Reklama

Krajobraz po referendum, którego nie będzie. Granowska zyskuje, Jaros znów traci, PiS się zgubił, a Jacek Sutryk nadal czeka

21/03/2025 07:01

Smutno mi, Boże! – Juliusz Słowacki cisnął się na usta, gdy patrzyłem na ostatnią konferencję SOS Wrocław. Wiele na to wskazuje, że Wielka Rewolucja Francuska nadal będzie ostatnim spontanicznym zrywem obywatelskim, który zakończył się jako takim sukcesem. Natomiast wrocławskie niepospolite ruszenie tylko wzmogło fermenty w dużych partiach i pokazało, że jeszcze przez jakiś czas bez ich udziału nic się nie zmieni. A wrocławianie po prostu nie chcą co kilka miesięcy biegać do urn.

Oczywiście, można też założyć, iż ta czwartkowa konferencja SOS Wrocław, organizatorów akcji zbierania podpisów za referendum w sprawie odwołania prezydenta Jacka Sutryka, była tylko zasłoną dymną. By jeszcze trochę zmobilizować ludzi. Im moja młodość dłużej trwa, tym łatwiej w takie rzeczy wierzę, ale…

Z ust organizatorów można było usłyszeć wiele okrągłych, ideowych stwierdzeń, że właściwie jest pięknie, że zrobili tak wiele, że sama praca była sukcesem… Ale brakowało konkretu. Tego jednego – liczby. A z oblicz wiał lekki smutek. Przez chwilę, to chyba nawet bym się wzruszył jak pokolenie moich dziadków na „Przeminęło z wiatrem czy rodziców na „Ptaki ciernistych krzewów”. Ale łza się cofała, bo wypierała ją ciekawość. Już prawie do monitora chciałem wykrzyczeć: ale ile?!!! Znaczy tych podpisów zebrali. W końcu usłyszałem, że jeszcze trochę brakuje do tej wymaganej liczby ponad 46 tysięcy. Trochę… Kończyłem klasę matematyczno-fizyczną, ale tej jednostki nie przerabialiśmy. W pewnym momencie, to w mojej głowie nawet pojawiła się myśl, że tak się męczą, tak lawirują, że może w sumie to mają mniej niż te deklarowane kilkanaście dni temu 33 tysiące.

Reklama

A potem pojawiła się kolejna wątpliwość – czy oni w ogóle to ogarniają? Bo podobno gdzieś są jeszcze listy, gdzieś jeszcze leżą jakieś teczki z podpisami… Zaczęło to wyglądać jak akcja pod hasłem: „Halina! A nie wiesz, gdzie jest moja lewa skarpetka z tej pary, co ją ostatnio miałem na ślubie Kazika?”.

- Była to piękna akcja, mobilizacja ludzi, którzy chcą naprawić Wrocław… - słyszałem od każdego kolejnego przemawiającego. No tak… Jak najbardziej… Na koniec tej konferencji to już chyba miałem tylko jeden dylemat. Czy bardziej tu mi pasuje „Sen o dolinie” Budki Suflera: „Znowu w życiu mi nie wyszło/ Uciec pragnę w wielki sen/ Na dno tamtej mej doliny/ Gdzie sprzed dni dogonić dzień…”. Czy właśnie „Hymn” Juliusza Słowackiego: „Smutno mi, Boże!/ Dla mnie na zachodzie/ Rozlałeś tęczę blasków/ promienistą;/ Przede mną gasisz w lazurowej wodzie/ Gwiazdę ognistą…/ Choć mi tak niebo Ty złocisz i morze,/ Smutno mi, Boże!”.

Reklama

Ale jeśli to była zasłona dymna, to oczywiście wszystko odszczekam i osobiście napiszę do Akademii Filmowej o stworzenie dwudziestej czwartej kategorii Oskarowej: „ Najlepsza ściema polityczna”.

Jak dobrze pamiętam, to chyba radny PiS Andrzej Kilijanek powiedział, że porażka z organizacją referendum wzmocni prezydenta Jacka Sutryka. To chyba nie tak. To praktycznie niewiele zmieni w sytuacji prezydenta Wrocławia. Przecież wie, że ludzie w ubiegłym roku go wybrali i to jest teraz jedyny ważny werdykt. Owszem, na początku było widać pewną nerwowość w magistracie i niektóre pomysły, które wyszły z ratusza, tylko dały paliwo organizatorom akcji referendalnej, bo mogli wyraźniej zaznaczyć swoją obecność i pokazać, że w magistracie ich się boją.

Reklama

Tak naprawdę sytuację prezydenta może poprawić (zmienić) jedynie sąd wydając wyrok lub prokurator stawiając kolejne zarzuty. Albo politycy, którzy ewentualnie zechcą odpowiedzieć na to pytanie SOS Wrocław: „bo kto z poważnych polityków ogólnopolskich stanie na konferencji prasowej ogłaszając wielką inwestycję rządową we Wrocławiu, kto z Komisji Europejskiej, kto z poważnych prezesów wielkich firm, które chciałyby tutaj inwestować, stanie na wspólnej konferencji prasowej z człowiekiem podejrzanym o korupcję i oszustwo”.

Najmocniej chyba ta akcja referendalna namieszała na wrocławskiej scenie politycznej. Czasami nawet niespodziewanie. Szczególnie w Platformie Obywatelskiej, która tworzy koalicję z prezydentem Jackiem Sutrykiem i Lewicą. Wspominałem już jakiś czas temu o narastającym konflikcie wiceprezydent Renaty Granowskiej, szefowej wrocławskiej PO z liderem regionalnej Platformy wiceministrem Michałem Jarosem. Nie jest trudnym do odczytania, że Jaros był cichym zwolennikiem referendum a Granowska twardo stała przy prezydencie. Więc podczas akcji referendalnej przypomniano lub wyciągnięto między innymi sprawy służbowych kart kredytowych wiceprezydent lub kwestie finansowania przez miasto klubu piłki ręcznej Śląsk Wrocław, któremu szefował mąż Granowskiej. Jestem ostatnim, który będzie bronił jakiekolwiek urzędnika, ale jakoś w tej kwestii nie zbliżył się do ratusza ani prokurator, ani nawet dzielnicowy. Bo jak wiemy od listopada ubiegłego roku, gdy jest podejrzenie, to zwłaszcza ten pierwszy potrafi i tam zapukać.

Reklama

Nieetyczne? To taki fajny erzac. Kwestia do dyskusji w miłej atmosferze przy jeszcze milszych napojach. Do znudzenia będę powtarzał. Jak coś wygląda źle, może nieetycznie, ale jest zgodne z prawem, to zmieńmy prawo. Tylko jakoś od lat nie słyszę, by ktoś się za to wziął. Powód? Prosty. Może kiedyś ci co mogliby to zmienić tam trafią i jak tylko nieetyczne, to im też będzie pasować. A nawet wtedy będzie już etyczne.

W każdym razie sprawę szumu wokół Renaty Granowskiej wykorzystał Michał Jaros i ku zaskoczeniu wielu obwieścił, że poda wiceprezydent Wrocławia do sądu koleżeńskiego. Tylko chyba do tej pory nie podał… I zamilkł.  A w tym czasie pierwszy raz poznaliśmy trochę nowe oblicze Renaty Granowskiej. Takie oficjalnie dynamiczne, która kilkukrotnie stanowczo powiedziała, że Jaros szkodzi PO, że on i jego otoczenie mają na sumieniu bardzo dziwne sprawy i raczej jest „be” niż „cacy”. Znaczy się, ewidentnie widać, że Renata Granowska postanowiła zrobić kolejny krok w swej karierze, czyli zapewne potwierdzą się pogłoski o chęci kandydowania na prezydenta Wrocławia po Jacku Sutryku. Bez względu na to, kiedy to może się wydarzyć. A może zechce i przejąć władze w regionalnej PO ? Z tym, że tu sprawa jest pewnie bardziej skomplikowana, bo jeszcze trzeba jakoś dogadać się z Romanem Szełemejem, który przegrał ostanie wybory regionalne z Jarosem, a i zapewne porozumieć z Grzegorzem Schetyną. No a przede wszystkim poczekać do majowych wyborów prezydenta RP. Bo ewentualna porażka Rafał Trzaskowskiego, może w PO zmienić o wiele więcej.

Reklama

Tyle w kwestii wpływu akcji referendalnej na klimaty w PO. Tam to robiło się chwilami nawet lekko groźnie, natomiast w PiS zupełnie inaczej. Już dawno nie widziałem, by ktoś tak pięknie wystawił się na pośmiewisko. Gdy tak przywołuję klimaty muzyczne, to tu nie mam żadnego dylematu. Tylko Marian Hemar: „Chciałabym, a boję się/ Umiałabym, a dwoję się/Pokazałabym, a boję się/To natura taka jest”. Tak wygląda wrocławskie Prawo i Sprawiedliwość pod przywództwem Pawła Hreniaka i Łukasza Kasztelowicza. Na początku postanowili, że nie zaangażują się w referendum, choć są za. Potem byli też za i nawet ściągnęli kierownictwo PiS do Wrocławia, które ogłosiło oficjalne poparcie dla akcji i chęć zbierania podpisów. Ale wtedy wrocławski PiS nie posłuchał kierownictwa, które sam tu ściągnął i nie zrobił nic. Wiem, że skomplikowane, ale i tak uprościłem. Może, któraś z tych zagubionych kartek, o której mówiono na konferencji, to od nich?  „Chciałabym, a boję się/ Umiałabym, a dwoję się…”. Fajnie się śpiewa, choć fokstrot kompletnie nie oddaje istoty tego ugrupowania, a na pewno nie w naszym mieście. Kilka dni temu działacze opublikowali swoje zdjęcie z podpisem: „Ruszamy w teren z programem Karola Nawrockiego (…) „Polska sferą normalności!”. Pracujemy dla Polski”. Ja już chyba rozumiem o co chodzi z tym słabnącym poparciem dla Karola Nawrockiego. Otóż na tym zdjęciu widać dokładnie takie samo zaangażowanie jakie kibice pamiętają z końcówki meczu Polska-Japonia na Mundialu 2018.

Szanowni, wrocławianie uznali, że chyba im się ponownie nie chce głosować. A kwestie referendalne, niekoniecznie tylko dotyczącego głównego tematu i zapewne bez potrzeby organizowania samego referendum, zostaną rozwiązane na przełomie maja i czerwca. Dopiero wtedy zobaczymy gdzie wyraźnie wybrzmi „Smutno mi, Boże!”,  komu „Znowu w życiu mi nie wyszło”, kto zatańczy fokstrota, ale zatytułowanego „Już taki jestem zimny drań”, a  kto ucieszy się, że „Mój jest ten kawałek podłogi”.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Maciula_Breslau 2025-03-23 17:08:56

    bardzo dobrze, że nie będzie referendum, bo to byłby dziesiątki milionów złotych z budżetu miasta. Dajmy Sutrykowi dokończyć kadencję, bo zrobił wiele dobrych rzeczy we Wro (zieleń, DDR, szkoły, komunikacja zbiorowa, remonty dróg). To co powinno się zmienić to przede wszystkim zaprzestanie finansowania Śląska i szerszy pomysł na komunikację w mieście, czyli albo prametro albo metro, dlaczego tylko warszawa ma dostawać fundusze na takie inwestycje? No i przede wszystkim czas uruchomić skm.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    przemo1034 2025-03-23 20:29:46

    Starałem się znaleźć tych ludzi żeby podpisać się . Nie dało się niestety. Nigdy ich nie było gdzie informowali że będą. Kolejni nieudacznicy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości