Reklama

Gorzkie żale w dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej Michał Jaros będzie odprawiał jeszcze po Wielkanocy?

03/04/2026 07:01

Żal duszę ściska, serce boleść czuje – te słowa wielkopostnych „Gorzkich żali" w cichości mruczą działacze dolnośląskiej KO, którzy nie potrafią zrozumieć co dzieje się w ich partii. Zastanawiają się też, czy ich lider, Michał Jaros, mówiąc „Uważam, że ta sprawa jest wykorzystywana politycznie" pośrednio przyznaje się do winy, że to jego środowisko rozdmuchało aferę w Kłodzku. I czy jest na pewno tym liderem? Nadzieję pokładają w działaniach ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka - poprosił o akta sprawy i orzekł „Tam powinny być najsurowsze kary". Czyli rozwiązanie struktur partii w regionie także?


Jeśli ktoś ma pretensję o kojarzenie spraw religijnych z polityką, to należy wyjaśnić, że Kościół od setek lat jest uczestnikiem walk o władzę. Jego przedstawiciele potwierdzali to wielokrotnie. Na przykład papież Pius IX w słynnym „Syllabusie”, gdzie jako 55 punkt zapisał, że błędem jest uważanie, iż „Kościół ma być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła”.

Natomiast współcześnie zupełnie rozbrajające było, gdy kilka dni, po kolejnym głośnym wystąpieniu krakowskiego metropolity kardynała Grzegorza Rysia, ktoś stwierdził, że „wreszcie Kościół zostanie wyrwany z rąk prawicy"... Kardynał nie zaprzeczył.

Reklama

Poza tym, „Gorzkie żale", to typowo polskie wielkopostne nabożeństwo, które automatycznie nasuwa się w tych dniach, gdy jeden z prominentnych działaczy narzeka: „Ta partia nie może dobrze funkcjonować, gdy człowiek obserwuje zestawienie z wyborów na szefa regionu, a tam widnieje, że wydano ponad 80 kart do głosowania więcej niż było głosujących, a pamiętajmy, że Michał Jaros wygrał z Moniką Wielichowską sześcioma".

Wicemarszałek Sejmu, Monika Wielichowska, jeszcze w dniu wyborów,  8 marca, złożyła protest, który gdzieś przepadł. Jaros, zapytany przez „Gazetę Wrocławską" czy sprawa została wyjaśniona, odpowiedział:  „Myślę, że została wyjaśniona przez komisje wyborcze, zarówno krajową, jak i regionalną".

Reklama

Przewodniczący regionu nie wie, tylko „myśli"? Ciekawe...

Wtajemniczeni mówią, że Wielichowska i Jaros stanęli przed obliczem Michała Kierwińskiego, sekretarza generalnego KO i usłyszeli: macie się dogadać! Jaros więc uczynił Wielichowską wiceprzewodniczącą partii w regionie i oboje podali sobie ręce. Ale wystarczy popatrzeć na tych fotografiach na minę wicemarszałek. Pojawiają się tam wszystkie emocje, tylko nie radość i przekonanie, że dobrze zrobiłam.

- To wygląda jak podanie rąk Solejuka i Wargacza, gdy zmuszeni przez proboszcza czynią znak pokoju, kiedy ich zakochane dzieci uciekły, ponieważ obie rodziny są skłócone od pokoleń. Kojarzy pan redaktor taką scenę z serialu „Ranczo"? – wytłumaczył inny znany działacz Koalicji Obywatelskiej.   

Reklama

Tylko z jakiego powodu Monika Wielichowska ma się uśmiechać? Przegrała, choć wszyscy zapewniali ją, że wygraną ma w kieszeni. Podobno z samym premierem na czele. Doskonale też wie, że w polityce nie ma przypadków i nie chce patrzeć w oczy Michałowi Jarosowi, ponieważ może podejrzewać, że to jej konkurent miał interes w tym, by nagłośnić aferę pedofilską w jej Kłodzku,  w którym w strukturach PO działała skazana Kamila L.

Złośliwi twierdzą, że Jaros nawet pośrednio się do tego przyznał. We wspomnianej rozmowie wyznał: " Uważam, że ta sprawa jest wykorzystywana politycznie”. Potem jeszcze dodał: „Nikt nie skupia się na tym, co rzeczywiście się wydarzyło, na dramacie tej rodziny".

Reklama

Ale już nie wyjaśnił, czy on sam i jego partia na tym się skupili, gdy kilka lat temu pojawiły się zarzuty wobec działaczki PO i jej męża.

Niewykluczone, że nie ma odpowiedzi na protest wyborczy Wielichowskiej właśnie ze względu na ową aferę kłodzką. Ponieważ teraz już obu spraw nie da się traktować osobno. A Donald Tusk rzekomo nakazał milczenie, o czym poinformował „Newsweek”: „Sprawa z Kłodzka, w której zapadły surowe, choć nieprawomocne wyroki za przestępstwa wobec dzieci, stała się paliwem dla ostrej wojny politycznej i medialnej. Podczas gdy politycy Prawa i Sprawiedliwości intensywnie ją wykorzystują, Koalicja Obywatelska konsekwentnie milczy - jak wynika z ustaleń dziennikarzy, jest to element świadomej strategii PR”. 

Reklama

No niekoniecznie cała. Wskazówek premiera nie posłuchał radny sejmikowy Marcin Borys, wspierający w partyjnych wyborach Michała Jarosa. Dla portalu salon24.pl powiedział, że Monika Wielichowska koniecznie musi zabrać głos: 

„Jestem bardzo mocno zszokowany, że nawet taka partia jak Koalicja Obywatelska nie potrafi stanąć w prawdzie. Część działaczy chyba udaje, że tematu nie ma. Ja bym po prostu stanął w prawdzie i powiedział jak było. Kim była ta pani Kamila, co robiła w strukturach”.

To nie pierwsze wystąpienie radnego, które jest wbrew partii. Borys wcześniej już podpadł Jerzemu Pokojowi, przewodniczącemu Sejmiku z KO i Monice Włodarczyk, szefowej klubu radnych. Czy teraz odezwie się Donald Tusk? Czy tylko poprosi wiceministra swojego rządu Piotra Borysa (zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa), by zrobił porządek w rodzinie i lubińskich strukturach KO, do których należy ten pierwszy, a drugi jest ich szefem.

Reklama

W ostateczności i Wielichowska zabrała głos wydając w czwartkowe popołudnie oświadczenie, które właściwie można streścić tytułem najsłynniejszej piosenki Edyty Górniak „To nie ja byłam Ewą”.

O ile premier nakazał milczenie w sprawach kłodzkiej afery, to pytanie czy nie zechce jej wykorzystać, by wreszcie zrobić porządek w całych dolnośląskich strukturach. Z wiadomych powodów nie na rękę jest uznanie protestu. Niektórzy liczą, że sprawa jednak nie jest zamknięta.

Działacze, którzy od dawna już nie sprzyjali Jarosowi, zadają sobie pytanie, czy jednak nie jest to tak, że premier nie kazał komunikować też o rozstrzygnięciu protestu, bo może zechce wykorzystać tę sprawę, by usnąć Michała Jarosa w cień. Co chciał zrobić podczas poprzednich wyborów partyjnych, popierając na Dolnym Śląsku Romana Szełemeja, prezydenta Wałbrzycha, czy teraz wskazując na Wielichowską. W każdym razie kłodzką sprawą zajął się już minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Niektórzy, spoza KO, spekulują że po to, by usunąć kompromitujące materiały dotyczące wicemarszałek Sejmu, inni znowu twierdzą, że może chce zrezygnować z apelacji, by sąd nie podwyższył wyroku Kamili L. Wszak jednak była w PO… Sam Żurek twierdzi zupełnie co innego.

Reklama

 - W takich sprawach, bardzo trudnych, ponoszę też odpowiedzialność wizerunkową za prokuraturę – tłumaczy szef resortu.- Czasem moje decyzje są komentowane, gdy muszę zdecydować o cofnięciu aktu oskarżenia, albo gdy uważam, że jakieś rozstrzygnięcie sądu jest zbyt łagodne.

- Chciałbym wiedzieć, jaka była rola tej pani, która została skazana na 6 lat więzienia - dodaje. - Ktoś powie, że to też wysoki wyrok. Ale tam koszmar tej sprawy jest tak wielki. Tam powinny być najsurowsze kary.

- Pytanie czy też nie dla tych, którzy kierowali dolnośląską Platformą Obywatelską, gdy o sprawie zrobiło się już głośno – zastanawiają się z nadzieją na zmiany w swojej partii niektórzy działacze KO.

Reklama

Pewne jest jedno. Gorzkie żale na pewno jeszcze będą „odprawiane” w tej partii, wbrew tradycji, także po Wielkanocy. Pytanie tylko, czy to Michał Jaros czy też jego przeciwnicy będą śpiewać:

Gorzkie żale przybywajcie,
Serca nasze przenikajcie,
Rozpłyńcie się me źrenice,
Toczcie smutnych łez krynice.

Ale na szczęście tak mają ewentualnie tylko ci, co w Koalicji Obywatelskiej.

Państwu natomiast z okazji pięknych wiosennych świąt Wielkiej Nocy życzę tylko radości i  uśmiechu!

Zupełnie innego niż ten na twarzy wicemarszałek Moniki Wielichowskiej, gdy „godzi” się z Michałem Jarosem.

Reklama

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/04/2026 08:10
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości