Zastanawiam się, czy Donald Tusk wie, że w resorcie rozwoju i technologii ma nieocenionych pomocników, którzy zupełnie za darmo wspomagają w stolicy ministra Michała Jarosa w jego ciężkiej pracy. Choć „wilcy” twierdzą, że w ministerstwie uprawiają partyjne knucie, czyli tym razem „GadamyNieRobimy”. W innym resorcie biorą się natomiast za reformę polszczyzny. Uważają, że kobiety są gotowe, by je nazwać dziekanką czy kanclerką. Tylko w wyliczeniach o równości płci wyszło im, że kobiety i mężczyźni to 60 procent ludzkości. A co z resztą ? Zarezerwowane dla tych pozostałych 29 nowojorskich płci?
Sporadycznie swoje zainteresowania kieruje w stronę Kościoła. Zwłaszcza, że bardziej interesuje mnie historia tej instytucji niż jej zagmatwana teraźniejszość. Czyli jest to zupełnie inaczej niż w przypadku wszystkich przeciwników Kościoła, którzy z lubością obserwują wszelkie występki i przewinienia duchownych, a tych nie brakuje. Czasami to wręcz odnoszę wrażenie, że dyżurują pod oknami plebani, obserwując czy aby, przypadkiem i ukradkiem, z niej nie wyskoczy jakaś roznegliżowana kobieta, by spytać się jej czy nie czuje się skrzywdzona i porzucona. Z równą gorliwością tropią wszelkie znane postacie, które w modlitwie szukają ukojenia lub innych przeżyć wewnętrznych. Bo jak to możliwe? Zdaniem tropicieli, katolik to synonim ciemniaka, istoty ledwo czytającej, a tabliczkę mnożenia to zna tylko w połowie. Ale żeby człowiek z wyższym wykształceniem? Profesor? Zapewne obecny rektor naszego uniwersytetu mógłby co nieco powiedzieć na temat tego jak był tropiony…
I jakoś dziwnie się złożyło, że owi przeciwnicy Kościoła z dużym zainteresowaniem śledzili zmianę metropolity w archidiecezji krakowskiej. Z wielkim zadowoleniem przyjęli nominację na to stanowisko kardynała Grzegorza Rysia, który zastąpił arcybiskupa Marka Jędraszewskiwgo. Bo zdaniem tropicieli, ten drugi to był pisowski hierarcha… No proszę. Wszystkim wydawało się, że mianował go papież, a tu znowu wszechpotężny prezes Jarosław zlekceważył umowę Piusa VII z Napoleonem, którzy postanowili, że to tylko i wyłącznie kompetencja zwierzchnika Kościoła.
Czy w takim razie kardynał Grzegorz Ryś, ulubieniec przeciwników Kościoła, to sprawa Donalda Tuska? Jak się popatrzy na jeden z entuzjastycznych wpisów wrocławskiej posłanki Anny Sobolak, która specjalizuje się w przekazywaniu wszelkich PR-owych komunikatów centrali KO, to niczego nie można wykluczyć. Kilka dni temu przekazała w mediach społecznościowych:
Ponad 5,7 MLN ZŁ! Tyle zebrano w Krakowie na pomoc dla Kijowa po apelu kard. Rysia - poinformowała Archidiecezja Krakowska. To są konkrety: generatory, ciepło, żywność. Brawo Kraków!
Czy tylko przez przeoczenie nie dopisała swojego ulubionego - #RobimyNieGadamy? Nie wiem też jakie dalsze plany zawodowe ma pani poseł, ale na razie nie ma co liczyć na robotę w tej instytucji, bo nawet postępowy kardynał Ryś twierdzi: „kobieta ma prawo pełnić wszelkie funkcje w Kościele, które nie wymagają święceń”.
Nie wiadomo też jakie funkcje będzie miała w partii posłanka Sobolak. W zbliżających się marcowych wyborach miała ochotę startować na szefa wrocławskich struktur. Jednak nielubiący jej koledzy, mówi się o ludziach obecnego lidera dolnośląskiej KO - ministra Michała Jarosa, mieli wyciągnąć jakieś kwity, które podobno mocno zniechęciły do wszelkiej aktywności wyborczej debiutującą parlamentarzystkę. Państwo się nie pytają co to było, gdyż nie widziałem to opowiadać nie zamierzam. Ale może jeszcze posłanka zmieni zdanie…
Na pewno zdania nie zmieni minister Michał Jaros, dotychczasowy przewodniczący dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej, który planuje upolować dublet – ponownie szefa regionu i dla swojego człowieka Wrocław. A ponieważ ma dość duży elektorat negatywny – to dwoi się i troi. Na wszystkich frontach. Już jakiś czas temu Państwu wspominałem, że dość często w ministerstwie przy pl. Trzech Krzyży goszczą jego najbliżsi partyjni współpracownicy z Wrocławia. Zapewne nie wracałbym już do tego, ale teraz już wiemy po co. Ten najbliższy współpracownik, Maurycy Graszewicz, w mediach społecznościowych zapisał: „O Dolnym Śląsku, przyszłości, współpracy, zespole i partnerstwie rozmawialiśmy dziś w Ministerstwie Rozwoju i Technologii z Ministrem Michałem Jarosem”. Ja wiem, że ostatnio zaszły zmiany w ortografii, ale z tego co pamiętam, że minister, nawet jak to jest Michał Jaros, to małe „m”. Na zdjęciu jeszcze radni sejmikowi Mateusza Jędrachowicz i Marcin Borys (z tych Borysów) i poseł Łukasz Horbatowski. Ten ostatni wywodzi się z Ziemi Głogowskiej, która odegrała decydującą rolę, gdy w 2021 roku Jaros został szefem regionalnej PO.
Więc tak, rozmawiali o Dolnym Śląsku – wybory, przyszłości – wybory, współpracy – bardzo wybory, zespole – jakże bardzo wybory, partnerstwie… tu się waham.
Uprzejmie więc donoszę, panie premierze, że nic nie wskazuje, by to jednak była praca w pocie czoła dla przyszłości Polski. Choć oczywiście pan premier może jednak założyć, że wybory KO to przyszłość kraju. Dyskutowałbym, ale na pewno nie ma za co płacić dodatkowym pracownikom.
Ja bym też nie zapłacił wiceminister nauki dr Karolinie Zioło-Pużuk, która stwierdziła, że jej resort jest gotowy do wprowadzenia pakietu równościowego w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce już 1 stycznia 2027 roku. Na szczęście feminatywy nie byłyby obowiązkiem, lecz możliwością wyboru. - Używam ich na co dzień jako wiceministra i sekretarzyni stanu. Nie niszczą języka, a sprawiają, że kobiety są widoczne w przestrzeni publicznej - podkreśliła.
Nie wiem, co ludzie mają ze wzrokiem, bo mówiono najczęściej o kryzysie tylko w psychiatrii, ale ja od urodzenia widzę kobiety w przestrzeni publicznej. Nawet nosząc okulary, ale widzę. Tak samo jak nigdy nie zgodzę się z tym, że obecne feminatywy nie niszczą języka. Może w języku rosyjskim, który jest bliski sercu pani minister wywodzącej się z Lewicy, bo jak widnieje w jej oficjalnym biogramie po ukończeniu kulturoznawstwa zrobiła doktorat pisząc pracę Od inspiracji do separacji: literatura rosyjska w polskim drugim obiegu wydawniczym 1976–1989.
Nie wdając się w szczegółową dyskusję, proszę tylko o wskazanie, gdzie znajdę słownikową regułę, czy pani jako żeńska wersja sekretarza stanu to sekretarka czy sekretarzyni, a może sekretara?
Poza tym, może pani by się naradziła ze swoją partyjną koleżanką Agnieszką Ewą Dziemianowicz-Bąk, która szefuje resortowi rodziny, pracy i polityki społecznej. Jak niedawno wspominałem, wywodząca się z Wrocławia lewicowa działaczka, wprowadziła prawo, że zawód nie ma płci. A jak ktoś myśli inaczej, to mandat. Więc jak? - Ja tu widzę siostry, że wy niezły burdel macie w tym swoim rządzie – tak pozwolę sobie sparafrazować nieelegancki cytat z „Seksmisji” Juliusza Machulskiego, którego coraz częściej podejrzewają o zdolności profetyczne.
Ale to jeszcze nic. Jak możemy przeczytać, w pakiecie równościowym znalazł się także postulat, by w gremiach decyzyjnych uczelni i instytutów - takich jak rady czy senaty - każda z płci była reprezentowana w co najmniej 30 procentach… Uwaga, ja znam całą tabliczkę mnożenia i z liczenia na patyczkach też byłem niezły. I jak nic wychodzi mi, że pozostało do zagospodarowania jeszcze 40 procent. Podobno w Nowym Jorku kilka lat temu ustalono listę 31 płci. Czyżby rząd chciał pójść tą drogą?
No i najważniejsze, czy już pytali o to kardynała Grzegorza Rysia?
I nie jest tak, że język polski ma się nie rozwijać. Tylko fachowców nam potrzeba. Nie urzędników partyjnych. I czasu. Tadeusz Boy-Żeleński ponad sto lat temu pisząc „Pieśń o mowie naszej” też wskazał na pewne niedostatki współczesnej polszczyzny:
Rzecz aż nazbyt oczywista,
Że jest piękną polska mowa:
Jędrna, pachnąca, soczysta,
Melodyjna, kolorowa,
(…)
Że ten język najobfitszy
W poetyczne różne kwiatki,
W uczuć sferze pospolitszej
Zdradza dziwne niedostatki;
Ludziom trzeba tak niewiele,
By na ziemi niebo stworzyć,
Lecz wykrztusić jak: aniele,
Ja chcę z tobą… cudzołożyć!!?
Są postępy, ale jeszcze i do teraz nie ze wszystkimi niedostatkami „w tym temacie” sobie poradzono.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze