Prezes Konfederacji Korony Polskiej znów nie dopuścił do postawienia mu przez wrocławską prokuraturę zarzutów związanych z napaścią na szpital w Oleśnicy. W czasie, gdy śledczy próbowali mu je odczytać, wyszedł z sali. Wcześniej złożył wniosek o przeniesienie sprawy do innej prokuratury, bo tę wrocławską zamierza podać do sądu.
Grzegorz Braun twierdzi, że wrocławscy śledczy naruszyli jego dobra osobiste. Zamierza ich za to pozwać. - Wrocławska prokuratura jest stroną w sprawie, a zatem gdyby dalej prowadziła postępowanie, popadałaby w ewidentny konflikt interesów - oznajmił prezes Konfederacji Korony Polskiej po tym, gdy rano opuścił budynek Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Wyszedł z niego, gdy prokurator zaczął odczytywanie politykowi zarzutów. Procedury tej nie dokończył, zgodnie z prawem zarzuty nie zostały więc skutecznie ogłoszone.
Grzegorz Braun już od kilku miesięcy gra z wrocławskimi prokuratorami w kotka i myszkę. Śledczy próbują postawić mu zarzuty związane z pozbawieniem wolności, naruszeniem nietykalności osobistej i znieważeniem lekarki - ginekolog ze szpitala w Oleśnicy.
W ciągi kilku ostatnich tygodni polityk już cztery razy uniknął konfrontacji z prokuratorem. Najpierw przedstawił zwolnienie lekarskie, potem oskarżył mającą stawiać mu zarzuty prokurator o przestępstwo. Gdy wyznaczono trzeci termin nie przyjechał, bo miał ważne sprawy jako europoseł. Gdy wczoraj wreszcie pojawił się we Wrocławiu, znów złożył wniosek o wyłączenie jednej ze śledczych. Zarządzono przerwę w przesłuchaniu, a gdy się skończyła, Brauna w prokuraturze już nie było. Zniknął bez śladu.
- Dotychczasowe zachowania Grzegorza Brauna, w ocenie prokuratora, mają na celu przedłużenie postępowania przygotowawczego i celowe utrudnienie jego prowadzenia. Ponadto, jego działania uzasadniają realną obawę, że nie stawi się on na kolejne wezwanie do siedziby prokuratury w celu przeprowadzenia z nim czynności procesowych - już w kwietniu mówił prokurator Damian Pownuk. To wtedy śledczy wystąpili do przewodniczącej Parlamentu Europejskiego z wnioskiem o zgodę na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie Brauna do prokuratury. Wniosek utknął w Prokuraturze Krajowej w Warszawie. Ta poleciła wrocławskim śledczym, by jeszcze raz spróbowali wezwać polityka.
Prokuratura zamierza przedstawić Braunowi sześć zarzutów, w tym cztery dotyczące zdarzeń z 16 kwietnia 2025 roku, gdy polityk wtargnął do Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy. Według śledczych miał wówczas bezprawnie pozbawić wolności lekarkę Gizelę Jagielską, naruszyć jej nietykalność cielesną, znieważyć ją słownie oraz pomówić o niezgodne z prawem działania zawodowe. Kolejne zarzuty mają dotyczyć zniszczenia plakatów w Opolu i publicznego namawiania do popełnienia przestępstw w programie internetowym z grudnia 2023 r.
W sprawie oleśnickiego incydentu zarzuty usłyszała już działaczka Konfederacji Korony Polskiej, Marta C., oraz cztery inne osoby. Prokuratura zarzuca im m.in. pozbawienie wolności i naruszenie nietykalności lekarki w czasie tak zwanego „obywatelskiego zatrzymania”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze