Do przewodniczącej Parlamentu Europejskiego Roberty Metsoli trafił wniosek Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu o wyrażenie zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie na przesłuchanie europosła Grzegorza Brauna. - To w celu ogłoszenia mu postanowienia o przedstawieniu zarzutów oraz przesłuchania w charakterze podejrzanego i wykonania innych czynności, których potrzeba wyłoni się w toku śledztwa - tłumaczy prokurator Damian Pownuk.
Braun już od kilku miesięcy próbuje grać wymiarowi sprawiedliwości na nosie. Gra w kotka i myszkę z wrocławską prokuraturą, która próbuje postawić mu zarzuty związane z pozbawieniem wolności, naruszeniem nietykalności osobistej i znieważeniem lekarki - ginekolog ze szpitala w Oleśnicy. W ciągi kilku ostatnich tygodni już cztery razy uniknął konfrontacji z prokuratorem. Najpierw przedstawił zwolnienie lekarskie, potem oskarżył mającą stawiać mu zarzuty prokurator o przestępstwo. Gdy wyznaczono trzeci termin nie przyjechał, bo miał ważne sprawy jako europoseł. Gdy wczoraj wreszcie pojawił się we Wrocławiu, znów złożył wniosek o wyłączenie jednej ze śledczych. Zarządzono przerwę w przesłuchaniu, a gdy się skończyła, Brauna w prokuraturze już nie było. Zniknął bez śladu.
- Decyzją Parlamentu Europejskiego przyjętą na posiedzeniu z dnia 13 listopada 2025 roku uchylono immunitet posłowi Grzegorzowi Braunowi. Po wydaniu powyższej decyzji w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu kilkukrotnie podejmowano działania zmierzające do ogłoszenia Grzegorzowi Braunowi zarzutów i przesłuchania go w charakterze podejrzanego. Dotychczasowe zachowania Grzegorza Brauna, w ocenie prokuratora, mają na celu przedłużenie postępowania przygotowawczego i celowe utrudnienie jego prowadzenia. Ponadto, jego działania uzasadniają realną obawę, że nie stawi się on na kolejne wezwanie do siedziby prokuratury w celu przeprowadzenia z nim czynności procesowych - argumentuje prokurator Damian Pownuk.
Prokuratura zamierza przedstawić Braunowi sześć zarzutów, w tym cztery dotyczące zdarzeń z 16 kwietnia 2025 roku, gdy polityk wtargnął do Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy. Według śledczych miał wówczas bezprawnie pozbawić wolności lekarkę Gizelę Jagielską, naruszyć jej nietykalność cielesną, znieważyć ją słownie oraz pomówić o niezgodne z prawem działania zawodowe. Kolejne zarzuty mają dotyczyć zniszczenia plakatów w Opolu i publicznego namawiania do popełnienia przestępstw w programie internetowym z grudnia 2023 r.
W sprawie oleśnickiego incydentu zarzuty usłyszała już działaczka Konfederacji Korony Polskiej, Marta C., oraz cztery inne osoby. Prokuratura zarzuca im m.in. pozbawienie wolności i naruszenie nietykalności lekarki w czasie tak zwanego „obywatelskiego zatrzymania”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ciekawe, że kiedy identyczna sytuacja dotyczy osoby koszernej, to koszerna prokuratura po prostu odpuszcza. Przykład "Hanna Gronkiewicz-Waltz". Tak potrzebuje się nazywać niejaka Hajka Grundman. Usiłowano doprowadzić do jej przesłuchania i postawienia ewentualnych zarzutów w związku z jej udziałem w aferze kamienicowej (reprywatyzacyjnej), ale ona olewała prokuraturę miesiącami, aż ta dała w końcu za wygraną i odpuściła. Polakowi z pewnością nie odpuszczą i będą ścigać Grzegorza Brauna do grobowej deski - jid pamiętliwy i zawzięty jest. Przypomnę, że tam chodziło o kanty i oszustwa na wiele miliardów zł i skrzywdzenie 55,000 ludzi, w tym śmierć kilkunastu. Pan Braun pomówił jedną panią ginekolog. Widzicie proporcje?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ciekawe, że kiedy identyczna sytuacja dotyczy osoby koszernej, to koszerna prokuratura po prostu odpuszcza. Przykład "Hanna Gronkiewicz-Waltz". Tak potrzebuje się nazywać niejaka Hajka Grundman. Usiłowano doprowadzić do jej przesłuchania i postawienia ewentualnych zarzutów w związku z jej udziałem w aferze kamienicowej (reprywatyzacyjnej), ale ona olewała prokuraturę miesiącami, aż ta dała w końcu za wygraną i odpuściła. Polakowi z pewnością nie odpuszczą i będą ścigać Grzegorza Brauna do grobowej deski - jid pamiętliwy i zawzięty jest. Przypomnę, że tam chodziło o kanty i oszustwa na wiele miliardów zł i skrzywdzenie 55,000 ludzi, w tym śmierć kilkunastu. Pan Braun pomówił jedną panią ginekolog. Widzicie proporcje?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.