Paraliż komunikacyjny między zjazdem z AOW i Oporowem trwa od kilku dni. W czwartek miasto testowo uruchomiło tam nową sygnalizację świetlną. Skutki są opłakane.
Nowa sygnalizacja miała poprawić bezpieczeństwo i płynność ruchu na skrzyżowaniu Awicenny, Wiejskiej i Mokronoskiej, które od lat jest jednym z najbardziej kłopotliwych skrzyżowań we Wrocławiu. Wcześniej pierwszeństwo mieli tu kierowcy poruszający się ulicami Wiejską i Mokronoską, a włączenie się do ruchu z podporządkowanej Awicenny w godzinach szczytu nie było łatwym zadaniem. Ale po tym, jak 17 listopada miasto włączyło tu sygnalizację świetlną, jest jeszcze gorzej: korki zaczynają się już na zjeździe z AOW i trwają do późnych godzin wieczornych.
Rada osiedla Oporów domagała się tu budowy ronda, ale magistrat zdecydował się na szybsze i tańsze rozwiązanie, jakim są światła drogowe. Testy mają trwać rok i na tej podstawie ma zostać podjęta decyzja w sprawie dalszych losów skrzyżowania.
- Zgodziliśmy się na testowanie sygnalizacji, ale w obliczu tak ogromnych korków nie siedzimy bezczynnie. Przygotowujemy pismo do Wydziału Inżynierii Miejskiej z apelem o korektę programu świateł, bo są one ustawione nieprawidłowo. Zbieramy uwagi mieszkańców - mówi Dobrosława Binkowska, przewodnicząca zarządu osiedla Oporów.
Tymczasem mieszkańcy mają dość już po paru dniach. W burzliwych dyskusjach w mediach społecznościowych piszą, że trzy kilometry od ronda przy zjedzie na AOW do sparaliżowanego skrzyżowania pokonują teraz w 45 minut. W najgorszych momentach korek stoi już na obwodnicy, przed zjazdem na Oporów, a to generuje ryzyko wypadków. Zakorkowane są też wjazd i wyjazd z okolicznych wiosek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze