Miało przyjść nowe, ale coraz bardziej widać, że jeszcze nie teraz. W tej chwili chce wrócić to co już było, w średnim wieku i to rodem z Wrocławia. Po pierwsze coraz śmielej zaczyna przypominać o sobie Grzegorz Schetyna, który chyba wyczuł, że jak ma jeszcze być liderem, to jesień jest doskonałym czasem, by zrealizować plan „Jeśli ktoś chce mieć władzę w partii, to musi ją wziąć." Po 9 latach, gdy niefortunnie wybrał się na Sylwestra z partyjną koleżanką, ponownie wodzem planuje zostać też Ryszard Petru. Tym razem jako Szymon Hołownia. A szef wrocławskiego PiS przygotował test, którym może sam oblać. No i zobaczymy, czy wystarczy być prominentnym działaczem Lewicy, by bezkarnie przytulić ponad cztery tysiące.
- Grzegorz Schetyna nigdy nie wchodzi w projekt, co do którego nie jest przekonany, że zakończy się sukcesem - twierdzi jeden z bliższych współpracowników byłego wicepremiera i lidera Platformy Obywatelskiej. – Ale ponieważ nawet najtwardsze charaktery, jak choćby Winston Churchil, który był i liberałem i konserwatystą, byle tylko zakosztować władzy, zmieniały zdanie, to może i wypoczęty Grzegorz postanowi po raz ostatni poszarżować.
Jakoś mi się tak to kojarzy z takim tytułem filmu kręconego w „Misiu" Barei – „Ostatnia paróweczka hrabiego Barry Kenta". A przecież jeszcze niedawno Schetyna to był najpotężniejszy baron PO.
Od tygodni widać jednak rosnącą aktywność Grzegorza Schetyny, który przed laty stracił zaufanie Donalda Tuska. Nie wdając się w szczegóły, bo wielokrotnie o tym tu wspominałem, głównie dlatego został odsunięty, że przez niezbyt przejrzystą działalność wrocławskiego polityka, CBA zaczęło się niebezpiecznie zbliżać i do lidera PO, gdy ten poprzednio był premierem.
Natomiast teraz Platformę Obywatelską czekają zmiany. Czy duże, to okaże się za miesiąc lub dwa. Ma na pewno zmienić nazwę na Koalicja Obywatelska.
Zapytany niedawno Schetyna czy zbliża się koniec Donalda Tuska jako lidera, odpowiedział: Nie wiem, trudno mi powiedzieć. Nie powiedziałbym, że nie, na pewno nie będzie, bo wszystko jest jasne. Na pewno będzie próba połączenia partii, które tworzą Koalicję Obywatelską. Czy ktoś zastąpi Tuska? Czy teraz, w tych wyborach wewnętrznych, czy po wyborach parlamentarnych? Zawsze szefa wybiera się po to, by wygrywać, on ma prowadzić do zwycięstwa. Ja zacytuję Donalda Tuska: „Jeśli ktoś chce mieć władzę w partii, to musi ją wziąć."
A w innej rozmowie tak to skwitował: Sam Donald Tusk powiedział kiedyś, że wszystko jest możliwe. Więc cytuję jego słowa - wszystko jest możliwe. Ten scenariusz, który analizujemy, czyli jego rezygnacja i wskazanie kogoś innego, też jest możliwy. Ale ten inny sam musiałby tego chcieć i robić to w porozumieniu z premierem.
Pytanie numer jeden, czy Grzegorz Schetyna chce? Na pewno.
Pytanie numer dwa, czy Tusk jest w stanie „odświeżyć” Schetynę? Jeśli uzna, że to jedyny sposób, by usunąć z polityki Jarosława Kaczyńskiego, to raczej bez wahania. Zwłaszcza, że innych opcji za bardzo nie ma. Rafał Trzaskowski okazał się pomyłką. I, wbrew powszechnym zachwytom, taką samą może okazać się Radosław Sikorski. Bardziej produkt autopromocji i promocji Romana Giertycha niż skuteczny działacz, potrafiący naoliwić zgrzytające mechanizmy PO, która nie doczekała się wyraźnych liderów młodego pokolenia.
Wiem, bo Tusk nie pozwolił im urosnąć. Tylko, że ktoś naprawdę skuteczny, poradziłby sobie w takiej sytuacji, czego nie mógł zrozumieć Michał Jaros, gdy dwa lata temu chciał zostać kandydatem Platformy na prezydenta Wrocławia, co też już wielokrotnie tu zostało udowodnione.
Problemem Schetyny może być też rozpierzchnięcie się wiernych żołnierzy, którzy poprzytulali się do innych frakcji, ale zapewne to rzecz do nadrobienia. Zwłaszcza, gdyby taki sygnał wyszedł od Tuska. Były wicepremier, marszałek Sejmu, a obecnie senator RP nie z takimi przeszkodami dawał sobie radę. A i z tymi „nieprzejrzystymi” biznesami dał sobie chyba spokój, zwłaszcza że Tusk powoli dąży do spełnienia swojego marzenia i CBA jednak pójdzie do likwidacji…
Trzeba wspomnieć o jeszcze jednym wariancie. Że na początek Grzegorz Schetyna może dostać zadanie posprzątania bałaganu w dolnośląskiej PO. To będzie łatwiejsze, gdy partia zmieni się w KO. Do bałaganu, przez ostatnie lata doprowadził obecny szef tej partii w regionie, wspomniany Michał Jaros. Za jego przyczyną tutejsze struktury są tak mocno podzielone i rozczłonkowane, że tak naprawdę to już nie bardzo nawet wiadomo ile tych frakcji jest i do której kto przynależy lub kto jest w fazie transformacji.
Zupełnie inne zadanie postawił sobie za to Ryszard Petru. Chce zastąpić Szymona Hołownię na fotelu lidera Polski 2050. Już tylko nieliczni wierzą, że partia ta może doczekać końca tego roku, bo to de facto formacja jednoosobowa i bez Hołowni nie będzie istnieć, a taki nowy lider wszystkie procesy destrukcyjne niewątpliwie przyspieszy.
Ryszard Petru to kiedyś obiecujący polityk, twórca Nowoczesnej, który jednak skończył jako prekursor politycznej sceny kabaretowej. Zanim jeszcze na nią wkroczyli Dariusz Joński i Michał Szczerba. Najpierw zasłynął jako mistrz przejęzyczeń i tragikomicznych pomyłek. W każdej dziedzinie życia ludzkiego. Dzięki niemu dowiedzieliśmy się, że na początku stycznia jest Święto Sześciu Króli, potem swobodnie i dowolnie lokował polskie miasta nie patrząc na ich geograficzne położenie. Północ czy południe to kompletnie dla niego nie miało znaczenia. Ów absolwent wrocławskiego V LO im. Jakuba Jasińskiego również skompromitował swego nauczyciela historii dowodząc:
- Ewidentnie jest do sprawdzenia, czy Duda złamał konstytucję. Przed wojną był moment, kiedy Piłsudski w 35 roku, zamach majowy i to, co się działo do 39' roku... - mówił.
Jakoś mu umknęło, że marszałek we wspomnianym czasie już nie żył, a sam przewrót majowy miał miejsce oczywiście w 1926 roku.
Nie ma jednak wątpliwości, że największą ze wszystkich porażek Ryszarda Petru był sylwestrowy wyjazd w 2016 roku podczas sejmowego protestu opozycji, który sam przygotował i współorganizował. Wówczas został przyłapany w samolocie do Portugalii z pewną posłanką ze swojej partii. Sprawami damsko- męskimi zajęły się portale plotkarskie, a te od polityki czekały na wyjaśnienia innej natury. Ówczesna zastępczyni Petru, Katarzyna Lubnauer, początkowo w Sejmie tłumaczyła, że wyjazd pary miał charakter zawodowy… Tylko, że temu zaprzeczyli nawet główni bohaterowie. A Ryszard Petru musiał zniknąć z polityki, by po pewnym czasie do niej znów powrócić. Najpierw do dalszych szeregów, a teraz ambicje znów dały znać o sobie.
Problem w tym, że już jakiś czas temu jego nauczyciel i szef, Leszek Balcerowicz, taką wystawił mu cenzurkę:
„Okazał się niedojrzały politycznie, egocentryzm jest u niego tak silny, że blokuje rozum. Dziś najważniejsza jest konsolidacja opozycji, którą on podważa. Bez względu na to, jaką rolę odgrywał w moim życiu zawodowym, jeżeli okazał się szkodnikiem, to musi być przedstawiany jako szkodnik”.
To już właściwie nic więcej nie mam do dodania „w tym temacie”.
Natomiast słówko o innym jeszcze polityku z Wrocławia, tym razem z PiS. Były wojewoda, a obecnie szef wrocławskich struktur tej partii, Paweł Hreniak dał się poznać jako jeden z inicjatorów usunięcia z sejmikowego klubu PiS i zawieszenia w prawach członka partii kilku doświadczonych działaczy. Namówiony przez frakcję Elżbiety Witek, do której należy Hreniak, prezes się zgodził, a teraz podobno kombinuje jak wyjść z tego z twarzą, by PiS nie rozpadło się przed PO, bo chyba operacja poszła za daleko. W każdym razie były wojewoda dolnośląski, oczekując czy Jarosław Kaczyński się na niego wścieknie, wystąpił z projektem nowelizacji ustawy o obywatelstwie polskim. Jak zaznaczył, celem zmian jest zaostrzenie zasad przyznawania obywatelstwa, tak aby przysługiwało ono osobom zasymilowanym, które:
posiadają odpowiednią wiedzę o Polsce, w tym jej historii, kulturze i systemie politycznym,
płynnie posługują się językiem polskim na poziomie C1,
nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa,
nie obciążają budżetu państwa.
Ok, kryteria stosowane też w innych krajach, ale mnie nagle olśniło. I broń Boże nie chciałbym kwestionować czy też pozbawiać polskiego obywatelstwa, stosując powyższe wymagania, posła z Wrocławia. Takie praktyki to w innych ustrojach. Natomiast może by owe testy i kryteria wprowadzić dla kandydatów na posłów i senatorów?
Powoli kończąc, na pewno nie bezzasadnie, przypomniała mi się scena z „Seksmisji” Juliusza Machulskiego: „- Ja tu widzę niezły burdel. - Coś ty powiedziała, burdel to wy macie w tym swoim Archeo”.
No niby trochę archeo wraca, ale jeszcze w średnim wieku jako się rzekło.
Natomiast owo słowo na „b”, to się nasuwa, gdy człowiek sobie uświadomi, co w piątek może postanowić sąd. Otóż od miesięcy nie tylko wrocławianie czekają na rozstrzygnięcie w sprawie byłego wiceprezydenta Wrocławia, a potem wiceministra sprawiedliwości Bartłomieja Ciążyńskiego.
Przypomnieć należy w skrócie, że według Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, polityk miał doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia mieniem na łączną kwotę 4 619 złotych, co obejmuje co najmniej osiem przypadków tankowania oraz zakup płynu do spryskiwaczy na prywatny użytek. Czyli jeździł prywatnie, płaciło państwo.
Gdy wszyscy czekali na proces, podobno były jakieś posiedzenia sądu, o których nie informowano. Okazuje się, że Bartłomiej Ciążyński chce umorzenia postępowania sądowego dotyczącego jego osoby. Decyzja w tej sprawie ma zapaść podczas niejawnego posiedzenia sądu…
Czy tylko ja nie rozumiem dlaczego w grę wchodzi jakieś umorzenie? Czy dla normalnego człowieka przestępstwo zaczyna się od przytulenia ponad 800 złotych, ale dla polityka Lewicy ta kwota minimalna wzrasta do 4 619? To pytanie, nie opinia, że tak modnie skwituję.
I od początku zastanawiam się, co bardziej mnie dziwi. Że ktoś może wywinąć się z takich zarzutów, czy że były wiceminister sprawiedliwości i prawnik „twierdził, że podpisał dokument dotyczący reguł użytkowania służbowych samochodów, lecz faktycznie nie zapoznał się z jego treścią. Według jego relacji był przekonany, że może korzystać z auta również prywatnie”.
Były wiceminister sprawiedliwości i prawnik… Albo zmieniam zdanie i Ryszard Petru to bystrzak, albo ktoś nas i sąd próbuje zrobić klasycznie w balona.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze