonorujmy godnie całą szóstkę. Wszystko po to, abyśmy mieli gdzie wreszcie godnie uczcić ważne momenty z historii naszej ojczyzny.

Jak we Wrocławiu świętujemy 11 listopada Narodowe Święto Niepodległości? Odpowiedź musi być wymijająca – dobrze, że świętujemy i to już jest jakiś sukces. Bo jak jeszcze niektórzy pamiętają, kiedyś nie bardzo można było. Wtedy, gdy naszym krajem rządzili ludzie, którzy uznawali, że wolna Polska zaczęła się dopiero po 1945 roku. Co ciekawe, przedstawiciel partii ówcześnie dyktującej nam takie rozumienie historii – Włodzimierz Czarzasty - za kilka dni zostanie marszałkiem Sejmu RP. Chichot historii? Raczej rechot.

Ale wróćmy na wrocławskiego podwórko. Otóż 11 listopada odbyły się dwa jakże inaczej kolorowe pochody. Pierwszy, czyli Radosna Parada Niepodległości, przemaszerował spod Centrum Historii Zajezdnia na wrocławski Rynek. Natomiast po południu Marsz Polaków, z zupełnie innymi hasłami i uśmiechami, ruszył spod Dworca Wrocław Główny, by dotrzeć pod katedrę na Ostrowie Tumskim.

Reklama

Dlaczego akurat te miejsca wybrano? Czy są one jakoś symboliczne dla polskiej historii? Tu oczywiście pomijam jakże oczywistą symbolikę Ostrowa Tumskiego, choć dlaczego by gdzieś tam nad brzegiem Odry nie postawić figury Mieszka I, który według legendy, miał właśnie tam czekać na przybycie swej małżonki Dąbrówki z rodu Przemyślidów. A na naszym Rynku co takiego ważnego mamy? Fredrę i fontannę Zdrój. Oczywiście znam wartość twórczości najsłynniejszego polskiego komediopisarza, choć o drugiej postaci już wolałbym w tym miejscu się nie rozpisywać, ale tylko delikatnie przypomnę, że przed 1945 rokiem, gdy miastem tym rządzili Niemcy, na Rynku stały dwa pomniki ich cesarzy. I każdy odrobinę myślący wie, że ani przez chwilę nie pojawia się tu myśl, aby powrócili.

Ok, stoi tam co stoi, choć wszystko można zmienić, ale nasuwa się też inne pytanie: dlaczego nikomu nie przeszło przez myśl, aby z jednym z drugim marszem udać się kilkaset metrów dalej -  pod pomnik Bolesława Chrobrego. Jakoś bardzo nie lubimy w tym mieście naszego pierwszego króla, który przecież 1025 lat temu uczynił tu biskupstwo. I wszystkie te przywoływane konotacje, o których już mi się tu nie chce wspominać, wydają się lekko śmieszne. Nawet te odwołujące się do estetyki postumentu.

Reklama

Nieliczni politycy, z grona tych licznych którzy chcieli się pokazać podczas tego święta, odkryli że w samym centrum miasta jest niewielki pomnik, a właściwie popiersie Ignacego Paderewskiego, który uznawany jest z jednego z sześciu Ojców Niepodległości. Otóż mistrz Paderewski stanął, z inicjatyw wrocławskiego biznesu, przy ul. Krupniczej, w 2018 roku. Tuż obok niszczejącego budynku dawniej należącego do Gwardii Wrocław. Budynku, w którym w 1891 roku Paderewski koncertował.

W naszym mieście ponad 10 lat temu, też po niezłych bojach, w bardziej okazały sposób uhonorowana innego Ojca Niepodległości Wojciecha Korfantego. Okazały pomnik, byłego studenta wrocławskiego uniwersytetu, znajduje się na osiedlu Borek. Kto go widział? Choć naprawdę trzymetrowy.

Reklama

A pozostali? Czyli Wincenty Witos, Ignacy Daszyński, Roman Dmowski i Józef Piłsudski? Niektórzy to nawet przypuszczali, że całkiem niezły pomnik Anonimowego Przechodnia, autorstwa Jerzego Kaliny, to oryginalne nawiązanie do marszałka, ale  chyba nie to artysta miał jednak na myśli.  Zwłaszcza, że jeszcze na początku 2018 roku media donosiły:

„Pomnik Niepodległości powinien stanąć za 2-3 lata na skwerze między pl. Legionów a skrzyżowaniem ul. Piłsudskiego i Kościuszki. Konkurs ruszy w lutym. Są szanse, że na cokole stanie sam marszałek. Projekt pomnika zostanie wybrany do końca roku. Urzędnicy dadzą rzeźbiarzom pełną swobodę przedstawienia niepodległości”.

Reklama

Na szansach się skończyło, bo… nie chcieliby Państwo po raz setny słyszeć tych kłótni i pokrętnych tłumaczeń, przy których spory przywoływanego Piłsudskiego z innym Ojcem Romanem Dmowskim wydają się dziecinną bajką. Choć owym dwóm bohaterom to naprawdę chyba poszło o kobietę, a potem rzuciło się to na sprawy światopoglądowe. Nie pierwszy i ostatni raz w naszej historii.

Była też próba uczczenia pomnikiem Dmowskiego. Nawet wrocławianie sprytnie sobie to wykombinowali. Zgłosili taki pomysł w ramach Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego w 2015 roku. Odpowiedź jednak pozbawiła ich złudzeń: „Stawianie pomników z mocy prawa znajduje się w gestii Rady Miejskiej, zatem projekt nie może być procedowany w ramach WBO”.

Reklama

Także bez szans, a lewa strona wrocławskiej sceny politycznej zapewne od tego czasu świętuje. A 11 listopada spotkali się pod słupkiem. Na którym jest nazwa ulica Marii Dulębianki. Aktywiści spod znaku Zieloni Wrocław stojąc pod słupkiem napisali taki komunikat: „Nasze spotkanie to nie tylko gest pamięci. Działamy! Już niedługo, wspólnie z naszym Radnym Miejskim Robertem Suligowskim, złożymy wniosek o godne upamiętnienie Marii Dulębianki oraz innych Kobiet Niepodległości. Chcemy, aby na skwerze przy ul. Marii Dulębianki stanęła tablica pamiątkowa, która będzie stale przypominać mieszkankom i mieszkańcom Wrocławia o jej bohaterskiej postawie i o wkładzie wszystkich kobiet w odzyskanie przez Polskę niepodległości”.

To ja sobie pozwolę tylko uzupełnić, iż ta bohaterka, uważana za twórczynię podwalin polskiego feminizmu, uczestniczyła w 1918 roku w wojnie polsko-ukraińskiej, za co uhonorował ją odznaczeniem sanacyjnym prezydent Ignacy Mościcki…

Reklama

I my teraz chcemy wywlekać takie sprawy, że była jakaś wojna polsko-ukraińska, takie jątrzenie ran? Teraz? No ja już nic nie rozumiem.

W każdym razie jeszcze nie ma wniosku, spod słupka, by tę długoletnią przyjaciółkę Marii Konopnickiej (nie dam się wciągnąć w plotki) zarejestrować jako siódmego Ojca Niepodległości czy też pierwszą Matkę.

Zakładając jednak zupełnie poważnie, że jest tych bardzo różniących się poglądami i wręcz walczących wtedy ze sobą, sześciu Ojców Niepodległości, to dlaczego Wrocław nie mógłby jako pierwsze miasto w Polsce uhonorować ich wszystkich? Jak mamy być wyjątkowi, to bądźmy. Sześć pomników w jednym miejscu albo jeden, ale duży. Niech artyści pokażą jak to można zrobić, a my w tym czasie przestańmy się kłócić, który był cacy, a który be. W końcu wszyscy nasi bohaterowi tam będą razem. A miejsce, gdzie mogliby „się spotkać”, moim zdaniem, jest tylko jedno – plac Wolności. Nie tylko nazwa zobowiązuje, ale i przestrzeń położona między Operą Wrocławską a Narodowym Forum Muzyki.

Reklama

Wielu polityków, którym ideologii endecka jest raczej obca, dość często lubi powoływać się na słowa Romana Dmowskiego „Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie”.

Cóż autor miał na myśli pisząc te słowa w 1902 roku w pracy „Myśli nowoczesnego Polaka”. Wyjaśniał dalej, że idzie o poczucie własnej godności, to samo, „które zabrania człowiekowi kraść lub żebrać, nie pozwala mu również korzystać z dóbr narodowych, nie dokładając nic do nich od siebie, nie pracując nad ich pomnożeniem i nie biorąc udziału w ich obronie”.

Reklama

Te pomniki powinny właśnie być naszym „obowiązkiem polskim”, „pomnożeniem dóbr narodowych” i miejscem, gdzie będziemy mogli też te obowiązki godnie wypełniać.

PS. I gdy wreszcie wypełnimy/wypełnicie „obowiązki polskie”, to wtedy kompletnie już nikomu nie powinno przeszkadzać, że na którymś moście, gdzieś na szczycie, będzie widniało słowo „keiser”

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Agatwro5 2025-11-15 11:13:15

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wilhelm_II_Hohenzollern

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bakuta132 2025-11-16 13:27:11

    Nigdy w życiu nie przeczytałem większych bredni

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ojciec Piją 2025-11-18 00:08:04

    Nie "keiser", tylko "Kaiser". To słowo jest wyjątkiem w języku niemieckim.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości