Reklama

W KO pojawił się następca Zdrojewskiego: „Włócznia Maurycy” przewodniczącego. W partii trwają przymiarki do list wyborczych

10/04/2026 07:01

- Grzegorz Schetyna będzie celował albo w stanowisko prezydenta Wrocławia, albo w mandat europosła – dało się słyszeć tuż po wyborze tego doświadczonego polityka do Zarządu Regionu KO. Podobno już nieprawda. - A co z Bogdanem Zdrojewskim? – zastanawiano się, gdy były minister kultury nie trafił do tego gremium. Michał Jaros, który ostatnio miał nie pod drodze ze Zdrojewskim, podobno chce do Brukseli wysłać swego najbliższego współpracownika, który bardzo mu pomógł wygrać te przedziwne wybory w dolnośląskiej KO. Czy tym razem Maurycy Graszewicz odniesie sukces, gdyż wcześniej bezskutecznie był przymierzany do wysokich stanowisk w KGHM i kilku urzędach?


Nie wiem czy lubią Państwo hokej, ale podobno po ostatnich zimowych igrzyskach trochę wzrosło zainteresowanie tą arcyciekawą dyscypliną sportu, więc przy niej przez chwilę pozostanę. Otóż w NHL, najlepszej lidze świata, jeszcze niedawno bardzo ważną rolę do odegrania miał zawodnik pełniący rolę enforcera – ochroniarza i egzekutora. Zawodnika wszczynającego w różnym celu bójki w czasie meczów z przeciwnikami, a jednocześnie pełniącego rolę bodyguarda dla gwiazd drużyny. Teraz sport ten nieco łagodnieje i już rzadziej tacy się pojawiają. Ale takim zawodnikiem był na przykład Krzysztof Oliwa, drugi Polak w NHL. Podobno stoczył w karierze 400 bójek na lodowisku. Tylko, że tacy jak on nie mają raczej szans na zdobycie trofeum Harta – nagrody  dla najbardziej wartościowego zawodnika w rozgrywkach NHL.

I podobnie bywa w polityce. Gdy opadł już kurz bitewny po wyborach szefa dolnośląskich struktur Koalicji Obywatelskiej i uznano, że wygrał je sześcioma głosami wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros, a protest przegranej wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej nie będzie rozpatrzony, przyszedł czas pierwszych przymiarek do podziału łupów.

Reklama

Oczywiście najpierw podzielono stanowiska w zarządzie regionu i zarządzie wrocławskim. Jaros, zgodnie z obietnicą, w miarę sprawiedliwie zaproponował je zarówno swoim stronnikom jak i zwolennikom pokonanej.

W obu gremiach znaleźli się oczywiście najbliżsi od lat współpracownicy wiceministra – Mateusz Jędrachowicz i Maurycy Graszewicz. Ten pierwszy ponownie objął stanowisko sekretarza partii na Dolnym Śląsku w regionie. Chyba za dużo pracy nie będzie miał, ponieważ do zarządu powrócił Grzegorz Schetyna, który podobno już wykonuje te trudniejsze zadania sekretarza, czyli przekonuje do współpracy tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że są do niej przekonani. Kto jak kto, ale jeszcze niedawno znany jako Grzegorz „Zniszczę cię” Schetyna takie zadania lubi najbardziej. Ciekawostką jest też fakt, że jakieś 10 lat temu podobną pracę dla Schetyny wykonywał Jaros…

Reklama

Ale oprócz normalnej partyjnej orki zaczynają się przymiarki do układania list wyborczych. Tych przyszłorocznych, czyli parlamentarnych oraz tych na 2029 rok - samorządowych i do europarlamentu.

Jeszcze kilkanaście dni temu współpracownicy Grzegorza Schetyny wspominali, że ten obecny senator chce wystartować albo na prezydenta Wrocławia, albo do europarlamentu. Teraz miał jednak poczuć zew krwi partyjnej i chce jednak do Sejmu, by uprawiać tę prawdziwą politykę. Taką jaką tygryski i Schetyna lubią najbardziej.

Reklama

- I w tej sytuacji w kręgu Jarosa padło, że w takim razie do Europy niech idzie Maurycy, który chyba się do tego pomysłu nieco zapalił – relacjonuje jeden z działaczy  wrocławskiej KO.

Jak tłumaczy ów działacz, Zdrojewski już tam się nasiedział. Nie wiadomo też czy będzie jeszcze chciał. - No i chyba trochę zdenerwował ostatnio Jarosa, który nie rozumie o co Bogdanowi chodzi, bo co rusz zmienia front. Raz go wspiera, raz krytykuje – mówi. – A Maurycy, o którym niektórzy mówią jarosowa włócznia Maurycy, już tyle pracy wykonał na rzecz Michała, że ten może i wspiera ten pomysł.

Reklama

Tu słabo znającym średniowieczne dzieje trzeba tylko przypomnieć, że owe zbrojne odniesienia zapewne nawiązują do słynnej włóczni św. Maurycego, która miała należeć do pochodzącego z III wieku  chrześcijańskiego męczennika i centuriona z rzymskiej Legii Tebańskiej. Potem stała się symbolem władzy cesarzy Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Jej kopię w chwili koronacji miał też dostać Bolesław Chrobry.

Tyle odległej historii, teraz o tej najnowszej. Pomysł z Graszewiczem może być chybiony i pokazuje, że Jaros nie uczy się na własnych potknięciach. W 2024 roku w wyborach samorządowych chciał na jedynce wrocławskiej do Sejmiku wystawić wspomnianego młodego działacza Mateusza Jędrachwicza. Podniosło się larum i po interwencji „sił wyższych” przesunął polityka na dwójkę.

Reklama

Z Maurycym Graszewiczem też były inne próby. Na przykład gdy wiceminister liczył, że zostanie marszałkiem województwa, ponieważ jego partia ma najwięcej mandatów w Sejmiku, to „włócznia” rzekomo już biegał po urzędzie szukać gabinetu dla siebie. Ale jak wiadomo jego szef poległ i trzeba było przymierzać się do innych urzędniczych stanowisk, mniej eksponowanych. Ostatnio był głośno o tym, że Graszewicz ma znaleźć się w gronie ważnych osobistości spółki KGHM. Znowu nic takiego jednak też się nie wydarzyło. Może właśnie dlatego, że jednak w polityce  enforcer ma raczej małe szanse na nagrodę MVP. Za wiele mu pamiętają. A w polityce, nie jak w hokeju, nie tyle ci z ugrupowań opozycyjnych ile z własnej partii.

I za każdym razem wspominają jak w 2024 ujawniono, że Maurycy Graszewicz, odpowiedzialny za PR w dolnośląskiej Platformie Obywatelskiej, prowadził w mediach społecznościowych profil szkalujący prezydenta Wrocławia. Otoczenie Jacka Sutryka nazwało ten profil hejterskim, ale poseł Michał Jaros podkreślał, że PO nie mam ze sprawą tym nic wspólnego… Było to o tyle kłopotliwe, że ówczesna Platforma planowała ponowne budowanie koalicji z prezydentem, ale sam Jaros nie był do tego przekonany i chciał sam wystartować w wyborach prezydenckich. O roli Graszewicza w tych ostatnich „magicznych” wyborach partyjnych już nie warto wspominać.

Reklama

Pytanie czy po kolejnym zwycięstwie w głosowaniu na szefa regionu Michał Jaros czuje się na tyle mocny, że uprze się i przeforsuje tę kandydaturę.

Łatwiej zapewne będzie przy układaniu tych przyszłorocznych list do Sejmu i Senatu. Czy z przyczyn ambicjonalnych lider będzie chciał zostać jedynką? Zawsze było mu to obojętne, chyba że się maskował, bo niewątpliwie ma talent do wygrywania takich batalii bez względu, z którego miejsca by nie startował.

Z obecnych posłów raczej wysoko się nie znajdzie Anna Sobolak, która już raz zdradziła Jarosa i myślę, że wiceminister o tym dobrze pamięta. Trudno też sobie wyobrazić, by jeszcze się chciało się walczyć o polityczne zaszczyty prof. Alicji Chybickiej.  Niewątpliwie zacne miejsce natomiast przypadnie Wojciechowi Bochnakowi, obecnie członkowi zarządu województwa, którego znaczenie w partii rośnie z roku na rok.

Reklama

Jaros lubi stawiać na swoich, więc należy się liczyć, że  wysoko znajdzie się też ktoś z młodszych – wspominany Mateusz Jędrachowicz lub wrocławscy radni ⁠Dominika Kontecka i ⁠Mateusz Żak. Z dawnej Nowoczesnej raczej pewne miejsce ma Jolanta Niezgodzka. Choć w ostatniej chwili wsparła Monikę Wielichowską, to jednak cały czas była blisko Jarosa. Raczej nie wniesie żadnych ambitnych planów, ale lubi krążyć po terenie, niczym PiS z czekami i chwalić się jakich to pieniędzy nie załatwiła na lokalne inwestycje. Takich pracowników partyjnych Jaros lubi. No i wiceminister stara się, by choć trochę zadbać o parytet.

Tych nazwisk będzie oczywiście dużo więcej, bo wiele wskazuje, że KO może zdobyć w naszym okręgu nawet  więcej mandatów niż obecnie posiadanych sześć.

Reklama

Największy konkurent – Prawo i Sprawiedliwość - w rozsypce i chyba kompletnie nie mają pomysłu jak się podnieść. Zwłaszcza, że w partii Jarosława Kaczyńskiego nie ustaje walka wewnętrzna. I nie wiadomo ile tych PiSów przed wyborami będzie. W każdym razie, we Wrocławiu politycy tego ugrupowania pomykają bocznymi uliczkami i mało ich widać, chyba że ktoś im przypomni o Kaiserbrucke… A wybory za rok.

Konfederacja natomiast zintensyfikowała prace w terenie i co rusz słychać  o nowych kołach. Pytanie czy nie ciut za późno nastąpiła ta mobilizacja, ale zakładając, że będzie miał kto pracować na najważniejszych liderów, to można się spodziewać nawet wyniku wyższego niż obecnie przewidują sondaże.

Reklama

Jeśli chodzi o Grzegorza Brauna, to właściwie nie ma o czym pisać. Nie ze względów ideologicznych, ale to ugrupowanie nadal jawi się jako „jednoosobowa” partia i każdy jej wynik to raczej zagadka niż zaskoczenie.

Pozostali? Nie wiadomo czy wystartują samodzielnie czy jednak w jakiejś koalicji, więc tu trzeba poczekać z przewidywaniami.

Bez względu na opcję polityczną, obecnie wydaje się, że klucz do sukcesu leży w tym, co ponad 15 lat temu powiedział, odnosząc się do ulubionej piłki nożnej, wspomniany na początku Grzegorz Schetyna, który potrafił wygrywać:

Reklama

„Facet musi mieć własne zdanie. Musi walczyć o swoje, ale posiadać też zdolność wycofania się w porę. Jak gra w piłkę, to nie podstawia nogi. Ale jak trzeba, umie grać w drużynie i podać piłkę do kolegi”.

Nie bezzasadnym na koniec wydaje się też pytanie, czy Schetyna to jeszcze nadal skuteczny Kazimierz Górski czy już tylko teoretyk Jacek Gmoch?

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/04/2026 08:39
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości