Reklama

Kiedy Bolesław Chrobry wreszcie zostanie honorowym obywatelem Wrocławia?! Może i prezesem Śląska. A za błędy językowe za kraty

Czym naraził się wrocławskim radnym Bolesław Chrobry „ludów swoich pan dobry", osoba królująca, który już w 1000 roku ustanowił w naszym mieście biskupstwo? Do dziś nie dostąpił tytułu Civitate Wratislaviensis Donatus, choć honorowym obywatelstwem mogli się poszczycić Władysława Gomułka czy radziecki marszałek Konstanty Rokossowski. PiS - owi mógł się narazić tym, że miał utrzymankę. Natomiast lewicującym politykom, że była ona z Kijowa. A z Wrocławia jest ministrzyni, twarz zmian, przez które już niedługo za błędy językowe będziemy ukarani, nie powtarzaniem klasy, ale może nawet więzieniem. Od kilkudziesięciu lat politycy nie brali się tak ostro za językoznawstwo.

 - Bolesław Chrobry jest jedynym polskim królem, który wydatnie przyczynił się do rozwoju Wrocławia jako metropolii, zakładając tu biskupstwo i fundując katedrę. Fakt ten miał niebagatelne znaczenie, wskazując właśnie Wrocław, jako ośrodek władzy kościelnej, a co za tym idzie, dając ogromny impuls do gromadzenia się ludności, podniesienia znaczenia grodu, rozwoju gospodarczego. Dziś miasto, przywołując swoją wielokulturową przeszłość, ma prawo podkreślić zasługi polskiego monarchy – pisali na przełomie XX i XXI wieku pomysłodawcy postawienia we Wrocławiu pomnika pierwszego polskiego króla. Uparli się i pomnik postawili obok Renomy, choć za bardzo im władze nie pomagały (określenie to należy uznać za elegancki eufemizm), ale to by było na tyle jeśli chodzi o tego potężnego władcę.

Za co go politycy tak nie lubią? Odpowiedź wydaje się nawet prosta. Chrobry od dziesiątek lat związany jest z ruchami narodowymi. A jak wiadomo, od lat nasza władza mniej lub bardziej, wywodzi się z lewicy. Ale to przecież nie syn Mieszka i Dobrawy wymyślił Romana Dmowskiego czy rodzinę Giertychów…

Reklama

A przecież jeszcze w czasach zaborów Władysław Bełza (ten od „Kto Ty jesteś? Polak mały…”) pisał, a ludzie to ze wzruszeniem deklamowali    

Bolesław Chrobry, dzieło ojcowe,

Chlubnie do końca prowadzi.

Dwakroć Kijowian gromi na głowę,

Z Pomorzem kończy najgładziej.

Graniczne słupy od rzeki Sali

Po Dniepru stawia aż tonie;

Pierwszy to z władców, co najwspanialej

W królewskiej błyszczy koronie.

Spieszę wyjaśnić, że te wersy o Kijowie to nie dlatego, że tak kazał Putin mi lub tym bardziej Bełzie. Żaden z nas, na sto procent, nie ma licznych zdjęć ze ściskania się  z przywódcą Rosji i żaden z nas, jak obecny szef polskiego MSZ kilka lat temu, nie mówił, że „ Putin to nie Stalin – jeśli morduje to detalicznie, a nie hurtowo”.  Jak ktoś taki mógł ponownie trafić do rządu… Ale wróćmy do Chrobrego i jego wrocławskich konotacji.

Reklama

Nie tylko pomysłodawcy pomnika króla uważają, że ów władca zasługuje na szczególne traktowanie we Wrocławiu.

- Tysiącletnie dzieje Wrocławia to niesamowita mozaika. Bolesław Chrobry sytuuje się u progu tej wielkiej historii. Za dokonania na rzecz miasta należy pomyśleć nawet o drugim pomniku dla monarchy, na przykład na Ostrowie Tumskim – mówił przed laty w wywiadzie prof. Stanisław Rosik z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego.

 I może sobie pan profesor opowiadać. Zapewne ktoś jeszcze z Państwa pamięta jak hucznie w 2000 roku w mieście obchodzono milenium Wrocławia. Było na bogato i wtedy też kilka pięknych fortun się zaczęło, ale nikomu do głowy nie przyszło, by tytułem Civitate Wrativiensi Donatus uhonorować tego, dzięki któremu można było obchodzić tak niezwykłą rocznicę. Nie chcę naprawdę umniejszać zasług tych zacnych postaci, które tego zaszczytu dostąpiły, wtedy akurat Jan Nowak Jeziorański, ale cały czas nasuwa się pytanie: o co chodzi z tym Bolesławem,  o którym na początku II RP Cecylia Niewiadomska pisała: „To Bolesław, mąż chrobry, ludów swoich pan dobry,/ Ale straszny na zdrajce i wrogi”. Czytając kronikarzy i poetów człowiek nabiera przekonania, że władca ów spokojnie dałby sobie radę nawet w roli prezesa Śląska Wrocław, bo jak się okazuje nikt się sprawdza na tym stanowisku i co rusz ktoś nowy za sterem. Przypominam tylko, że jakiś czas temu proponowałem i uważam, że to nadal dobry pomysł, by klub ten oddać na licytację WOŚP, zwłaszcza, że za kilkanaście dni kolejna edycja i wszyscy byliby szczęśliwi. Ale to tylko malutka dygresja.

Reklama

Powróćmy do tej listy honorowych obywateli Wrocławia. Pomijam oczywiście tych sprzed 1945 roku. Nie wiem, czy Państwo wiedzą, ale nasze miasto przed wieloma laty wyróżniło nie tylko wspomnianych Władysława Gomułkę czy radzie   ckiego marszałka Konstantego Rokossowskiego, ale też na przykład Sarkisa Martirosjana lub Rodiona Malinowskiego. Znamy? To też radzieccy żołnierze. Na liście uhonorowanych widnieje także polsko-radziecki generał Stanisław Popławski, który w 1956 roku tłumił robotnicze protesty w Poznaniu.

A Chrobrego nie ma… Gdyby ktoś chciał przytoczyć argument, że kto teraz w jego imieniu odbierze nagrodę, to po pierwsze, jak ktoś miał przynajmniej cztery żony i jedną udokumentowaną nałożnicę – ową Przedsławę Włodzimierzównę, to jakieś geny musiały przetrwać. Za trudne? No to są „ojcowie” Bolesława Chrobrego, który stoi u zbiegu Świdnickiej i Podwala - Krzysztof Wójcik, Tomasz Kabat i Krzysztof Mironowicz.

Reklama

Znają Państwo jeszcze jakieś powody dlaczego ten pierwszy polski król przez dziesięciolecia jest pomijany przez rządzących Wrocławiem? Proszę, czekam…  

 Na pewno za Bolesławem Chrobrym ani przez minutę nie będzie optować absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego - Agnieszka Ewa Dziemianowicz-Bąk, która szefuje resortowi rodziny, pracy i polityki społecznej. A to dlatego, że należy do Lewicy. Jak wiadomo partia ta powstała na gruzach komunistycznej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i kultywuje jej tradycje. Twarzą tej kontynuacji jest jej obecny szef, Włodzimierz Czarzasty, który zaczynał karierę polityczną we wspomnianej PZPR, powstałej jeszcze w czasach stalinowskich. A wtedy Chrobry to był wróg klasowy, choć teraz to tylko przebrzydły nacjonalista.

Reklama

Dobra, do współczesności Franas. Otóż szefowa tego resortu jest twarzą, bo nikt personalnie nie przyznaje się do autorstwa, nowelizacji kodeksu pracy, która weszła w życie pod koniec ubiegłego roku. Jedną z istotnych zmian jest nałożenie na pracodawców obowiązku, by ogłoszenia o naborze na stanowisko oraz nazwy stanowisk były neutralne pod względem płci. A jak nie to grzywna 2 tysięcy złotych, albo nawet i ponad dwa razy więcej. Na razie więc łagodnie.  

Czyli teraz według Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, zamiast stolarza lub stolarki, w ogłoszeniu ma widnieć osoba stolarska. Oczywiście pojawia się mnóstwo pytań czy wątpliwości i w tej chwili czekam na ogłoszenia, gdy zaczną być poszukiwane osoby od proktologii, dendrologii czy choćby rzeczoznawstwa rolniczego.  

Reklama

Ale to nie wszystko. Nieco wcześniej pojawiło się nowe rozporządzenie ministra rodziny, pracy i polityki społecznej z 21 października 2025 r. w sprawie klasyfikacji zawodów i specjalności na potrzeby rynku pracy. Zapisano tam: „zawód nie ma płci.” Ok, ale nie tylko ja to zauważyłem, że gdy wejdzie się na stronę rządu to widnieje jak byk: dr Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. To ma płeć czy nie? Czy szefowa resortu łamie ustanowione przez siebie prawo? Zwłaszcza, że obok w tym resorcie jest Aleksandra Gajewska, Sekretarz Stanu. Czyli ani sekretarka, ani sekretara, ani nawet sekretarzyni… To jakiej płci jest pani Gajewska? Chyba innej niż jej szefowa…

Mówią Państwo, że totalny brak konsekwencji? Nie, to robienie ludzi w balona, by tylko realizować jakieś swoje ideologiczne urojenia. A najśmieszniejsze, że jak widać autorzy tego pomysłu sami się już na początku zakiwali. Choć śmieszne to tylko będzie przez chwilę, ponieważ te bzdury przecież zapisane są w prawie, a jego nieprzestrzeganie jest zagrożone karą. Teraz jeszcze tylko pieniężną.  

Reklama

No i jeszcze jedno. Nie chcę pisać, że w życiu nie ma przypadków, bo jeszcze się zdarzają, ale jak tak popatrzeć wstecz, to ostatni raz politycy zajmowali się sprawami języka, gdy w1950 r. w gazecie „Prawda” ukazał się artykuł „Marksizm a zagadnienia językoznawstwa" a jako autor widniał Józef Stalin.

 I ktoś tu się boi Chrobrego…

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/01/2026 08:28
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości