Obstawiamy? W wyborach parlamentarnych czy samorządowych wskazanie faworytów jest łatwiejsze. Ale gdy idzie o niedzielne głosowanie na szefów Koalicji Obywatelskiej – różnych struktur – to sprawa się komplikuje. Wiele zależy na przykład od tego, czy niektórym kandydatom uda się z sukcesem wprowadzić skuteczny system kontroli głosów „swoich wyborców”. Ale gdy pójdzie „normalnie”, to do zwycięstwa, w ostatnich godzinach, najbliżej wicemarszałek Monice Wielichowskiej w regionie i Robertowi Leszczyńskiemu we Wrocławiu.
- Po raz kolejny okazało się, że nikt nie walczy poprawę jakości działania partii, tylko o brutalne siłowanie się na rękę. I o przetrwanie czy też zdobycie większej liczby stanowisk – pożalił się jeden z kandydatów. – To jest to pękniecie, które nie może się zabliźnić od czasu słynnego Karpacza, gdy w 2013 roku Jacek Protasiewicz z Michałem Jarosem wyrolowali Grzegorza Schetynę, który niespodziewanie przegrał bój o szefa regiony ówczesnej Platformy Obywatelskiej.
Wtedy wyszło na jaw, że stronnicy Protasiewicza, w tym Michał Jaros używali przedziwnych metod, by zdobyć poparcie dla swego lidera, co opisywano choćby w „Newsweeku” w tekście o wiele mówiącym tytule „Praca za głos. Jest kolejne nagranie”.
Czy podobne smaczki wypłyną po kończącej się kampanii? Trudno przewidzieć, choć jeden z kandydatów zdradził nam, że miał obiecywane funkcje wiceprzewodniczącego, a potem i przewodniczącego Rady Miejskiej Wrocławia za wycofanie się z wyścigu i przekazanie poparcia.
Na chwilę warto zatrzymać się nad tym „przekazywaniem” poparcia. Wiadomo, że w tych wyborach głos każdego członka KO, który opłacił składki, jest tak samo ważny głos. Wszyscy są zrzeszeni w koła, ale żaden lider nie ma oficjalnych narzędzi, by zmusić swoje koło czy koła do głosowania na wskazanego kandydata. Nawet wtedy, gdy owi liderzy pomagają w opłacaniu składek, co nie jest taką rzadkością i powstają nawet specjalne budżety na ten cel. Można kontrolować sposób głosowania? Nie tylko w tej partii znane są popularne systemy fotografowania kartek przed jej wrzuceniem do urny i potem pokazywanie szefom. Są i inne, ale… to nie poradnik.
Jak widać, to przekazywanie głosów nie musi być skuteczne i stąd czasami niespodzianki. Ale na jakiejś podstawie od kilku dni pojawiają się pogłoski, że wszystko już policzono i w jednych wyborach będzie to przewaga 70 głosów, a w drugich 40… Zobaczymy.
To kto wygra? Zanim o tym, to jeszcze chwilą o tym, który chyba już przegrał swoją ostatnią szansę na powrót do dawnej świetności. Mowa o liderze, który było szefem PO nie tylko na Dolnym Śląsku, ale i w całym kraju, czyli Grzegorzu Schetynie. Wydawało się, że obecne partyjne wybory, gdy w regionie nastąpiły wielkie podziały, to idealny moment, by Schetyna znowu pokazał swe twarde oblicze. Nic z tego nie wyszło. Oczywiście polityk zdawał się kreować na męża opatrzności, ale wygląda na to, iż struktury już nie chcą go słuchać. Dawni bliscy współpracownicy od pewnego czasu postawili na innych liderów. No i Donald Tusk już nigdy nie zgodzi się na powrót swego dawnego najbliższego doradcy. Wydaje się, że te wybory to ewidentny sygnał, że czas Schetyny dobiega końca. Nawet jeśli ten będzie cały czas powtarzał, że może zostać prezydentem Wrocławia lub liczył, że ludzie mają krótką pamięć.
W sobotę oficjalnie poparł Monikę Wielichowską w wyborach regionalnych, choć było to widomo od dawna, mówiąc: „Już jutro wybieramy naszych regionalnych liderów w Koalicji Obywatelskiej. Na Dolnym Śląsku potrzebujemy powrotu do tego, co było od początku najważniejsze w Platformie Obywatelskiej - do wspólnoty, poczucia jedności i zaufania”.
Ciekawe jak na te słowa zareagował na przykład Bogdan Zdrojewski, który już na początku istnienia PO dość szybko dowiedział się, że Schetyna jest ostatnim człowiekiem, który dąży do „wspólnoty, poczucia jedności i zaufania”.
Zabrzmiało to równie wiarygodnie jak słowa jeszcze obecnego dolnośląskiego lidera KO Michała Jarosa, który przez ostatnie lata doprowadził do wielkiego skonfliktowania w swoim politycznym otoczeniu. Jaros na finiszu kampanii zadeklarował: „Koalicja Obywatelska to ludzie, którzy potrafią współpracować i budować wspólnotę ponad podziałami”. Czyżby deklaracja odejścia z partii…
Ale tak naprawdę to wcale nie oznacza , że wiceminister rozwoju i technologii nie ma szans na zwycięstwo. Jego wygrana na poziomie regionalnym byłoby chyba już niespodzianką, choć nie sensacją, ponieważ od czasów wspomnianego Karpacza wiemy, że wszystko jest możliwe. Tylko, że jego wygrana byłaby nie tyle porażką Moniki Wielichowskiej, a wszystkich elit KO, które prawie jednogłośnie wskazywały na wicemarszałek Sejmu.
Natomiast w przypadku struktur wrocławskich wszystko może się zdarzyć. Tu mogą faktycznie decydować pojedyncze głosy. Przypomnijmy, że na początku w tym wyścigu zarejestrowało się siedmiu kandydatów: Krzysztof Bryłka, Jarosław Duda-Latoszewski, Tadeusz Grabarek, Maurycy Graszewicz, Michał Jaros, Łukasz Kropski i Robert Leszczyński. W tej chwili członkowie partii będą mogli wybierać z grona Krzysztof Bryłka, Tadeusz Grabarek, Michał Jaros i Robert Leszczyński (chyba, że w ostatnich godzinach ktoś z nich jeszcze zrezygnował). Wybierać będzie grono około 600 członków partii z Wrocławia i okolic.
Cały czas mówiono, że będzie to rozgrywka Jaros kontra reszta. Dało się nawet zauważyć Bryłkę, Leszczyńskiego i Grabarka na spotkaniu z Wielichowską, co miało być sygnałem takiego podziału. Ale to naprawdę nie jest to takie proste. Szansą dla Jarosa jest na pewno fakt, że on może liczyć na wszystkie głosy działaczy, którzy chcą zmian we współpracy z wrocławskim ratuszem. Natomiast pozostali, a zwłaszcza Leszczyński i Grabarek, podzielą między siebie poparcie zwolenników istniejącej koalicji. A jej twarzą jest przede wszystkim pierwszy z tej dwójki. I to on, według różnych rachmistrzów, ma mieć największe szanse. Ale każde inne rozstrzygnięcie niespodzianką nie będzie o czym przekonamy się już w niedzielę wieczorem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze